Audi A5 Avant e-hybrid wygląda obłędnie

Audi A5 Avant e-hybrid to idealny lekarstwo dla wszystkich, którym nie podoba się nadwozie typu kombi. To nie jest przesadnie duże, pokraczne auto, z jakim kombi cały czas niektórym się kojarzy. Obłe kształty działają zdecydowanie na korzyść A5, podobnie jak opadająca linia tylnych szyb, co optycznie zmniejsza tył.

Niemniej Audi A5 Avant e-hybrid pozostaje autem długim, bo ma 4 829 mm długości, 2 099 mm szerokości z lusterkami oraz tylko 1 443 mm wysokości. To ona, w połączeniu z wizualnym pakietem S line, dodaje autu sportowy charakter. Choć sam S line nie zmienia dużo. Są to przede wszystkim bardziej rozbudowane wloty powietrza z tyłu i kształt zderzaka, ale też dodaje on sportowe zawieszenie.

Wizualnie wzrok przyciągają ładnie kontrastujące z białym nadwoziem czarne felgi oraz zgrabnie wtopione klamki. Są one elektroniczne, więc wystarczy je lekko pociągnąć, nie ruszają się, a drzwi się otwierają. Jeśli włożymy w to nieco siły, to klamki odchylają się jak klasyczne.

Robotę robią też światła. Matrix LED z przodu oraz OLED z tyłu. Do wyboru mamy kilka wariantów ułożenia diod, a pojawiające się animacje robią ogromne wrażenie wizualne.

Jedna rzecz wizualnie wygląda dziwnie i są to nieduże lusterka, ale też od strony praktycznej wymagając nieco przyzwyczajenia. Powierzchnia szkła jest dosyć mała, a ich boczna część dodatkowo powiększa obraz i początkowo wygląda to co najmniej dziwnie. Szczególnie jeśli ktoś przesiadałby się z dużego SUV-a.
Hasło – białe kombi, raczej nie wzbudzi w wielu osobach większych emocji, ale zdecydowanie nie dotyczy to Audi A5 Avant e-hybrid.
Czytaj też: Test Volkswagen Tayron – to więcej, niż tylko uzupełnienie gamy modeli
Audi A5 Avant e-hybrid z eleganckim wnętrzem i drewnem… jabłoni

O ile testowany egzemplarz Audi A5 Avant e-hybrid miał pakiet S line na zewnątrz, tak nie ma go w środku, co moim zdanie działa na plus. Wnętrze jest dzięki temu bardzo eleganckie i przede wszystkim odpowiada za to kilka elementów.

Przede wszystkim jest to kolor tapicerki. Za sportowe fotele w brązowym kolorze z elektryczną regulacją i wentylacją trzeba sporo dopłacić, bo ponad 17 000 zł, ale są to fotele bardzo wygodne. Duże, miękkie, solidnie trzymające w zakrętach, idealne w długie podróże. Wraz z fotelami dostajemy pasujące kolorystycznie obicie drzwi, a w testowanym egzemplarzu mamy na nich dodatkowo listwy z drewna jabłoni. Jak elegancko to po całości.

Odnośnie drzwi jedna rzecz mocno nie przypadła mi do gustu. Klamki mamy blisko słupka A, a tuż pod nimi znajduje się uchwyt. Jeśli chcemy otworzyć drzwi jedną ręką, to w zasadzie trzeba je popchnąć łokciem, bo klamka i uchwyt są bardzo daleko. Albo możemy zwyczajnie popchnąć je drugą ręką. Pierdoła, ale wymaga przyzwyczajenia, bo na początku jest to niezbyt wygodne.

Wykonanie wnętrza stoi na bardzo wysokim poziomie, poza oczywiście wielką taflą błyszczącego plastiku na tunelu środkowym. Zabezpieczenie go folią wydaje się wręcz pozycja obowiązkową.




Na tylnej kanapie jest bardzo komfortowo, o ile podróżujemy tam w maksymalnie dwie osoby. Jest głęboko osadzona, dzięki czemu mamy dużo miejsca nad głową. Nie brakuje go też przed nami. Sama kanapa jest miękka, może mieć podgrzewane skrajne miejsca, a do dyspozycji mamy też dwa porty USB-C oraz panel sterowania klimatyzacją. Podróżuje się tu bardzo wygodnie. Nad głową możemy mieć panoramiczny dach ze zmiennym stopniem przezroczystości. Możemy przyciemnić całość, połowę, albo część tafli szkła, co wygląda trochę jak żaluzja dzień-noc.








Czytaj też: Test Volkswagen Golf GTI Clubsport – Golf jak ze stereotypów. Taki powinien być!
Audi A5 Avant e-hybrid nie wygląda jak klasyczne kombi, ale też nie ma bagażnika jak klasyczne kombi

Kombi to z założenia auto rodzinne, w którym mamy większy bagażnik dzięki takiej, a nie innej konstrukcji auta. Chyba, że wybieramy hybrydę plug-in, wtedy… nie do końca.



Bagażnik w Audi A5 Avant e-hybrid może rozczarować, bo ma pojemność tylko 361 litrów i 1 306 litrów po złożeniu tylnej kanapy. Bardzo skromnie.

Ratuje go to, że jest szeroki i bardzo regularnej kształty. Do dyspozycji mamy haczyki na zakupy, a jeśli zdecydujemy się na hak to również przycisk do jego rozkładania. Niemniej podłoga jest bardzo wysoka i bez składania tylnej kanapy nie udało nam się tu zmieścić np. elektrycznej hulajnogi.
Audi A5 Avant e-hybrid lepiej dogaduje się z ekosystemem Apple

Audi A5 Avant e-hybrid ma w standardzie dwa ekrany. Trzeci to element opcjonalnego pakietu Tech Pro. Głównym punktem jest centralny ekran o przekątnej 14,5 cala w technologii OLED. Zawsze patrząc na ekran główny w nowym Audi zastanawiam się, dlaczego tak mało producentów sięga po OLED-y.




Połączenie świetnych, żywych kolorów z perfekcyjną czernią idealnie sprawdza się po zmroku. Wyświetlane elementy na czarnym tle wydają się zawieszone w przestrzeni, a sam ekran może być w tym czasie bardzo jasny, ale nie oślepia w trakcie jazdy. Interfejs jest prosty, a minimalistyczne grafiki pasują do eleganckiego wnętrza.

Ekran kierowcy… jest. Niezmiennie narzekam, że Audi nie daje możliwości personalizowania go w większy sposób. Do dyspozycji mamy widok z opcją zmiany informacji wyświetlanych po bokach głównego zegara lub bardziej rozszerzony widok pokazujące działanie asystentów oraz cyfrowy widok drogi wokół nas. Co ciekawe, możemy tam wyświetlić Mapy, o ile są to Mapy Apple. Jeśli korzystamy z Apple CarPlay (działa bezprzewodowo, jak Android Auto) i Map Google, to dostęp do nich mamy tylko na ekranie głównym.



Ekran kierowcy uzupełnia spory head-up. Jasny, wysokiej jakości, wyświetlający wszystkie niezbędne informacje.

Wyświetlacz pasażera to zdecydowanie dodatkowy bajer, niż coś mocno użytecznego. Jest na nim dostęp do fabrycznej nawigacji, odtwarzacza muzyki czy możliwość włączenia YouTube’a. Przydałby się tu przynajmniej szerszy dostęp do ogólnych Ustawień auta. Z pozycji tego ekranu nie możemy nawet zmienić koloru podświetlenia wnętrza. A te, co warto zaznaczyć, pełni nie tylko rolę dekoracji, ale np. podświetlenie drzwi jest też sygnalizowaniem działania czujnika martwego pola podczas wysiadania.



System kamer 360 jest wzorowej jakości. Obraz ma bardzo dobrą rozdzielczość, jest czytelny w każdych warunkach, do wyboru mamy różne widoki i perspektywy, a całość może być spięte ze sprawnie działającym asystentem parkowania, jeśli dobierzemy odpowiedni pakiet wyposażenia.
Czytaj też: Test Seat Leon Sportstourer e-Hybrid – bardzo wygodne kombi, ale z dużym problemem
Audi A5 Avant e-hybrid przyśpiesza wyjątkowo łagodnie

Audi A5 e-hybrid jest oferowany klientom z mocą systemową 299 KM lub 367 KM. Oba warianty zostały wyposażone w silnik 2.0 TFSI o mocy 252 KM, różnica w mocy systemowej wynika z różnicy w mocy silnika elektrycznego. Nie zmienia to faktu, że mamy do czynienia z dynamiczną konstrukcją – przyspieszenie 0-100 km/h to odpowiednio 5,9 oraz 5,1 sekundy, natomiast prędkość maksymalna to 250 km/h dla obu wariantów.

Testowaliśmy wariant o mocy systemowej 299 KM, a więc ten z mniejszą mocą, jednak 5,9 sekundy 0-100 km/h sprawia, że w żaden sposób nie można go nazwać statecznym. Po takich osiągach spodziewałam się wyraźnie odczuwalnego przyspieszenia, jednak nawet jeśli piłowałam A5 niemiłosiernie, jego przyspieszenie nie było odczuwalne w kabinie. Nie mam zielonego pojęcia, jakich sztuczek użyli projektanci, ale człowiek osiąga zawrotne prędkości w szybkim tempie, mając wrażenie, że spokojnie nabiera prędkości. Wpływ na to ma na pewno kulturalna praca układu napędowego, komfortowe zawieszenie i świetne wyciszenie kabiny, ale to nie wszystko. Nie ma tutaj uczucia nawet delikatnego wciskania w fotel. Naprawdę, ogromne brawa za komfort.

Kiedy dodamy do tego wszystkiego progresywny układ kierowniczy i napęd quattro, jazda staje się łatwa i przyjemna. A5 sprawnie reaguje na komendy kierowcy, bez wysiłku prowadząc go do celu w każdych warunkach z wdziękiem i elegancją. Do tego mamy bardzo dobre zawieszenie, które miękko wyłapuje wszelkie nierowności, ale w ustawieniach sportowych potrafi się usztywnić do tego stopnia, że można poczuć każdą dziurę na drodze.
Czytaj też: Test Porsche Cayenne S Coupé. Ten silnik wyleczy Cię z elektromobilności
Audi A5 Avant e-hybrid bardzo sprawnie ładuje baterie w trakcie jazdy

Oba warianty A5 e-hybrid wyposażono w akumulator trakcyjny o pojemności 25,9 kWh brutto (20,7 kWh netto – pojemność użyteczna), co według deklaracji producenta pozwala na przejechanie do 110 km na samym prądzie. Podejrzewam, że latem jest to do zrobienia, jednak my testowaliśmy auto w listopadzie. Pogoda nie sprzyjała baterii, w dodatku auto nie było garażowane, więc wszystkie okoliczności przemawiały przeciwko zużyciu prądu. Mimo wszystko, w trybie mieszanym A5 zużywała w okolicach 22 kWh/100 km, co pozwalało na przejechanie na samym prądzie mniej więcej 94 km. Latem, w cyklu mieszanym, przy ekonomicznej jeździe, dałoby się dobić do deklarowanych 110 km.

Zasięg w trybie elektrycznym niewątpliwie jest jedną z zalet A5, ale mi osobiście najbardziej podobało się to, w jak prosty sposób można zarządzać zużyciem prądu i jak szybko ładuje się tą baterię. Zacznijmy od zarządzania prądem.

Większość hybryd plug-in ma przeróżne tryby pracy – EV, tryb hybrydowy, tryb utrzymania baterii, tryb ładowania baterii. W A5 mamy tylko 2 tryby: EV (jazda na samym prądzie) oraz tryb hybrydowy. Kwestię zachowania prądu oraz ładowania załatwiono w genialnie prosty sposób: w ustawieniach auta mamy suwak. Jeżeli nie chcemy, aby auto zużywało prąd, wystarczy przesunąć go na aktualny poziom naładowania baterii. Jeżeli chcemy ją doładować podczas jazdy, ustawiamy suwak na % naładowania, który nas interesuje. Auto będzie wtedy spalało więcej paliwa, ale będzie ładowało baterię w zaskakująco szybkim tempie. Kiedy jechaliśmy ekspresówką z tempomatem ustawionym na 120 km/h, po przejechaniu 25 km, bateria doładowała się o 13%. Spalanie podskoczyło o 2l/100 km, ale jeżeli przed Wami długa droga na końcu której macie miasto, opcja doładowania baterii po trasie może być bardzo przydatna.
Jeżeli wolicie ładować auto bezpośrednio z gniazdka – maksymalna moc ładowania AC została zwiększona do 11 kW, co pozwala na naładowanie go od 0 do 100% w niecałe 2,5 godziny. Jeżeli używacie zwykłego gniazdka, zajmie to około 10 godzin.
Czytaj też: Test Audi A6 Limousine e-hybrid quattro – piękne, wygodne, a do tego ma jeszcze zalety
Audi A5 Avant e-hybrid to oszczędny plug-in

Jak w każdej hybrydzie typu plug-in, taki i w Audi A5 Avant e-hybrid quattro, spalanie zależy od tego, czy macie naładowaną baterię. Dodatkowo, ma ona znaczenie w mieście i w trasach podmiejsckich, na trasach szybkiego ruchu używa się raczej silnika spalinowego. Dlatego właśnie rozbiliśmy temat zużycia na kilka części.
Miasto – tutaj zmierzyliśmy A5 w trybie EV oraz w trybie hybrydowym z naładowaną baterią. Podczas jazdy na samym prądzie auto zużywało ok. 30 kWh/100 km, co przekłada się na zasięg w okolicach 69 km. W trybie hybrydowym auto zużywało 0,8 l/100 km (benzyna) i 24,9 kWh/100 km (prąd).

Trasy z ograniczeniem do 90 km/h (70-90 km/h + okazjonalny przejazd przez miejscowości) – w trybie EV była to wcześniej wspomniana wartość 22 kWh/100 km (94 km zasięgu), natomiast w trybie hybrydowym – 2,1 l/100 km (benzyna) i 15,7 kWh/100 km (prąd). Kiedy ustawiliśmy suwak stanu baterii tak, aby auto ją doładowało, wartości odwróciły się: 6,6 l benzyny/100 km + 0,4 kWh prądu/100 km.
Drogi ekspresowe – tutaj nie korzystaliśmy z prądu, bo nie ma to sensu, zużycie byłoby zbyt wysokie przy takich prędkościach. Kiedy ustawiliśmy suwak stanu baterii tak, aby auto jej nie doładowywało ani nie korzystało z prądu, A5 spalała 7,3 l/100 km. Kiedy ustawiliśmy go tak, aby bateria była ładowana, spalanie skoczyło do 9,5 l/100 km.

Jak widzicie, A5 e-hybrid potrafi być cholernie oszczędne, ale musicie pilnować stanu naładowania akumulatora trakcyjnego – bez tego ani rusz. Dobra wiadomość jest taka, że nie musicie bawić się w żadne wallboxa. Jeżeli Wasze miejsce parkingowe jest zaopatrzone w zwykłe gniazdko, wystarczy zostawić auto podłączone do prądu na noc, rano będziecie mieć pełną baterię.

Chciałabym też dodać, że wartości, które widzicie powyżej, mogą być jeszcze niższe. Kierowca może regulować poziom rekuperacji (odzyskiwania energii, która następnie jest przerabiana na prąd) za pomocą manetek przy kierownicy. Mamy 3 poziomy rekuperacji, od silnego odzyskiwania energii po żeglowanie (gdy stopa jest zdejmowana z pedału przyspieszenia, auto będzie naturalnie wytracać prędkość, nie będzie hamowało). Robiliśmy pomiary w trybie żeglowania, aby pokazać Wam, jak wygląda zużycie przy niskich temperaturach, bez wspomagania się rekuperacją, a więc w warunkach, które niezbyt sprzyjają A5. Dlaczego? Ano dlatego, że nawet w takim środowisku układ hybrydowy spisuje się świetnie, więc wiecie, że nie będziecie płakać przy każdym spadku temperatury.
Czytaj też: Test Chery Tiggo 4 HEV – nie uwierzysz, że tak wyposażone auto kosztuje 100 tys. złotych
Ile kosztuje Audi A5 Avant e-hybrid?

O cenach powiemy krótko: model bazowy Audi A5 Avant e-hybrid quattro kosztuje 275 600 zł, ale jak to w Audi – za większość udogodnień trzeba dopłacić. Testowany egzemplarz wyceniono na 384 380 zł, więc jak widać, pole do popisu jest. Jeżeli interesuje Was wersja z większą mocą, tam startujemy od 324 900 zł. Marka premium to i cena premium, cóż więcej można tutaj dodać. Po szczegóły zapraszam do salonu lub konfiguratora, tam najszybciej zorientujecie się, ile trzeba szykować za interesujące Was wyposażenie oraz ile będzie Was kosztować miesięczna rata w wybranej opcji finansowania.
Audi A5 Avant e-hybrid może się podobać, nie tylko wizualnie

Piękne auto, efektywny układ hybrydowy, komfort klasa. Fanów marki nie muszę przekonywać, potencjalnych nabywców zachęcam do obejrzenia A5 i przejechania się nim. Zrozumiecie. Jeżeli szukacie hybrydy typu plug-in, zapewniam, że tutaj macie do czynienia z jedną z lepszych konstrukcji na rynku.