
Amerykański gigant złożył wniosek patentowy na technologię, która zamiast szacować ogólne ryzyko zachorowania, celuje w konkretny, medyczny wskaźnik – hemoglobinę glikowaną (HbA1c). To nie przypadek, tylko strategiczne uderzenie w stronę konkurencji, a w szczególności w niedawno zaprezentowane rozwiązanie Huawei, które w porównaniu z pomysłami Garmina wydaje się być jedynie wstępną oceną kondycji organizmu.
HbA1c z nadgarstka. Jak Garmin chce „oszukać” biologię?
Największym wyzwaniem dla inżynierów od lat pozostaje fakt, że cukru nie da się precyzyjnie zmierzyć przez skórę bez jej naruszania. Garmin postanowił więc nie walczyć z chwilowymi skokami glukozy, ale skupić się na trendach długoterminowych. Nowy patent opisuje metodę wykorzystującą fotopletyzmografię wielofalową (PPG). W dużym uproszczeniu: zegarek emituje światło o specyficznych długościach fal, które przenika pod skórę, a następnie analizuje, jak jest ono odbijane przez krew. Dzięki temu algorytmy mają rozróżniać hemoglobinę utlenowaną od tej glikowanej.
Warto zrozumieć różnicę między tym, co planuje Garmin, a tym, co oferuje konkurencja. Niedawno Huawei wdrożyło funkcję Diabetes Risk Study, która przypisuje użytkownika do konkretnej grupy ryzyka na podstawie analizy stylu życia i tętna. Garmin idzie o krok dalej – chce estymować konkretną wartość HbA1c, czyli parametr, który lekarze wykorzystują do oceny średniego stężenia glukozy z ostatnich trzech miesięcy.
Czytaj też: Smartwatche Huawei miażdżą konkurencję, a nowa funkcja jeszcze w tym pomoże
Nowy patent Garmina może wskazywać na przemyślany zwrot w kierunku diagnostyki na poziomie medycznym. Amerykański producent dotychczas był skupiony przede wszystkim na sportowcach, jednak jeśli badana funkcja pomiaru HbA1c zostanie wdrożona, mogłaby zainteresować jeszcze większe grono użytkowników.
Oczywiście, metoda ta nie zastąpi tradycyjnego glukometru w sytuacjach kryzysowych, ale może stać się genialnym narzędziem wczesnego ostrzegania. Zamiast czekać na okresowe badania krwi, użytkownik mógłby obserwować swój profil metaboliczny niemal w czasie rzeczywistym. To ogromna zmiana filozofii: z urządzenia monitorującego trening na urządzenie wspierające diagnostykę medyczną.
Brzmi pięknie, ale czy to się w ogóle uda?
Mimo ogromnego entuzjazmu, trzeba zachować chłodną głowę. Historia technologii wearables zna mnóstwo patentów, które nigdy nie opuściły fazy rysunków technicznych. Federalna Agencja Sieci w Niemczech w 2025 roku przeprowadziła szeroko zakrojone testy tanich zegarków „mierzących cukier” i wyniki były bezlitosne – większość z nich to zwykłe oszustwa oparte na generatorach liczb losowych. Garmin jako firma o ugruntowanej pozycji nie może sobie pozwolić na taką wpadkę, dlatego proces certyfikacji medycznej (np. przez FDA) może potrwać lata.
Czytaj też: Ekran AMOLED i rozmowy przez Bluetooth w cenie obiadu. Lenovo F101 może namieszać na rynku
Wdrożenie tej funkcji wymagałoby nie tylko nowych algorytmów, ale prawdopodobnie także ulepszonych czujników optycznych, które mogłyby pojawić się w nadchodzących modelach, takich jak Fenix 8 Pro czy Epix 3. Jeśli Garminowi uda się przeskoczyć tę poprzeczkę, zostawi konkurencję daleko w tyle. Huawei, mimo swoich postępów, skupia się na ogólnej profilaktyce, podczas gdy Garmin celuje w precyzyjny wskaźnik kliniczny.
Czytaj też: Huawei Band 11 Pro zapowiada się coraz lepiej. Takiej opaski nam brakowało
Tylko że jak zwykle w przypadku tego typu innowacji – wszystko zależy od tego, jak to faktycznie będzie działać, bo papier przyjmie wszystko. Na razie też nie ma co się spodziewać, że funkcja w najbliższym czasie trafi do zegarków. Jeśli jednak finalny efekt będzie zgodny z zapowiedziami producenta, to może być prawdziwy game changer w kwestii monitorowania zdrowia.