
Najciekawsze w ostatnich tygodniach nie są kolejne deklaracje o “dominacji” na oceanach, tylko sygnały z przemysłu, czyli liczba wodowań, tempo schodzenia kadłubów z pochylni, nowe hale montażowe i rytm, w jakim wielkie państwa potrafią zamieniać plany w stal. To właśnie tam, czyli w logistyce i zdolnościach produkcyjnych, zaczyna się historia, która ma znaczenie dla aktualnej sytuacji na arenie międzynarodowej.
Chiny przyspieszają, a USA łapią zadyszkę i to widać w liczbach
Według analizy IISS (“Boomtime at Bohai”) Chiny miały w latach 2021-2025 zwodować 10 okrętów podwodnych o napędzie jądrowym, których łączna wyporność sięgnęła koło 79 tysięcy ton, podczas gdy USA w tym samym czasie zwodowały 7 jednostek o łącznej wyporności około 55,5 tys. ton. To odwrócenie trendu względem drugiej połowy poprzedniej dekady, gdy to Amerykanie utrzymywali wyraźniejszy “przemysłowy rytm”, a Pekin dopiero dochodził do tempa.
Czytaj też: Europa wreszcie pokazała pazur. Hipersoniczna broń zaczyna nabierać kształtów w wyjatkowym stylu

Mówimy tutaj o wodowaniach, a nie o pełnej gotowości operacyjnej. Warto o tym pamiętać, bo choć wodowanie jest ważnym osiągnięciem w całym cyklu produkcji okrętu, to między kadłubem na wodzie a okrętem realnie zdolnym do patroli, jest jeszcze długa droga, a w tym wyposażanie, testy, integracja uzbrojenia i trwająca sporo czasu certyfikacja. Ten dystans potrafi zjeść miesiące, a czasem lata. Zwłaszcza gdy równolegle modernizacja postępuje w stoczniach oraz łańcuchach dostaw.
Chiński przyrost tempa wiąże się z rozbudową zdolności w Huludao, gdzie działa Bohai Shipbuilding. Dobrym przykładem jest najnowsza fala obserwacji wokół kolejnej generacji chińskich atomowych jednostek uderzeniowych. Jeśli z kolei idzie o to, co wiemy o chińskiej flocie atomowej, to warto zajrzeć do raportu Departamentu Obrony USA dotyczącym rozwoju sił zbrojnych Chin. W nim wskazano, że chińska marynarka aktualnie operuje sześcioma okrętami z rakietami balistycznymi (SSBN) oraz sześcioma atomowymi okrętami uderzeniowymi (SSN), a do tego dużą flotą konwencjonalną. Ten sam dokument opisuje m.in. tempo budowy nowych wariantów oraz przewidywany wzrost liczby okrętów podwodnych w kolejnych latach.

Czytaj też: Chiny połączyły coś, czego nikt jeszcze nie zdołał. To pierwsze takie okręty podwodne na świecie
W praktyce oznacza to, że “przewaga liczebna” USA w okrętach podwodnych nadal istnieje, ale równocześnie Chiny poszerza swoje portfolio od odstraszania nuklearnego (SSBN) po jednostki, które w scenariuszu kryzysu w regionie Indo-Pacyfiku mają polować na okręty nawodne i osłaniać własne zgrupowania. Raport DoD zwraca uwagę m.in. na nowe okręty typu 093B (wariant uderzeniowy), wskazując ich wodowania w latach 2022-2023 i potencjalne wejście kilku kadłubów do służby do 2025 roku.
Amerykański problem nie zaczyna się pod wodą, a w stoczni
Z raportów wynika, że amerykańska marynarka od 2022 roku nie spełnia zakładanego celu dwóch atomowych Virginia rocznie, a realny poziom dostaw oscyluje około 1,2 okrętu rocznie. To z kolei prowadzi do zjawiska, które doprowadzi nieuchronnie do “doliny” w liczebności floty uderzeniowej, bo aktualne wycofywanie starszych jednostek typu Los Angeles zaczyna postępować szybciej, niż nowe kadłuby spływają ze stoczni. Prognoza mówi o spadku do 47 atomowych okrętów uderzeniowych w rękach USA około 2030 roku, kiedy wielki powrót do 50 sztuk ma nastąpić dopiero około 2032 roku i to przy założeniu poprawy tempa.

Czytaj też: Chiny budują podwodnego niszczyciela. Nuklearny pogromca będzie nowym koszmarem
Warto też pamiętać, że ta sama baza przemysłowa ma równolegle udźwignąć program Columbia, czyli następcę strategicznych okrętów Ohio. W raporcie CRS o Columbii odnotowano przesunięcia harmonogramu, a otwarte źródła wskazują, że dostawa okrętu wiodącego przesuwa się w okolice 2028 roku. Kiedy do gry wchodzą pieniądze, robi się jeszcze trudniej. CRS podaje, że wnioski budżetowe USA na pojedynczą Virginię w FY2025 opiewają na około 4,5 mld dolarów, czyli około 16 mld złotych za samą jednostkę w ujęciu budżetowym, zanim w ogóle zaczniemy rozmawiać o całym cyklu życia okrętu.