
Spekulacje przybrały na sile do tego stopnia, że sprawę musiał skomentować najwyższy szczebel kierownictwa. Rynem mobilny zmienia się naprawdę dynamicznie (niedawno pisaliśmy o wycofaniu się z niego Asusa), a sytuacja OnePlusa jest idealnym przykładem na to, jak cienka granica dzieli optymalizację biznesową od wizerunkowego kryzysu. Robin Liu, CEO OnePlus India, postanowił w końcu przerwać milczenie i oficjalnie odniósł się do wiralowych teorii o „rozpadzie” firmy.
Okej, ale w zasadzie, od czego to się zaczęło?
Iskrą, która wznieciła pożar, był szczegółowy raport opublikowany przez Android Headlines. Jego autorzy wskazywali na wewnętrzne zmiany w strukturze OnePlus, redukcje zespołów i anulowanie niektórych projektów. Te poszlaki zostały zinterpretowane jako systematyczny demontaż marki przez jej właściciela, OPPO. W branży, gdzie każde drgnienie bywa analizowane pod kątem przyszłych trendów, taki scenariusz natychmiast zyskał na popularności.

Robin Liu stanowczo zaprzeczył tym twierdzeniom, nazywając je fałszywymi i wprowadzającymi w błąd. CEO podkreślił, że wszystkie operacje biznesowe, szczególnie na kluczowym rynku indyjskim, przebiegają bez zakłóceń. Zamiast „zamykania interesu”, mamy do czynienia z głęboką zmianą strategii. Co to oznacza dla nas, użytkowników?
Czytaj też: Kierowcy dostaną przycisk, którego brakowało latami. Google nadrabia zaległości
Nadchodzące urządzenia mają skupiać się bardziej na czystej wydajności niż na byciu wszechstronnymi flagowcami, co może być ukłonem w stronę pierwotnej tożsamości marki – wydajność przede wszystkim. Firma reaguje też na presję rynkową, dostosowując swoje portfolio do trudnej sytuacji gospodarczej, co wymaga cięć w mniej dochodowych segmentach, ale nie oznacza wyjścia z rynku.

Eksperci zauważają, że w branży tech łatwo pomylić restrukturyzację z upadkiem. Kiedy firma przestaje bombardować nas nowościami co miesiąc, automatycznie pojawiają się pytania o jej kondycję finansową. Liu zaapelował do fanów i mediów, aby opierali się wyłącznie na oficjalnych komunikatach, a nie na anonimowych przeciekach o „dezintegracji”.
Dlaczego plotki o zniknięciu OnePlus wywołały taką panikę?
Zjawisko błyskawicznego rozchodzenia się tych pogłosek pokazuje, jak silną, a zarazem kruchą relację OnePlus zbudował ze swoją społecznością. Użytkownicy tej marki są wyjątkowo lojalni, więc każda informacja o rzekomym „końcu OnePlusa, jakiego znamy”, wywołuje lawinę komentarzy i niepotrzebną panikę. Fakt, że decyzje coraz częściej zapadają w centrali OPPO, nie pomaga w utrzymaniu wizerunku niezależnego buntownika, ale z biznesowego punktu widzenia jest to ruch mający zapewnić przetrwanie marki w trudnych czasach.
Czytaj też: Starsze telefony Oppo w końcu dostały swoją kolej. Android 16 rusza szerzej
W świetle krążących plotek dobrze więc, że CEO firmy zabrał głos i postawił sprawę jasno. Oczywiście fani marki muszą szykować się na pewne zmiany przez wzgląd na trwającą transformację i coraz mocniejsze scalanie ze strukturami Oppo, ale nie trzeba się przynajmniej martwić o to, że nagle na półkach sklepowych zabraknie modeli OnePlus, a ich przyszłe premiery zostaną wykreślone z kalendarza.