Fizyczne przyciski wracają do samochodów. Co zrobią Chińczycy?

Volkswagen zaprezentował wnętrze nadchodzącego ID.Polo, w którym wzrok od razu przyciągają fizyczne przyciski. Coś, z czego Volkswagen namiętnie rezygnował wraca do łask. Powodem takiego stanu rzeczy nie są tylko narzekania klientów. Swoją cegiełkę skutecznie dorzuca Euro NCAP.
...

Przyciski? Wyrzucić!

Poprzednia generacja Hyundaia Santa Fe wygląda jak koszmar projektantów nowych aut

Kilka lat temu producenci aut zaczęli masowo pozbywać się fizycznych przyciskach w samochodach. Powodów, przynajmniej teoretycznie, tej decyzji jest kilka. Umieszczenie funkcji przycisków na ekranie pozwala na dodanie nowych elementów czy funkcjonalności bez konieczności przebudowywania wnętrza. Druga rzecz to estetyka. Moda na minimalizm, ale też przyzwyczajenie klientów do korzystania z ekranów. Na co dzień większość z nas korzysta ze smartfonu, więc naturalne wydawało się wprowadzenie takiego samego korzystania z samochodu.

O wiele bardziej prawdopodobny jest tu jednak aspekt finansowy. Przyciski i pokrętła wymagają poprowadzenia wiązki przewodów do każdego z nich. Zastąpienie tego wszystkiego ekranem lub polami dotykowymi zmniejsza koszty produkcji i można opowiadać dużo o estetyce, ale jeśli miałbym się zakładać to właśnie to byłby główny powód odejścia od fizycznych przycisków.

Czytaj też: Test Audi A5 Avant e-hybrid – kombi tylko z nazwy

Fizyczne przyciski zawsze będą wygodniejszym rozwiązaniem

Posiadacze nowych samochodów od dawna narzekają na odchodzenie od fizycznych przycisków. Trzeba tu jednak rozgraniczyć narzekanie dla zasady w stylu tablet to ja mam w domu, a wskazywanie faktycznego problemu.

Obsługa większości funkcji na ekranie samochodu nie jest zła. O ile interfejs jest dobrze zaprojektowany, dostęp do najczęściej używanych funkcji jest szybki i intuicyjny. Inną kwestią jest to, czy ekran jest dobrze wpasowany we wnętrze, bo czasem faktycznie wygląda jak ufo, które przypadkiem wylądowało na desce rozdzielczej.

Są jednak funkcje, z których korzystamy często. Jak zmiana temperatury czy głośności muzyki. Pokrętłem można to zrobić szybko. Nawet na ekranie damy radę zrobić to sprawnie, o ile przyciski są zawsze wyświetlane na ekranie. Jak choćby w Fordzie:

Co innego, jak w chińskich autach przyciski do sterowania klimatyzacją znikają np. po uruchomieniu Android Auto. Albo w pierwszych modelach Volkswagena w serii ID, gdzie klimatyzacją sterowaliśmy polami dotykowymi pod ekranem, które nie były podświetlane, więc w nocy trzeba było klikać na oślep.

Można by tak długo wymieniać absurdy. Jak schowek otwierany przyciskiem na ekranie jak w Tesli czy Volvo EX30, albo haptyczne przyciski na kierownicy, które niby się wciskają, są jednocześnie dotykowe i wciskać ich nie trzeba… Trudne sprawy.

Czytaj też: Test Volkswagen Tayron – to więcej, niż tylko uzupełnienie gamy modeli

Fizyczne przyciski wracają, co najlepiej widać w Volkswagenie. Będzie ich więcej i to zasługa Euro NCAP

W najnowszych modelach Volkswagen zaczął wracać do fizycznych przycisków. Pierwszym zwiastunem był model Tayron, w którym na kierownicę wróciły klasyczne guziki. Powyżej widzicie kierownicę z Tayrona, a tak wygląda to choćby w ID.4:

Z kolei tak wygląda wnętrza nowego ID.Polo:

Volkswagen w komunikatach prasowych i promocyjnych informuje, że zmiany we wnętrzu to efekt wsłuchania się w potrzeby klientów. To bardzo ładne określenie na narzekanie. Choć nie tylko Volkswagen wsłuchuje się w głos klientów. Audi, w koncepcyjnym modelu Concept C też stawia na fizyczne przyciski:

Słuchanie klientów to bardzo ładne wyjaśnienie, ale w dużym stopniu producentów do zmian zmusza Euro NCAP. Organizacja, która ocenia auta pod względem bezpieczeństwa, na której dobrej cenie zależy producentom aut. Od 2026 roku samochody, w których brakuje fizycznych elementów nie otrzymają magicznych pięciu gwiazdek w testach bezpieczeństwa.

Jeśli samochód nie będzie miał fizycznych przełączników do sterowania kluczowymi funkcjami, nie będzie mógł otrzymać najwyższej oceny. Chodzi o sterowanie wycieraczkami, selektor zmiany biegów, kierunkowskazy, światła awaryjne, klakson, eCall. Dopuszczalne są jednak przyciski haptyczne. Czyli pola dotykowe udające przyciśnięcie wyraźnym sygnałem wibracyjnym, ale tu do gry może wejść ekonomia. Takie rozwiązanie, szczególnie w przypadku pojedynczych przycisków, niekoniecznie jest tańsze od klasycznych guzików.

Sterowanie lusterkami będzie mogło wymagać przeklikania opcji na ekranie, ale dostęp do nich musi być szybki, w dwóch krokach. Tak samo szybko musimy się dostać do sterowania muzyką, telefonem i podgrzewania szyby.

Zmiany w testach Euro NCAP wymagają też przeprojektowania interfejsów na ekranach. Jeśli na ekranie znajdą się przyciski do sterowania klimatyzacją, to będą one musiały być wyraźnie oddzielone od pozostałych wyświetlanych elementów. Z kolei informacje o statusie świateł, działaniu asystentów czy informacji o prędkości mają być w zasięgu wzroku kierowcy (+/- 30 stopni w pionie i poziomie).

Czytaj też: Test Seat Leon Sportstourer e-Hybrid – bardzo wygodne kombi, ale z dużym problemem

Jacy producenci mogą mieć problem z nowymi wymogami?

Xpeng G6

Przede wszystkim producenci aut z Chin. Gdzie najwięcej dzieje się właśnie na ekranie, a w niektórych modelach w zasadzie w ogóle nie mamy przycisków, jak w przypadku Xpenga. Oczywiście Chińczycy mogą sobie odpuścić testy Euro NCAP, ale wtedy sami sobie zaszkodzą marketingowo i wizerunkowo. Europejscy producenci na pewno szybko wykorzystają to w promocji swoich aut jako tych bezpiecznych, bo mają pięć gwiazdek w testach bezpieczeństwa, a chińskie nie.

Problemy będzie też mieć Tesla i to wcale nie mniejsze niż producenci z Chin. W Teslach nawet zmianę kierunku jazdy mamy na ekranie, że o otwieraniu schowka nie wspomnę, ale schowek przyciskami na ekranie otwiera się też w Volvo. Dodatkowo w modelu EX30 prędkość i status działania asystentów, podobnie jak w Tesli, wyświetlany jest na ekranie umieszczonym na środku deski rozdzielczej. W 2026 roku Volvo z takim rozwiązaniem mogłoby zapomnieć o pięciu gwiazdkach w testach. Co w przypadku producenta chwalącego się od lat wysokim poziomem bezpieczeństwa swoich aut byłoby wizerunkową porażką.

Zmiany na pewno będą i w niektórych przypadkach będą duże. Jakby nie patrzeć, nikt nie powinien na nie narzekać, chyba że producenci aut wpadną na kolejne genialne pomysły w swoich projektach.