Microsoft Edge nie zwalnia tempa. Nowa aktualizacja to coś więcej niż zwykłe poprawki

Microsoft nie próżnuje, jeśli chodzi o bezpieczeństwo swojej przeglądarki. Gdy wydaje się, że kolejna poprawka właśnie została zainstalowana, firma z Redmond już wypuszcza następną. Tym razem na tapet trafia wersja 144.0.3719.104, która naprawia kolejne luki i przynosi długo wyczekiwaną funkcję dla firm. To wyraźny sygnał, że w świecie opartym na Chromium spokój nie trwa długo, a cykl aktualizacji staje się coraz bardziej intensywny.
Edge
...

Dla zwykłego użytkownika to może być po prostu kolejna automatyczna aktualizacja, ale dla administratorów IT i osób przyglądających się bezpieczeństwu cyfrowemu – kolejny, konieczny krok w wyścigu z napastnikami. Styczniowy kalendarz aktualizacji Edge robi się naprawdę gęsty.

Co zmienia Microsoft Edge 144.0.3719.104?

Najbardziej praktyczną zmianą, szczególnie w środowiskach korporacyjnych, jest wprowadzenie jednolitych zasad zarządzania przeglądarką Edge na wszystkich głównych platformach. Do tej pory centralna konfiguracja za pomocą usługi zarządzania Edge działała głównie na Windows. Teraz ta możliwość obejmuje również macOS, iOS i Android.

W praktyce oznacza to, że dział IT w firmie, gdzie pracownicy używają różnych urządzeń, może wreszcie ustanowić i wymusić te same zasady bezpieczeństwa, blokady dostępu czy konfiguracje dla przeglądarki, niezależnie od tego, czy ktoś pracuje na iMacu, służbowym iPhone’ie czy laptopie z Windows. To znaczne uproszczenie logistyki i realna oszczędność czasu. Choć brzmi to jak oczywistość, jej wdrożenie zajęło trochę czasu – i dobrze, że wreszcie się pojawiło.

Czytaj też: NotebookLM na Androida staje się mobilnym studiem kreatywnym

Najważniejszym elementem łaty bezpieczeństwa jest załatanie luki oznaczonej jako CVE-2026-1504. To błąd pochodzący z otwartoźródłowego projektu Chromium, dotyczący implementacji API Fetch działającego w tle. Otrzymała ona wysoki priorytet, co dobrze oddaje jej potencjalną szkodliwość. Mechanizm potencjalnego ataku opierał się na naruszeniu polityki tego samego pochodzenia. W dużym uproszczeniu, osoba atakująca mogła przygotować specjalnie spreparowaną stronę internetową, która po odwiedzeniu przez użytkownika pozwalała na nieautoryzowany wyciek danych między różnymi otwartymi witrynami. W niekorzystnym scenariuszu mogłoby to prowadzić do kradzieży poufnych informacji, np. danych logowania.

Czytaj też: Gemini w Mapach Google już nie tylko dla kierowców. Funkcje AI dostępne są dla pieszych i rowerzystów

Błąd został już wcześniej naprawiony w bazowym Chromium (w wersji 144.0.7559.110), a Microsoft przeniósł tę poprawkę do Edge. To pokazuje zaletę wspólnej podstawy kodowej – krytyczne poprawki bezpieczeństwa mogą być wdrażane względnie szybko w wielu przeglądarkach naraz. To pocieszające, choć nie zmienia faktu, że użytkownik i tak jest uzależniony od tempa pracy producenta swojej przeglądarki.

Styczniowy wysyp poprawek dla Edge

Obecna aktualizacja to już trzecia w tym miesiącu. Cała seria zaczęła się od głównej wersji 144, która przyniosła m.in. możliwość ukrycia przycisku Copilot z paska narzędzi prostym kliknięciem prawym przyciskiem myszy oraz ulepszony mechanizm zapisywania adresów podczas wypełniania formularzy online. Potem, w połowie miesiąca, pojawiła się pomniejsza łatka 144.0.3719.92, poprawiająca problemy z wyświetlaniem stron i kilka innych drobniejszych usterek. Wydanie wersji 144.0.3719.104 zamyka ten intensywny styczniowy okres, ale raczej nie oznacza końca prac. To teraz standard – przeglądarki są żywymi projektami, które wymagają ciągłej pielęgnacji.

Czytaj też: Apple zadba o prywatność, systemowy Gemini będzie działać na prywatnej chmurze

Na tym oczywiście nie koniec, bo kolejna większa aktualizacja, oznaczona numerem 145, jest zapowiedziana na tydzień 12 lutego. Jak to zwykle bywa w przypadku Microsoftu, szczegóły nowych funkcji trzymane są w tajemnicy aż do premiery. Można się jednak spodziewać kontynuacji obecnego trendu: mieszanki nowych opcji, usprawnień wydajnościowych i – co nieuniknione – kolejnych łatek bezpieczeństwa. Regularność tych ostatnich powinna być raczej powodem do ostrożnego zadowolenia niż irytacji. W końcu lepiej, gdy producent aktywnie szuka i naprawia dziury, niż gdyby miał je ignorować.