
Dwa światy gravela od paru sezonów oddalają się od siebie coraz bardziej. Z jednej strony mamy wyścigową obsesję na punkcie prędkości, aerodynamiki i pozycji, a z drugiej przygodę, szersze opony, bagaż i geometrię, która ma wybaczać błędy, kiedy asfalt kończy się nagle, a ścieżka zaczyna przypominać coś zupełnie zapomnianego przez cywilizację. W teorii to naturalna ewolucja, ale w praktyce prowadzi do jednego pytania, które coraz częściej słychać wśród osób jeżdżących “na serio” – czy naprawdę trzeba mieć dwa rowery, żeby uprawiać jedną dyscyplinę?

Podwójna natura gravela w jednym rowerze. Czy to możliwe?
Tutaj właśnie do gry wchodzi firma Basso, która zaprezentowała już trzecią generację swojej Palty. Nowy model Palta III stanowi rozwinięcie gravelowej platformy, którą marka pokazała po raz pierwszy w 2018 roku. Tym razem założenie jest proste: zamiast budować dwa rowery – jeden “na ściganie” i drugi “na przygodę”, Włosi chcą utrzymać jeden rdzeń, a oba warianty zrobić samą konfiguracją.
Czytaj też: Czy to czas, aby zainteresować się rowerami tego producenta?

Co z tego wynika w praktyce? Po pierwsze – Palta III mocno podnosi poprzeczkę w obszarze, który jeszcze niedawno był zarezerwowany dla graveli “bardziej MTB niż gravel”, co widać przede wszystkim po prześwicie na szerokość opon rzędu 50 mm z tyłu i 52 mm z przodu. Większa objętość opony pozwala zejść z ciśnieniem, poprawić trakcję i wygładzić to, co normalnie przenosi się na dłonie i kark. Jednocześnie Basso podkreśla, że całość ma pozostać “szybkim gravelem”, a nie projektem wyprawowym, który z definicji ma się prowadzić powoli.

Czytaj też: Pełne zawieszenie, baranek i silnik elektryczny. Ten rower łamie wszystkie zasady graveli
Drugi filar wyjątkowości Palta III sprowadza się do aerodynamiki, która została poprawiona o 18%, jeśli idzie o to, jak bardzo rower daje się “spowalniać” podczas jazdy przez wiatr uderzający z przodu. Sama idea jest logiczna: w gravelu, zwłaszcza na szybkich odcinkach i przy jeździe w grupie, opór powietrza potrafi być równie “realny” jak opór toczenia, a różnice w przedniej części roweru (widelec, główka ramy, dolna rura) mają znaczenie. Basso tłumaczy te zmiany wprost: przód koła ma być mocniej “wtopiony” w okolice dolnej rury, kształty profili są skracane, a całość specjalnie zoptymalizowana pod opony 45-52 mm. To nie jest więc “rower aero udający gravela”, a bardziej gravel, który wreszcie traktuje opór powietrza jako element bilansu, a nie temat tabu.

Trzeci obszar to sztywność i komfort, a więc duet, który zwykle gryzie się ze sobą. Basso podaje wzrost sztywności w okolicy suportu o 19% i w tylnej części o 12%, a jednocześnie obniżenie sztywności główki ramy o 15% dla lepszego tłumienia drgań w rękach. Nie wiemy jednak, jak dokładnie mierzono te wartości i w jakich warunkach, więc traktowałbym je jako wskaźnik kierunku, nie obietnicę o konkretnej “liczbie watów”. Kierunek jest jednak spójny: gravel wyścigowy potrzebuje reakcji na moc, ale jeśli ma być też sensowny na długich trasach, to przód nie może być betoniarką. Tu pojawia się też charakterystyczny dla Basso element – system mocowania sztycy 3B, który ma ograniczać przenoszenie wibracji i wspierać krótszą o 20 mm linię podsiodłową.
Trzy filary Palta III to nie koniec interesujących cech tego roweru
Jeśli Palta III ma faktycznie łączyć wyścig i przygodę, musi też ogarniać temat bagażu – i to bez udawania tego, że każdy chce obwiesić rower paskami. Stąd zintegrowany schowek w dolnej rurze zamykany systemem Fidlock, z dwoma dołączanymi, wodoodpornymi workami na rzeczy typu dętka, narzędzia, zestaw naprawczy. Do tego dochodzą mocowania na górze i pod spodem górnej rury, a także dodatkowe punkty pod dolną rurą, dzięki czemu Palta III ma być gotowa na bikepacking i dłuższe dystanse, ale niekoniecznie na całoroczne błoto z błotnikami i eksploatacją zimą. Ciekawym dodatkiem jest też współpraca z Vibramem, bo osłona dolnej rury ma nie tylko chronić karbon przed uderzeniami kamieni, ale też “pochłaniać energię” uderzenia.


Palta III to rower typu “UDH Ready”, czyli oparty o Universal Derailleur Hanger, co z perspektywy użytkownika ma dwa plusy: łatwiejszą dostępność haka (bo standard jest zunifikowany) i gotowość na rozwiązania SRAM-a oparte o “Full Mount”, a w tym RED XPLR AXS. Z perspektywy producenta to też sygnał, że gravel coraz mocniej idzie w stronę rozwiązań znanych z MTB, gdzie kompatybilność i odporność na błędy montażowe bywają kluczowe. Liczyć możemy też na pełną integrację przewodów z prowadzeniem przez stery czy łożyskach z długowiecznym smarowaniem (Solid Lubrication Tech).

Czytaj też: CyclingCeramic chce udowodnić, że nie dbasz dobrze o rowerowy łańcuch
No i wreszcie masa. Firma Basso mówi o 970 gramach dla surowej ramy w rozmiarze M i 370 gramach dla widelca, przy mieszance włókien Torayca (T800, M40JB, T700). W materiałach producenta pojawia się też liczba, która w gravelu robi wrażenie, bo w grę ma wchodzić waga ledwie 7,5 kg dla kompletnego roweru w rozmiarze M na SRAM Red AXS i kołach Zipp 303 XPLR SW. Oczywiście jest to konfiguracja z górnej półki. Skoro zresztą mowa o konfiguracjach, to Palta III ma być sprzedawana w sześciu rozmiarach, w trzech malowaniach oraz z trzema różnymi kokpitami. Ceny zaczynają się od 3299 euro, a kończą na 8750 euro.