Google Chrome z potężnym pakietem nowości. Od dzielenia ekranu po lepszą obsługę PDF-ów

Gigant z Mountain View, mimo dominującej pozycji Chrome’a na rynku, nie spoczywa na laurach i wprowadza zestaw funkcji skoncentrowanych na produktywności. To, co dotychczas wymagało instalowania zewnętrznych rozszerzeń lub żonglowania wieloma oknami systemu operacyjnego, staje się teraz integralną częścią przeglądarki.
Chrome
...

Najnowsza aktualizacja (wersja 145.0.7632.110) udostępnia wszystkim tryb dzielonego ekranu oraz znacznie rozbudowane narzędzia do pracy z dokumentami PDF, co stawia Chrome’a w roli kompletnego narzędzia do pracy i nauki, a nie tylko okna na świat internetu.

Jakie ulepszenia otrzymała przeglądarka Google Chrome?

Najważniejszą nowością, na którą wielu użytkowników czekało od lat, jest funkcja Split View, czyli Widok dzielony. Pozwala ona na wyświetlenie dwóch różnych stron internetowych obok siebie w ramach jednej karty przeglądarki. To rozwiązanie idealne dla studentów robiących notatki podczas oglądania wykładu na YouTube, czy dla pracowników porównujących dane z dwóch różnych serwisów. Dzięki temu nie trzeba już ręcznie dopasowywać rozmiaru dwóch osobnych okien przeglądarki – Chrome robi to za nas w inteligentny sposób.

Aktywacja tego trybu jest bardzo prosta. Wystarczy kliknąć prawym przyciskiem myszy na dowolną otwartą kartę i wybrać opcję „Dodaj kartę do nowego widoku dzielonego”. Możemy wtedy wskazać drugą witrynę z już otwartych lub przenieść wybraną stronę do istniejącego podziału. Co ważne, podział nie jest sztywny – najeżdżając kursorem na linię środkową, możemy dowolnie zmieniać proporcje obu okien. Google pomyślał też o wygodzie zarządzania: pod trzema kropkami w rogu ukryto opcję „Odwróć widoki”, która błyskawicznie zamienia strony miejscami.

Czytaj też: Mapy Google zamykają się na gości. Bez konta nie zobaczymy wszystkich informacji

To jednak nie wszystko, co przygotowali inżynierowie z Mountain View. Kolejnym krokiem w stronę samowystarczalności Chrome’a jest rozbudowa wbudowanej przeglądarki PDF. Teraz możemy dodawać adnotacje do dokumentów bezpośrednio w oknie aplikacji. Do dyspozycji mamy pióro, zakreślacz i gumkę, z możliwością personalizacji kolorów oraz grubości linii. Dla osób, które często podpisują cyfrowo dokumenty lub nanoszą poprawki na teksty, oznacza to brak konieczności pobierania i uruchamiania ciężkich programów typu Adobe Reader.

Czytaj też: Meta zmienia zdanie. Anulowany gadżet wraca do łask

Trzecią funkcją, która domyka ten pakiet produktywności, jest opcja „Zapisz na Dysku Google” dostępna bezpośrednio w widoku pliku PDF. Google eliminuje zbędny krok polegający na pobieraniu pliku na dysk fizyczny komputera tylko po to, by za chwilę przesłać go do chmury. Teraz jednym kliknięciem dokument trafia do specjalnie utworzonego folderu „Zapisane z Chrome” na naszym Dysku Google. To mała zmiana, która w skali miesiąca oszczędza mnóstwo czasu i pomaga utrzymać porządek w plikach.

Jeśli jeszcze nie widzisz tych opcji u siebie, sprawdź dostępność aktualizacji w menu „O programie” – warto to zrobić, bo te kilka prostych narzędzi potrafi naprawdę uprzyjemnić i ułatwić codzienną pracę z przeglądarką.