Powitajcie nową kategorię rowerów. Czym wyróżnia się Electric Rally?

Wyścig na parametry w e-MTB trwa od lat, ale jego skutki uboczne są coraz bardziej widoczne i dotkliwe. Rowery robią się potężniejsze, cięższe, głośniejsze, a czasem także trudniejsze do opanowania na śliskich korzeniach i w wolnych, technicznych zakrętach. W teorii to wciąż ma być rower, ale w praktyce bywa, że czujesz napęd zanim poczujesz szlak. Firma Specialized twierdzi teraz, że znalazł sposób, by wyrwać się z tej spirali.
...

Nowy Turbo Levo R ma być pełnoprawnym elektrycznym rowerem górskim (e-MTB), który ma prowadzić się lekko i przewidywalnie, zamiast zachowywać się jak “silnik z doczepioną ramą”. Producent określa to mianem roweru “Electric Rally”, a ja mam wrażenie, że klucz nie leży w samych liczbach, tylko w tym, jak i kiedy ten rower decyduje się je wykorzystać.

Co odróżnia Levo R od normalnego pełnoprawnego e-MTB?

Elektryczny rower górski Turbo Levo R wyróżnia się na tle innych e-MTB praktycznie w każdym detalu, który zdaje się wykrzykiwać hasło “mniej ciężkiego enduro, a więcej szybkości i płynności”. Stąd obecność 29-calowych obręczy, widelca o skoku 140 mm i tylnego amortyzatora, który pracuje w zakresie 130 mm. To ważne, bo krótszy skok zwykle oznacza szybszą reakcję i bardziej rowerowe prowadzenie, ale też mniejszy margines błędu na dużych uderzeniach. W tej kwestii wiele do powiedzenia ma również geometria ze sporym zakresem regulacji, która obejmuje m.in. kąt główki w trzech pozycjach (w praktyce +/- 1 stopień), wysokość suportu w dwóch ustawieniach (różnica 5 mm) i długość tylnych widełek w zakresie +/- 6 mm.

Czytaj też: Jeden rower na większość tras? Nowy TYEE Trail od Propain ma być rewolucją

Specialized mówi też o odchudzeniu platformy i słusznie, bo sama rama z włókna węglowego w Levo R ma być lżejsza o 530 gramów względem modelu Levo 4, a porównywalne kompletne rowery aż o około 2,6 kg. W najlżejszej konfiguracji pada liczba 18,8 kg, choć bierze się to nie z materiałowej magii, a ot z mniejszego akumulatora.

Wróćmy jeszcze na chwilę do kwestii amortyzacji, bo najbardziej charakterystycznym elementem Levo R jest tylny amortyzator FOX FLOAT strojony pod rally z systemem GENIE. Pierwsze około 70% skoku ma zachowywać się bardziej liniowo, jak sprężyna stalowa, a ostatnie 30% ma wyraźnie rosnąć, żeby chronić przed zbyt nagłym dobiciem do kresu amortyzatora. Producent twierdzi, że przy obciążeniu 842 N na tylnym kole (to około 86 kg nacisku w przeliczeniu na ciężar) system ma dawać 95 mm użytecznego skoku zamiast 81 mm w klasycznym FOX FLOAT, co stanowi około 17,3% różnicy.

Silnik 3.1 zachwyca nie liczbami, a sterowaniem mocą

W wersji S-Works napęd elektryczny zastosowany w Turbo Levo R ma oferować do 850 W mocy szczytowej i 111 Nm momentu obrotowego. W wersjach Expert i Comp te wartości spadają do 810 W i 105 Nm, więc są to parametry, które jeszcze parę sezonów temu były kompletną abstrakcją, a dziś oto stają się nową normą w tej klasie e-bike. Tyle tylko że w terenie nie wygrywa ten, kto ma najwięcej watów, tylko ten, kto potrafi zarządzać tą mocą w sposób efektywny i przewidywalny z perspektywy rowerzysty. Specialized miało jednak zadbać o to z nawiązką, stawiając na adaptacyjne algorytmy, które sprawdzają moment nacisku, kadencję i prędkość, by dozować wspomaganie tak, żeby nie zerwać przyczepności kół, a jednocześnie nie szarpać przy wyjściu na prostą.

Czytaj też: Rowery Turbo Levo 4 mocniejsze jednym kliknięciem. Tak wygląda nowy etap wojny eMTB

Specialized podkreśla również w swoim rowerze dwa elementy: CoreCoat (zalewanie uzwojeń, które ma pomagać w odprowadzaniu ciepła i tłumieniu hałasu), metalowe przekładnie z powłoką HardDrive, a do tego rozsprzęglenie obudowy po stronie napędu, które gwarantuje, że wibracje z silnika nie będą przechodzić na cały rower. Jednak tylko niezależne testy zweryfikują, jak te obietnice sprawdzają się w rzeczywistości, co tyczy się również zasięgu na jednym ładowaniu. Producent obiecuje, że pojemniejszy akumulator (840 Wh zamiast 600 Wh) o klasie szczelności IP67 zapewnia do około 3,75 godzin jazdy w trybie ekologicznym bez extendera, który dodatkowymi 280 Wh rozszerza ten czas do 5 godzin.

Czytaj też: Ten rower wygląda jak pocisk i chce nim być. Ventum NS1 Gen3 obiecuje dłużej trzymać prędkość na płaskim

Producent dorzuca do zestawu z wersją S-Works inteligentną ładowarkę 12 A o mocy 700 W, która ma ładować 840 Wh od 0 do 80% w czasie poniżej godziny, a do tego oferować tryb do 80% dla poprawy żywotności. Wszystkie parametry można podejrzeć dzięki systemowi MasterMind oraz kolorowemu wyświetlaczowi TCU o przekątnej 2,2 cala. W praktyce to centrum danych o wspomaganiu, stanie akumulatora i konfiguracji, a do tego brama do Micro Tune, czyli korekt wspomagania w krokach co 10%. Jest też w nim opcja Dynamic Micro Tune, która ma pomagać w sytuacjach, gdy jedziesz w “spokojnym” ustawieniu, ale nagle potrzebujesz pełnej odpowiedzi przy mocnym przyspieszeniu.

Specialized Levo R już dostępne w Polsce

Dla polskiego czytelnika najważniejsze jest to, że Levo R jest już dostępne w ofercie Specialized w Polsce i to w ramach wszystkich trzech wariantów wariantami. S-Works Turbo Levo R jest wyceniony na 63 999 zł, Turbo Levo R Expert na 45 499 zł, a Turbo Levo R Comp na 36 490 zł. Sporo, ale patrząc na obecny stan rynku e-MTB oraz obietnice producenta, trudno było oczekiwać innych cen.

Źródła: New Atlas, Specialized, Wideopen Magazine