
Zmiany w nowej generacji są wszechstronne, bo sięgają od konstrukcji ramy przez geometrię po detale aerodynamiczne. Producent deklaruje nie tylko redukcję wagi, ale i wzrost sztywności w newralgicznych punktach. Brzmi to oczywiście obiecująco, ale jak to zwykle bywa, diabeł tkwi w szczegółach.
NS1 Gen3 schudł o 203 gramy, a i tak zyskał więcej sztywności
Jednym z głównych celów przy tworzeniu nowej generacji było obniżenie masy. Efekt? Rama w rozmiarze M/L waży 853 gramy, czyli o 203 gramy mniej niż w poprzedniku. Łączenie redukcji wagi ze wzrostem sztywności to zawsze spore wyzwanie. Zazwyczaj trzeba wybrać priorytet, bo osiągnąć można albo jedno, albo drugie. Ventum przekonuje jednak, że udało się osiągnąć oba cele dzięki przeprojektowaniu konstrukcji i optymalizacji rozkładu materiału.
Czytaj też: Trzy czujniki i jazda jak na automacie. Co kryje ten elektryczny rower?




Producent twierdzi, że zwiększyła sztywność w kluczowych obszarach, czyli w okolicy główki ramy oraz suportu. To miejsca, gdzie jakakolwiek utrata energii podczas przenoszenia mocy z nóg na układ napędowy bezpośrednio przekłada się na gorszą wydajność pedałowania, a tym samym wyniki na trasie. Niestety jednak producent nie podaje konkretnych wartości liczbowych, ograniczając się do zapewnień o odczuwalnej różnicy, a jak dobrze wiemy, kiedy jest się czym chwalić, to marketing zawsze to wykorzysta. Czyżby więc tym razem było inaczej?
Przeprojektowany przód i nowa geometria wyścigowa
Najbardziej widoczne modyfikacje zaszły w przedniej części roweru. Główka ramy została wysunięta do przodu i przybrała profil klepsydry, co ma poprawić opływanie powietrza. Golenie widelca są teraz głębsze, co również służy aerodynamice. Stanowi to dość standardowe posunięcia w tej klasie rowerów, ale Ventum naturalnie zapewnia, że ich wykonanie jest bardziej dopracowane niż wcześniej. Ciekawsze wydaje się za to podejście do geometrii.


Czytaj też: Zero łańcucha i brudnych rąk. Ten rower zawsze jest gotowy do jazdy
Trzecia wersja, oznaczona jako Race Geometry, charakteryzuje się wyższymi wartościami stack, bo w rozmiarze M/L to około 13 mm więcej. Na pierwszy rzut oka może to wyglądać na krok w stronę mniej agresywnej, a więc teoretycznie mniej aerodynamicznej pozycji. Filozofia jest jednak inna. Coraz więcej specjalistów zdaje sobie sprawę, że pozycja, którą można komfortowo utrzymać przez wiele godzin, przynosi lepsze efekty niż teoretycznie idealna, ale niewygodna i przez to nie do wytrzymania na dłuższą metę.
Kompatybilność NS1 Gen3 i praktyczne rozwiązania
Ventum zadbał o zgodność roweru NS1 Gen3 z nowoczesnymi standardami, co ułatwia serwisowanie i daje większą swobodę przy doborze komponentów. Rower został wyposażony w zintegrowane prowadzenie linek, gwintowany suport T47 oraz kompatybilny z UDH (Universal Derailleur Hanger) obejmę przerzutki. Warto zwrócić również uwagę na zachowany prześwit na opony, bo sięga on 700×35 mm. Oznacza to, że NS1 Gen3 można wykorzystać nie tylko do wyścigów na gładkim asfalcie, ale też do treningów na nierównych drogach czy nawet lekkich szutrowych wyprawach.



Czytaj też: Koła rowerowe tak wielkie, że wszyscy będą się gapić
Jeśli chodzi o cenę, Ventum NS1 Gen3 można nabyć jako zestaw ramowy za 3599 dolarów, obejmujący ramę, widelec i sztycę. Kompletne rowery oferowane są w szerokim zakresie cenowym. Najtańsza wersja, wyposażona w grupę SRAM Rival AXS, kosztuje 5499 dolarów, a topowa konfiguracja z Shimano Dura-Ace Di2 to wydatek 11299 dolarów. Pomiędzy tymi skrajnościami znajdują się opcje z SRAM Force AXS oraz Shimano Ultegra Di2. Wszystkie komplety dostarczane są z kołami Zipp, siodełkami Fizik oraz kokpitami Zipp lub Ventum. Droższe modele otrzymują zintegrowane kokpity z włókna węglowego, które mają dodatkowo poprawiać własności aerodynamiczne. Do wyboru są trzy kolory: AeroChrome, Limoncello i Onyx.