Wyjątkowy silnik, elektryczne wsparcie i agresja w wyglądzie. Ten motocykl krzyczy, że pewna era się skończyła

Podczas tegorocznych targów EICMA w Mediolanie pewien chiński motocykl wywołał spore poruszenie. Przeciera bowiem te szlaki w sektorze motocykli, o których istnieniu do niedawna nawet nie wiedzieliśmy.
...

Firma Benda przedstawiła światu swój nowy motocykl o nazwie P51, który doczekał się pierwszego na świecie hybrydowego napędu w układzie boksera. Nie jest to jednak byle kolejna próba dorzucenia silnika elektrycznego do znanej konstrukcji, ale przemyślany system, który każe spojrzeć na chińskich producentów w nowym świetle. Coraz częściej nie są to już bowiem naśladowcy, a wręcz inicjatorzy zmian.

Intrygujący wygląd, dziwna waga i unikalny napęd motocykla P51

Firma, dotąd kojarzona głównie z odważnymi cruiserami, postanowiła wejść w segment motocykli bez owiewek i stworzyła konstrukcję trudną do jednoznacznego zaszufladkowania. W efekcie wygląd P51 to połączenie stylistyki neoretro z wyraźnymi (jak to określa producent) akcentami lotniczymi. Ma to być widoczne w smukłych proporcjach, ostro ciosanej karoserii, ściętym tylnym błotniku, który został oparty na aluminiowej ramie, a nawet klasycznych widłach teleskopowych. Te wszystkie decyzje projektowe razem tworzą spójny, choć dość masywny wizualnie obraz. Motocykl waży bowiem 178 kilogramów, a to plasuje go gdzieś pomiędzy lekkimi ćwierćlitrowcami a pełnoprawnymi średniakami.

Czytaj też: Lekki, a potężny. Najbardziej szalony motocykl z silnikiem Wankla właśnie trafił na sprzedaż

Wyjątkowość tego motocykla drzemie jednak w jednostce napędowej. Sercem jest chłodzony cieczą, czterosuwowy silnik DOHC o pojemności 250 cm³ w układzie przeciwsobnym, pod którym umieszczono silnik elektryczny. Stanowi to istotną różnicę względem typowych układów, ponieważ system Bendy nie przypomina łagodnych hybryd znanych z niektórych japońskich modeli, służących głównie do wspomagania rozruchu. P51 może rzeczywiście jeździć wyłącznie na prądzie, a gdy oba źródła mocy współdziałają, efekt jest naprawdę interesujący.

Czytaj też: Ktoś wsadził dwa silniki do motocykla. Ten szalony japoński chopper wygląda jak rzeźba na kołach

Zintegrowany, jednobiegowy napęd hybrydowy ma optymalizować nie tylko rozdział mocy, ale i rozkład masy, czyniąc z elektryka pełnoprawnego uczestnika procesu napędzania koła, a nie jedynie dodatkowe wsparcie. Współpraca tego typu imponuje. Zwłaszcza biorąc pod uwagę skromną pojemność skokową, bo z 250 cm³ inżynierowie Bendy wycisnęli 62 konie mechaniczne i ponad 100 Nm momentu obrotowego. Przekłada się to na przyzwoite przyspieszenie, które pozwala P51 dotrzeć od zera do 100 km/h w 3,7 sekundy. Dla porównania typowy motocykl tej klasy oferuje zazwyczaj około 25-30 KM mocy i 20-25 Nm momentu obrotowego.

Waga motocykla P51 robi swoje, a tajemnic nadal wiele skrywa

Nie sposób jednak nie wspomnieć nic o wadze, która jest wyraźnie wyższa niż w przypadku konwencjonalnych motocykli z silnikami o pojemności 250 cm³. Wprawdzie 178 kg, zważywszy na konieczność zabudowy drugiego silnika, pakietu akumulatora i całej elektroniki sterującej, nie wydaje się jednak wynikiem przesadzonym. Pojawia się jednak tutaj zupełnie inne, zasadnicze pytanie, bo jak długo ten motocykl jest w stanie jechać wyłącznie na prądzie? Benda nie ujawniła jeszcze pojemności akumulatora ani szacowanego zasięgu w trybie elektrycznym.

Brak kluczowych danych technicznych sugeruje, że mamy raczej do czynienia z zaawansowanym, ale wciąż dopracowywanym prototypem, a nie z produktem gotowym do sprzedaży, choć prezentacja na prestiżowej imprezie wyraźnie wskazuje, że producent traktuje P51 bardzo poważnie. Dla całej branży jest to z kolei czytelny sygnał, że zaawansowane technologie hybrydowe przestały być wyłączną domeną japońskich i europejskich koncernów. Stosunkowo młoda firma pokazała, że potrafi nie tylko zbudować własną, oryginalną architekturę napędową od podstaw, ale również zintegrować ją w spójną całość.

Czytaj też: Chiński supermotocykl z włoskim DNA. Czy QJMotor SRK1051RR zawstydzi Ducati i Yamahę nie tylko ceną?

Ostateczny sukces tego projektu będzie zależał od odpowiedzi na kilka praktycznych pytań. Kiedy motocykl trafi do sprzedaży, jaka będzie jego ostateczna cena i czy uda się zachować deklarowaną wydajność w codziennej eksploatacji? Chińscy producenci mają reputację oferowania technologii po przystępnych kosztach, więc jeśli Bendzie uda się utrzymać tę tendencję, to P51 może faktycznie zdemokratyzować hybrydowy napęd na dwóch kołach, czyniąc go dostępnym dla szerszego grona motocyklistów. Nie jest jednak ogólnie pierwszym jednośladem tego typu, jeśli weźmiemy pod uwagę silniki inne niż typu bokser (patrz Kawasaki Ninja 7 Hybrid oraz Z7 Hybrid).