Japońska Agencja ds. Pozyskiwania Technologii i Logistyki pochwaliła się przed światem swoim “pociskiem do obrony wysp”, który jest rozwijany przez Kawasaki Heavy Industries pod roboczą nazwą New SSM. W klasycznym ujęciu to pocisk przeciwokrętowy o dużym zasięgu, który ma bronić archipelagu przed flotą potencjalnego przeciwnika. Różnica względem innych pocisków tego typu polega na tym, że jego lot w końcowej fazie coraz mniej przypomina przewidywalną krzywą balistyczną, a coraz bardziej dynamiczne manewry myśliwca, które są zaprojektowane tak, by zmylić systemy obrony bezpośredniej i wyrwać się z korytarza ognia działek Gatlinga.
Ta spektakularna, spiralna trajektoria nie jest więc kaprysem inżynierów, tylko konsekwencją chłodnej kalkulacji. Japonia doskonale zdaje sobie sprawę, że chińskie okręty są naszpikowane systemami typu CIWS, a w razie kryzysu wokół Tajwanu lub w rejonie wysp Riukiu to właśnie one miałyby stanąć między nadlatującymi pociskami a cennymi jednostkami floty. New SSM ma odpowiedzieć na to wyzwanie kombinacją większego zasięgu, obniżonej wykrywalności i właśnie tych ostatnich, desperackich manewrów, które zaczynają się na chwilę przed uderzeniem w cel.
Technologia stealth i nowy napęd. Klucz do dalekiego zasięgu
New SSM to pocisk poddźwiękowy, który ma dysponować imponującym zasięgiem. Napędza go oparty na jednostce KHI KJ300 silnik turbowentylatorowy XKJ301-1 o 3,58-kN ciągu, który to miał zostać zaprojektowany z myślą o oszczędności paliwa. Chociaż dokładny zasięg nie jest potwierdzony oficjalnie, to wedle szacunków może przekraczać 900-1000 kilometrów, a to stanowiłoby ogromną poprawę w stosunku do obecnie używanej wersji pocisku Typ 12.
Czytaj też: Wystawili prawdziwego potwora. Najsilniejszy pocisk przebije bunkry i wywoła sztuczne trzęsienie ziemi

Ten nowy japoński pocisk posiada rozkładane skrzydła główne, dwa stabilizatory pionowe i poziome umieszczone na ogonie. Start wspomaga dopalacz rakietowy, który jest odrzucany po uruchomieniu głównego silnika. Ważnym elementem projektu są również cechy mające obniżyć wykrywalność. Linia grzbietowa, panele o ząbkowanych i skośnych krawędziach oraz wlot powietrza w kształcie litery S to rozwiązania znane z konstrukcji stealth. Wysoka elastyczność systemu polega z kolei na tym, że może być on odpalany z platform naziemnych, okrętów oraz samolotów takich jak myśliwce F-2 czy maszyny patrolowe P-1.
Inteligentne naprowadzanie i manewr ostatniej szansy
Jedną z najbardziej zaawansowanych cech pocisku New SSM jest jego podwójny system naprowadzania. Do osiągnięcia rejonu celu pocisk korzysta z nawigacji inercyjnej wspomaganej GPS, a w decydującej, terminalnej fazie lotu aktywowany jest natomiast podwójny poszukiwacz, łączący obrazowanie w podczerwieni z naprowadzaniem radiowym. Takie połączenie ma zwiększać szansę trafienia i zmniejszać podatność na zakłócenia elektroniczne, bo jeśli jeden z trybów zawiedzie, to wtedy drugi może przejąć kontrolę.

Właśnie na tym etapie w grę wchodzi wspomniany efektowny manewr. Wykonanie serii beczek ma być ostatnią linią obrony przed systemami artyleryjskimi, takimi jak Typ 730 czy jego ulepszona, jedenastolufowa wersja Typ 1130, które są obecne na pokładzie chińskich okrętów. Spiralny lot ma radykalnie utrudnić ich namierzenie i zestrzelenie.
Co pokazuje i jak wiele zmienia pocisk New SSM?
W tle całego programu New SSM kryje się zasadnicza zmiana sposobu myślenia o obronie Japonii. Przez dziesięciolecia fundamentem japońskiej strategii było chronienie własnego wybrzeża i kluczowych szlaków morskich przy założeniu, że konflikt rozegra się stosunkowo blisko macierzystych wysp. Dziś jednak ten punkt ciężkości przesuwa się na tzw. południowo-zachodni łańcuch wysp, bo od Amami przez Okinawę po oddaloną o około 110 kilometrów od Tajwanu Yonaguni, która stała się wysuniętym posterunkiem rozpoznawczym i rakietowym.
Czytaj też: Ekspert ostrzega. Zajrzeli do środka rosyjskiego drona wojskowego i wpadli w osłupienie
New SSM doskonale wpisuje się w tę ewolucję. Zasięg rzędu tysiąca kilometrów oznacza, że pociski rozmieszczone na niewielkich wyspach archipelagu mogą kontrolować znaczną część Morza Wschodniochińskiego i podejść do Tajwanu, zmuszając potencjalnego przeciwnika do liczenia się z uderzeniem z kierunku, który jeszcze dekadę temu był dla Tokio tylko peryferyjnym teatrem działań. W połączeniu z innymi systemami dalekiego zasięgu, nad którymi pracują Japończycy, tworzy to warstwową bańkę antydostępową, utrudniającą swobodne operowanie okrętów na zachód od łańcucha Riukiu.
Spiralny manewr terminalny, który tak świetnie prezentuje się na nagraniach, jest ostatnim elementem tej układanki. W praktyce oznacza próbę wyrwania się z geometrycznie przewidywalnego korytarza, który dziś wykorzystują algorytmy systemów CIWS do prowadzenia precyzyjnego ognia. New SSM ma być trudniejszy do uchwycenia zarówno przez radar, jak i komputer kierowania ogniem, bo jego trajektoria przestaje być linią z punktu A do punktu B, a staje się dynamiczną spiralą, zmuszającą system do nieustannego przeliczania punktu przechwycenia.
Modułowa platforma, czyli dlaczego New SSM to więcej niż pocisk
Japończycy patrzą na New SSM nie jak na pojedynczy system, a na podstawę dla całej rodziny uzbrojenia. Plany zakładają stworzenie modułowej platformy, w której wymienne sekcje dziobowe pozwolą na adaptację do różnych zadań. Mowa tu nie tylko o atakach na okręty czy cele lądowe, ale również o wersjach pełniących rolę wabików elektronicznych lub nawet dronów obserwacyjnych z możliwością natychmiastowego uderzenia.

Sam silnik XKJ301 zaprojektowano z myślą o takiej uniwersalności, bo może on pracować niezależnie od położenia wlotu powietrza. Warto tu wspomnieć, że Kawasaki Heavy Industries zakończyło testy wysokościowe bazowego silnika KJ300 w 2023 roku i firma deklaruje gotowość do jego eksportu, oferując konfigurację pod indywidualne potrzeby klientów. Taka modułowość zaciera granicę między pociskiem a zaawansowanym dronem, oferując potencjał do szybkiej aktualizacji bez konieczności projektowania zupełnie nowej broni od zera.
Dla Japonii pocisk New SSM jest ważniejszy niż możemy przypuszczać
Japońskie władze wyznaczyły rok 2027 jako cel rozpoczęcia masowej produkcji i wdrożenia pocisku New SSM, a to akurat ambitny harmonogram, biorąc pod uwagę technologiczną złożoność całego przedsięwzięcia, ale rosnące napięcia w regionie mogą działać jak katalizator prac. New SSM nie jest oczywiście jedynym elementem modernizacji japońskich sił zbrojnych, które inwestują także w broń hipersoniczną i inne systemy dalekiego zasięgu.

Jeśli harmonogram uda się utrzymać, New SSM stanie się jednym z filarów nowej japońskiej doktryny, w której obrona własnego terytorium oznacza również możliwość precyzyjnego uderzenia na flotę przeciwnika w znacznej odległości od macierzystych wysp. Jednocześnie im więcej takich systemów pojawia się w regionie, tym większe ryzyko nieporozumień i incydentów, czego przedsmak dały choćby niedawne przypadki podświetlania japońskich maszyn przez chińskie myśliwce w rejonie Okinawy.
Czytaj też: System AZAK zmienia wszystko. Cztery koła, kawałek ramy i masz robota gotowego do wojny
New SSM nie rozwiąże tych napięć, ale zmieni sposób kalkulacji po obu stronach. Dla Japonii będzie dowodem, że potrafi łączyć wysokie technologie z wymaganiami własnej konstytucji i oczekiwaniami sojuszników. Dla Chin stanie się kolejnym elementem, który trzeba uwzględnić w planowaniu ewentualnych działań w kierunku tajwańskim. Ostatecznie to nie widowiskowy manewr beczki zadecyduje o tym, czy pocisk trafi do celu, lecz to, czy jego sama obecność skłoni decydentów do rezygnacji z najgroźniejszych scenariuszy.