
W cieniu dyskusji o cłach na chińskie elektryki i coraz ostrzejszych regulacjach emisji CO₂, producenci akumulatorów z Państwa Środka przenoszą ciężar uwagi na segment PHEV, próbując połączyć to, co kierowcy lubią w elektrykach, z tym, co daje im psychiczny komfort w trasie. Hybryda przestaje być dodatkiem do auta spalinowego, a staje się de facto samochodem elektrycznym z wbudowanym “generatorem spokoju”. Na tym tle szczególnie ciekawie wypada najnowszy ruch Svolt Energy, firmy wywodzącej się z działu badawczo-rozwojowego koncernu Great Wall Motor, która w ostatnich latach szukała sposobu na wyjście z finansowego zakrętu.
Podczas szóstego Battery Day w Changzhou Svolt zaprezentował system, który ma przywrócić go do ścisłej czołówki dostawców akumulatorów: pakiet Fortress 2.0, zaprojektowany specjalnie z myślą o dużych, rodzinnych hybrydach plug-in (PHEV). To nie jest już kosmetyczne odświeżenie oferty, lecz próba zdefiniowania na nowo tego, czym w ogóle ma być samochód ładowany z gniazdka, ale wciąż wyposażony w silnik benzynowy.
Fortress 2.0 ustanawia nowy standard. Pakiet baterii o pojemności 80 kWh dla hybryd
Główną atrakcją prezentacji był pakiet akumulatorowy o kryptonimie Fortress 2.0 i pojemności 80 kWh. Svolt przedstawia go jako największy na świecie akumulator przeznaczony specjalnie dla pojazdów hybrydowych typu plug-in (PHEV). To nie tylko liczby, ale i konkretne korzyści dla kierowców. Dzięki wysoce zintegrowanej konstrukcji inżynierom udało się zwiększyć wykorzystanie dostępnej przestrzeni o 6 procent w stosunku do poprzedniej generacji. W praktyce oznacza to, że w dużym, rodzinnym aucie segmentu D można będzie przejechać na samym prądzie ponad 400 kilometrów.
Czytaj też: Pierwszy taki Volkswagen. Gigantyczny ID Era 9X udaje elektryka, ale w środku drzemie benzyna

Stanowi to niejako odpowiedź na oczekiwania tych, którzy na co dzień chcą jeździć elektrycznie, nie rezygnując jednak z możliwości długiej trasy dzięki rezerwowemu silnikowi spalinowemu. Masowa produkcja tej jednostki ma się rozpocząć już w marcu 2026 roku, co sugeruje, że pierwsze auta z tym rozwiązaniem mogą pojawić się w salonach jeszcze w tym samym roku. Warto przy tym zauważyć, że Svolt nie jest jedynym graczem z tak pojemnym akumulatorem, bo konkurencyjny Leapmotor D19 SUV zaprezentowany jesienią 2025 roku również dysponował akumulatorem o pojemności 80,3 kWh. Svolt podkreśla jednak, że ich rozwiązanie wyróżnia się wyższą gęstością energii i lepszym jej upakowaniem.
W praktyce 80 kWh w hybrydzie plug-in oznacza wejście na terytorium, które jeszcze niedawno zarezerwowane było dla pełnowymiarowych elektryków klasy średniej. Tak duża pojemność pozwala traktować silnik spalinowy nie jako równorzędne źródło napędu, ale jako zabezpieczenie na wyjątkowe sytuacje: wakacyjny wyjazd, nagłą zmianę trasy czy region o słabej infrastrukturze ładowania. Svolt wprost mówi, że Fortress 2.0 celuje w samochody segmentu D z pięcioma lub sześcioma miejscami, w których rodziny oczekują, że codzienne dojazdy i większość obowiązków załatwią na samym prądzie, a benzyna będzie tylko planem B.
Fortress 2.0 z wyjątkowo szybkim i inteligentnym ładowaniem
Równie istotne jak sama pojemność jest to, jak Svolt podchodzi do problemu szybkiego ładowania. Deklarowany czas przejścia od 10 do 80 procent w około 10 minut wynika z połączenia dwóch elementów: grafitowych ogniw przystosowanych do pracy przy wysokich prądach oraz nowej metody sterowania procesem ładowania. Zamiast klasycznego schematu stały prąd plus stałe napięcie producent stawia na ładowanie impulsem z krótkimi, zaplanowanymi przerwami. W tych momentach tzw. relaksacji jony litu mają czas na “ułożenie się” w strukturze elektrody, co zmniejsza lokalne przeciążenia materiału i w teorii ogranicza przyspieszoną degradację ogniw. Dla kierowcy liczy się jednak to, że jeśli ta technologia trafi do seryjnych aut, to postoje na szybkiej ładowarce mogą zbliżyć się czasowo do tradycyjnego tankowania paliwa, choć bez drastycznego podnoszenia kosztów akumulatora.
Czytaj też: Smartfonowa marka upokorzyła Ferrari. SF90 XX rozjechane na drobny mak
Warto też jasno powiedzieć, co się kryje za marketingowym określeniem “3.5 generacji” ładowania pulsacyjnego. Svolt nie odkrywa nowej chemii ogniw, lecz iteruje na tym, co rynek już zna: kolejnych etapach przejścia od prostego ładowania stałym prądem, przez ładowanie schodkowe, po bardziej zaawansowane algorytmy, które biorą pod uwagę temperaturę, stan ogniw i historię użytkowania. Nowa wersja ma skracać pełny czas ładowania o około 25 procent względem poprzedniej generacji, a producent chwali się ponad 20 tysiącami godzin testów trwałości. Innymi słowy, to próba wyciśnięcia maksimum z obecnie dostępnych materiałów zanim na masową skalę wejdą ogniwa o zupełnie innym składzie.
Na horyzoncie widać już jednak tę kolejną falę. Równolegle z Fortress 2.0 firma Svolt prezentuje swoje postępy w pracach nad akumulatorami półstałymi, które łączą płynny i stały elektrolit. Pierwsza generacja osiąga gęstość energii rzędu 270 Wh/kg i już trafiła do modelu jednej z europejskich marek, druga, o gęstości 342 Wh/kg, została przetestowana w elektrycznych pionowzlotach. Dla masowych aut został zaś przygotowany wariant o gęstości 245 Wh/kg, dopracowany pod kątem bezpieczeństwa: z mniejszym prawdopodobieństwem ucieczki termicznej, wyższą temperaturą samozapłonu i dłuższym buforem czasu na reakcję w razie awarii. To pokazuje, że Fortress 2.0 jest elementem szerszej strategii, a nie jednorazowym pokazem siły na konferencji.
Baterie półstałe i plany ekspansji. Svolt stawia na różnorodność i wzrost
Z perspektywy użytkownika Fortress 2.0 rodzi ciekawe pytanie: czy hybryda z akumulatorem o pojemności 80 kWh to wciąż samochód pośredni, czy już elektryk z doczepionym silnikiem spalinowym na czarną godzinę? Jeżeli deklarowany zasięg ponad 400 kilometrów na samym prądzie zostanie potwierdzony w codziennym ruchu, a ładowanie w 10 minut nie będzie wymagało infrastruktury zarezerwowanej dla kilku pokazowych stacji w Chinach, to taki napęd może okazać się najwygodniejszym rozwiązaniem dla kierowców, którzy dziś boją się przejść na czyste BEV. Jednocześnie trudno uciec od wrażenia, że jest to także sposób na obejście politycznych i regulacyjnych napięć, bo formalnie to wciąż hybryda, więc łatwiej ją przepchnąć na trudnych rynkach, choć taki model faktycznie oferuje doświadczenie bardzo zbliżone do jazdy elektrykiem.
Z punktu widzenia Svolt sukces Fortress 2.0 ma być jednak czymś więcej niż techniczną ciekawostką. Producent, który dopiero co zanotował pierwszy kwartalny zysk i liczy na osiągnięcie pełnej rocznej rentowności w 2026 roku, stawia na wyraźny wzrost skali. Plan dostaw na poziomie 61 GWh, czyli o połowę więcej niż rok wcześniej, oraz ambicja wyjścia powyżej kilku procent udziałów w chińskim rynku baterii pokazują, że firma myśli o sobie jako o graczu globalnym, konkurującym z największymi dostawcami ogniw. Fortress 2.0 i półstałe akumulatory to narzędzia, które mają tę ambicję przełożyć na konkretne kontrakty z producentami aut w Chinach, Europie i poza nimi.
Czytaj też: Technologia weryfikuje ludzką słabość za kierownicą
Na razie jednak jesteśmy w fazie deklaracji i demonstratorów. Droga od spektakularnej prezentacji do seryjnego samochodu w salonie rzadko bywa prosta: po drodze są koszty, waga całego pakietu, dopracowanie układu chłodzenia, integracja z elektroniką auta i wreszcie pytanie, ile za to wszystko będzie gotów zapłacić klient.