Toksyczne gadżety na celowniku. Sprawdź, czy Twoje słuchawki są bezpieczne

Wybierając nową elektronikę, zazwyczaj kierujemy się ceną, wyglądem albo jakością dźwięku. Rzadko kiedy zastanawiamy się nad tym, co tak naprawdę znajduje się wewnątrz plastikowej obudowy naszych ulubionych gadżetów. Tymczasem najnowsze działania polskich instytucji kontrolnych pokazują, że ostrożności nigdy za wiele.
...

Okazuje się, że to, co nosimy w uszach lub na nadgarstku, może być nie tylko kiepskiej jakości, ale wręcz szkodliwe dla zdrowia. UOKiK wraz z Inspekcją Handlową wzięły pod lupę popularne akcesoria i wyniki tych badań dają sporo do myślenia. Jeśli lubisz polować na okazje w popularnych sieciach handlowych, ten raport jest zdecydowanie dla Ciebie.

Ołów w słuchawkach – wyniki kontroli budzą niepokój

Inspekcja Handlowa z kilku polskich miast (m.in. z Krakowa, Szczecina i Olsztyna) przeprowadziła szeroko zakrojoną akcję kontrolną w okresie od czerwca do października 2025 roku. Inspektorzy odwiedzili 21 sklepów stacjonarnych i zabezpieczyli 30 modeli elektroniki użytkowej – głównie słuchawek bezprzewodowych oraz smartwatchy. Większość z nich pochodziła z Chin, co w dzisiejszych czasach nikogo nie dziwi, ale to, co wykryto w laboratoriach, jest już znacznie mniej oczywiste.

Z przebadanych 30 modeli, nieprawidłowości stwierdzono w aż 5 przypadkach. Najpoważniejszym problemem okazał się ołów. Badania metodą przesiewową XRF wykazały, że w czterech modelach słuchawek dopuszczalna norma (1000 mg/kg) została drastycznie przekroczona, osiągając wartości powyżej 1500 mg/kg.

Oto lista urządzeń, które oblały testy i muszą zostać wycofane ze sprzedaży:

  • Słuchawki TD-TWS-01-MX/1 (czarne) – dystrybuowane przez TEDi TRGOVINA; zawartość ołowiu powyżej 1500 mg/kg.
  • Słuchawki TD-TWS-02-MX (białe) – dystrybuowane przez TEDi TRGOVINA; również przekroczona norma ołowiu.
  • Słuchawki Bluetooth WEBSKI WB340 – dystrybuowane przez A-tom Webski Hurt; stwierdzono nadmiar ołowiu oraz braki formalne (brak znaku CE i danych identyfikacyjnych).
  • Słuchawki WEBSKI MAKARONIKI 072021 – dystrybuowane przez Agnieszka Tomczyk A-tom Webski Hurt; tu również wykryto zbyt dużo ołowiu i braki w oznakowaniu.

Poza toksycznymi substancjami, kontrolerzy wyłapali też braki „papierkowe”. W dwóch przypadkach na sprzęcie w ogóle nie było znaku CE, a jeden model smartwatcha posiadał nieprawidłową deklarację zgodności. O ile błędy w dokumentacji można naprawić (co zrobił producent wspomnianego zegarka), o tyle ołowiu z gotowego produktu nie da się już „wywietrzyć”.

Jak kupować elektronikę i nie zwariować?

Pewnie zastanawiasz się, dlaczego ołów w słuchawkach to taki problem, skoro nie jemy elektroniki. Problem polega na tym, że metale ciężkie w procesie produkcji i późniejszej utylizacji są skrajnie niebezpieczne dla środowiska, a długotrwały kontakt ze skórą przy uszkodzonym sprzęcie również nie jest obojętny dla organizmu.

Czytaj też: Za tę cenę to się nie powinno spinać. A jednak: AMOLED, dwupasmowy GPS i solidna bateria

Co zatem możesz zrobić, żeby chronić siebie i swój portfel? UOKiK ma kilka prostych rad, które warto zapamiętać przed kolejnymi zakupami:

  1. Szukaj znaku CE – to deklaracja producenta, że sprzęt spełnia unijne normy bezpieczeństwa.
  2. Sprawdź dane identyfikacyjne – na pudełku lub urządzeniu muszą być dane producenta lub importera oraz model i seria.
  3. Wymagaj instrukcji po polsku – to nie tylko Twój komfort, ale i wymóg prawny.
  4. Śledź komunikaty – strona UOKiK regularnie publikuje listy urządzeń niebezpiecznych.

Jeśli masz w szufladzie któryś z wymienionych modeli słuchawek Webski lub z sieci TEDi, najlepiej przestań ich używać. Pamiętaj tylko, żeby nie wyrzucać ich do zwykłego kosza – to elektroodpady, które muszą trafić do specjalnego punktu zbiórki.

Czytaj też: Smartwatch Xiaomi Kids Watch to małe centrum dowodzenia na dziecięcym nadgarstku

Kontrola przeprowadzona przez Inspekcję Handlową to ważne przypomnienie, że tanie nie zawsze oznacza bezpieczne. Wykrycie toksycznego ołowiu w popularnych modelach słuchawek pokazuje, że systemy kontroli są potrzebne, a my jako konsumenci musimy być czujni. Nie chodzi o to, by teraz bać się każdych słuchawek z Chin – w końcu 25 na 30 przebadanych modeli przeszło testy pomyślnie – ale o to, by wybierać świadomie i reagować, gdy widzimy, że produkt nie ma podstawowych oznaczeń. Twoje zdrowie i bezpieczeństwo są warte tych kilku dodatkowych minut poświęconych na sprawdzenie naklejki na opakowaniu i ewentualnie dopłacenia paru złotych do bezpieczniejszego modelu.