
Elektryczny rower górski coraz mniej przypomina sprzęt, który raz kupujesz i jeździsz, a coraz bardziej platformę, którą producent rozwija po premierze. Zdalne aktualizacje przestają być ciekawostką, bo zamiast tego zaczynają decydować o tym, jak długo dany model pozostaje “na czasie”. W tym kontekście ruch Specialized z Turbo Levo 4 jest bardzo ważny, bo firma zapewniła swoim klientom wyjątkową niespodziankę. Mowa nie tylko o wzroście mocy szczytowej, ale też o tym, jak silnik oddaje wsparcie i jak zachowuje się na granicy limitu wspomagania. W Europie nadal obowiązuje świat 25 km/h i 250 W mocy ciągłej w klasycznym EPAC, więc cała gra toczy się w krótkich impulsach, w sterowaniu i w tym, jak sprytnie zmieścić “więcej” w ramach “ciągle tak samo legalnie”.

Więcej mocy dla wszystkich rowerów Levo 4 od Specialized
Najwyższa wersja, S-Works Levo 4 zyskuje dodatkowe 130 W, osiągając łącznie 850 W, a to wszystko przy utrzymanym momencie obrotowym na poziomie 111 Nm. Stanowi to wyraźny przyrost dla osób szukających maksymalnej wydajności. Tańsze modele, niebędące wersją S-Works, również zostały objęte ulepszeniami. Ich jednostki napędowe 3.1 zwiększają moc z 666 W do 810 W, a moment obrotowy rośnie z 101 Nm do 105 Nm. Najlepsze jest to, że cały proces odbywa się przez aplikację mobilną Specialized, eliminując tym samym potrzebę wizyty w serwisie.
Dzięki aktualizacjom bezprzewodowym każdy rower Turbo staje się żywą, ewoluującą maszyną, która z czasem staje się lepsza. Dzięki prostej aktualizacji oprogramowania wykonywanej w domu, rowery użytkowników stają się mocniejsze, bardziej wyrafinowane i bardziej spersonalizowane – Marco Sonderegger, Specialized.
Cztery nowe funkcje dla lepszego doświadczenia
Oprócz surowej mocy, aktualizacja wprowadza cztery ulepszenia mające poprawić komfort jazdy. Najciekawszą zmianą jest dopasowanie mocy w systemie MicroTune do indywidualnego wkładu rowerzysty. Silnik może teraz dostarczać wsparcie w stosunku jeden do jednego, czyli dodawać dokładnie tyle mocy, ile użytkownik włoży w pedałowanie. Ma to zwiększać kontrolę nad rowerem i efektywność wykorzystania systemu napędowego, ale to wcale nie koniec zmian.
Czytaj też: Ten rower wygląda jak pocisk i chce nim być. Ventum NS1 Gen3 obiecuje dłużej trzymać prędkość na płaskim

Firma przeprogramowała również sposób odcięcia wsparcia po osiągnięciu dopuszczalnej prędkości. Zamiast nagłego zaniku, moc silnika jest teraz płynnie redukowana, a to sprawia, że zachowanie roweru jest bardziej naturalne. Podobnej optymalizacji doczekała się funkcja dojazdowa, która szybciej i precyzyjniej reaguje na zaprzestanie pedałowania, ułatwiając tym samym pokonywanie trudnych przeszkód terenowych. Z kolei tryb pomocy przy prowadzeniu roweru (Walk mode) zyskał trzy możliwe do wyboru prędkości, pozwalając dostosować tempo do aktualnych warunków i siły użytkownika.

Dodatkowe waty w Turbo Levo 4 mogą więc oznaczać przede wszystkim szybsze wyjście z zakrętu, łatwiejsze podtrzymanie tempa na stromych ściankach i większą rezerwę, gdy rowerzysta sam dokłada moc. Równolegle rośnie znaczenie kontroli trakcji i płynności map – im większy pik, tym łatwiej zerwać przyczepność na luźnym podłożu albo poczuć, że rower zaczyna ciągnąć bardziej niż pomagać. To zresztą tłumaczy, dlaczego Specialized razem z podbiciem mocy akcentuje korekty w sposobie podawania wsparcia, a nie tylko sam wynik w watach.
Wyścig zbrojeń w świecie elektrycznych górali
Ruch Specialized nie jest przypadkowy. Rynek e-rowerów górskich dynamicznie się rozwija, a konkurenci nie próżnują. Bosch w swoim silniku Gen 5 Performance Line CX oferuje moment 100 Nm i moc rzędu 750 watów, co również jest dostępne przez darmową aktualizację. DJI poszło jeszcze dalej, ponieważ ich jednostka Avinox osiąga 120 Nm momentu i 1000 W mocy, co stawia ją w czołówce pod względem parametrów.

Warto doprecyzować, co w takich komunikatach oznacza “moc”. Producenci coraz chętniej mówią o mocy szczytowej, czyli krótkim maksymalnym piku, który da się uzyskać w sprzyjających warunkach – zwykle przy odpowiedniej kadencji, obciążeniu i w oknie termicznym, zanim elektronika zacznie ograniczać parametry. To właśnie dlatego dwa napędy o podobnych liczbach na papierze potrafią jeździć zupełnie inaczej: jeden odda impuls natychmiast i agresywnie, a drugi rozłoży go w czasie albo szybciej “zmięknie” pod obciążeniem.
Czytaj też: Czy elektryczne rowery są wytrzymałe? Ten e-bike przeżył trzy akumulatory i nie ma zamiaru umrzeć
Jednak suche liczby nie zawsze przekładają się na wrażenia z jazdy. Kluczowy jest sposób dostarczania mocy, opisywany przez współczynnik wsparcia. Bosch deklaruje współczynnik jeden do czterech (400%), co oznacza, że 100 W mocy użytkownika generuje do 400 W wsparcia silnika. DJI podaje wartość aż jeden do ośmiu (800%), a w tym wszystkim Specialized nie zdradza oficjalnych współczynników w podobnie przejrzysty sposób, co utrudnia bezpośrednie porównania z konkurencją.

Czytaj też: Dwa biegi bez przedniej przerzutki. Ten korpus może odmienić składaki i małe rowery miejskie
Bezpłatna aktualizacja to wyraźny sygnał, że Specialized nie zamierza łatwo oddać pola. Pytanie brzmi, czy wzrost mocy i dodatkowe opcje okażą się wystarczające w starciu z technologiczną ofensywą Bosch i DJI. Warto obserwować, czy takie programowe ulepszenie nie będzie wiązać się z szybszym spadkiem zasięgu przy agresywnej jeździe, jak napęd zachowa się po rozgrzaniu na długich podjazdach oraz czy nowa mapa wsparcia nie pogorszy trakcji na luźnym podłożu. Dopiero wtedy będzie jasne, czy to tylko skuteczna odpowiedź na konkurencję, czy realna poprawa, która sprawia, że Turbo Levo 4 starzeje się wolniej, niż powinien w tak szybko zmieniającej się kategorii.