Jeśli ta broń trafi na służbę, to lotnictwo wojskowe zmieni się raz na zawsze

Dekady rozwoju samolotów bojowych sprawiły, że dziś piloci eliminują cele z tak znacznego dystansu, że nawet nie widzą tego, w co rzeczywiście celują swoimi pociskami czy bombami o zasięgu idącym w setki kilometrów. Wygląda jednak na to, że jest to jednak dopiero początek “odseparowywania” atakującego od celu.
...

Myśliwiec w locie wypuszcza mniejszego latającego bezzałogowca, a ten samodzielnie leci w strefę zagrożenia, namierza cel i atakuje. Brzmi jak fantazja? Amerykańska Agencja Zaawansowanych Projektów Badawczych w Obszarze Obronności (DARPA) pracuje nad tym na serio. Program LongShot znany też pod nazwą X-68A zbliża się do przełomowej fazy testów w locie. Jego celem jest stworzenie unikalnego bezzałogowego statku powietrznego, bo takiego, którego można wystrzelić z pokładu większego samolotu, a następnie skierować do penetrowania przestrzeni powietrznej przeciwnika czy też atakowania celów za pomocą własnych pocisków powietrze-powietrze.

Nie jest to już czysta teoria. Niedawno Amerykanie zakończyli kluczowe testy naziemne, a w tym badania w tunelu aerodynamicznym w pełnej skali oraz weryfikację systemów uwalniania uzbrojenia. Jeśli więc teraz wszystko pójdzie zgodnie z planem, LongShot może zrewolucjonizować walkę powietrzną, zwiększając bezpieczeństwo pilotów poprzez utrzymywanie załogowych samolotów z dala od bezpośredniego zagrożenia.

Konstrukcja i możliwości bojowe drona LongShot

Konstrukcja X-68A wyróżnia się kilkoma charakterystycznymi elementami, a w tym odwróconym usterzeniem w kształcie litery V, przednim usterzeniem poziomym typu canard oraz skrzydłami skośnie ułożonymi do przodu. Co istotne, skrzydła te rozkładają się dopiero po uwolnieniu drona z platformy nośnej. Podczas lotu X-68A jest napędzany pojedynczym silnikiem turboodrzutowym Williams WJ38-15. Szacuje się, że dzięki niemu osiągnie prędkość okołodźwiękową, bo około 0,95 Macha, co można porównać m.in. do możliwości pocisku manewrującego Taurus KEPD 350, który również wykorzystuje tenże silnik.

Czytaj też: Dane są bezlitosne. Podwodna przewaga USA wciąż istnieje, ale Chiny nadrabiają braki

Wewnętrzna komora uzbrojenia została zaprojektowana tak, aby pomieścić co najmniej dwa pociski klasy AIM-120 AMRAAM. Daje to LongShotowi zdolność do samodzielnego prowadzenia działań bojowych po oddzieleniu od samolotu-matki. Cały system ma maksymalizować zasięg operacyjny, bo tego typu drony mogą lecieć daleko przed siłami własnymi i to prosto w rejony podwyższonego ryzyka, trzymając swoje pociski w gotowości. Teoretycznie pozwala to platformie startowej pozostawać poza zasięgiem obrony przeciwlotniczej przeciwnika. W praktyce skuteczność takiej taktyki wobec nowoczesnych, zintegrowanych systemów obrony powietrznej wciąż pozostaje pytaniem bez pewnej odpowiedzi.

Od konkursu do pierwszego lotu. Harmonogram bywa zmienny

W 2023 roku kontrakt na rozwój X-68A wygrała firma General Atomics, pokonując propozycje takich potentatów jak Lockheed Martin i Northrop Grumman. Pierwotnie zakładano, że testy w locie rozpoczną się już w 2024 roku, jednak harmonogram uległ przesunięciu. Obecnie więc pierwszy lot testowy z pokładu myśliwca F-15 zaplanowano na koniec 2026 roku. Ciekawostką jest, że X-68A został wyposażony w system odzyskiwania na spadochronie. Jak jednak wyjaśniają twórcy, służy on wyłącznie celom testowym i szkoleniowym. W rzeczywistym konflikcie dron ten ma być traktowany jako system jednorazowego użytku.

Czytaj też: Chiny połączyły coś, czego nikt jeszcze nie zdołał. To pierwsze takie okręty podwodne na świecie

Sam projekt LongShot od początku zakładał elastyczność względem platformy nosiciela. DARPA i General Atomics nie chcą ograniczać go wyłącznie do myśliwców F-15, bo rozważają również możliwość wystrzeliwania X-68A z wewnętrznych komór bombowców czy z samolotów transportowych, wykorzystując system amunicji paletyzowanej Rapid Dragon, o których pisaliśmy już w 2021 roku. Gdyby ten plan się powiódł, to niemal każdy większy samolot wojskowy mógłby stać się mobilną platformą startową dla tych dronów.

Program LongShot może również zostać włączony do szerszej inicjatywy Sił Powietrznych USA znanej jako Collaborative Combat Aircraft (CCA). W ramach drugiej iteracji CCA (Increment 2) rozważane są różne koncepcje bezzałogowców, bo od tańszych, o mniejszej przeżywalności, po bardziej zaawansowane i odporne. Kontrakty na doprecyzowanie tych koncepcji mają zostać przyznane na początku roku fiskalnego 2026.

Po starcie kontrola nad dronem może być sprawowana lokalnie lub zdalnie, a to poprzez łącze danych działające poza zasięgiem wzroku. System umożliwia także płynne przekazywanie kontroli między różnymi węzłami sieci bojowej. Wyższy stopień autonomii ma jednak pozwalać mu na wykonywanie zadań z minimalną liczbą bezpośrednich poleceń operatora.

Co dalej z LongShot? Kluczowe testy na horyzoncie

Program LongShot realizowany jest we współpracy z wieloma amerykańskimi instytucjami rządowymi, a w tym z Kompleksem Rozwoju Inżynieryjnego Arnolda Sił Powietrznych, Centrum Zarządzania Cyklem Życia USAF, 96. Skrzydłem Testowym oraz Laboratorium Badawczym Sił Powietrznych. Wszystko zmierza ku decydującemu sprawdzianowi zaplanowanemu na koniec 2026 roku. Testy w locie mają potwierdzić trzy kluczowe elementy: bezpieczne uwolnienie drona z pokładu lecącego F-15, jego stabilny lot oraz zdolność do bezpiecznego wypuszczenia własnego uzbrojenia.

Czytaj też: Europa wreszcie pokazała pazur. Hipersoniczna broń zaczyna nabierać kształtów w wyjatkowym stylu

Jeśli testy zakończą się sukcesem, LongShot może otworzyć nowy rozdział w walce powietrznej. Pomysł jest niewątpliwie śmiały i technologicznie zaawansowany. Jednak droga od udanego testu do operacyjnego wdrożenia na dużą skalę tego typu dzieł bywa długa i usiana wyzwaniami finansowymi, technicznymi i taktycznymi. Obserwując postępy programu, warto zachować umiarkowany optymizm, pamiętając, że nie wszystko, co sprawdza się w idealnych warunkach testowych, sprawdzi się w realnej bitwie.