Obiekt międzygwiezdny 3I/ATLAS ma trzy symetryczne dżety. Naukowcy debatują nad ich pochodzeniem

Kosmiczny Teleskop Hubble’a dostarczył danych, które wprawiły środowisko astronomów w niemałe poruszenie. Obserwacje prowadzone od końca listopada ubiegłego roku ujawniły coś, co wymyka się standardowym klasyfikacjom. Chodzi o obiekt 3I/ATLAS, czyli trzeciego potwierdzonego gościa z przestrzeni międzygwiezdnej, który przelatuje przez Układ Słoneczny. Jego zachowanie jest jednak absolutnie wyjątkowe i każe zadać pytania, na które nauka nie ma jeszcze gotowych odpowiedzi.
...

Symetryczny układ trzech strumieni materii

Dopiero szczegółowa analiza zdjęć ujawniła źródło tej sensacji. W pobliżu jądra obiektu naukowcy dostrzegli trzy równomiernie rozłożone dżety, każdy skierowany w inną stronę. Układ cechuje się niemal idealną symetrią, co w świecie komet i planetoid jest zjawiskiem niezwykle rzadkim. Sam rdzeń 3I/ATLAS jest stosunkowo mały, jego średnica szacowana jest na około 2,6 kilometra. Co jeszcze ciekawsze, zaledwie jeden procent całkowitej jasności obiektu pochodzi od światła słonecznego odbitego od jego powierzchni. Pozostałe 99 procent to efekt aktywności właśnie tych dżetów, które nieustannie wyrzucają w przestrzeń gaz i pył.

Czytaj też: Astronomowie potwierdzili napięcie Hubble’a. Nowa metoda wzmacnia kosmologiczny kryzys

Najbardziej wyraźny z trzech strumieni, ten skierowany przeciwnie do Słońca, wykonuje regularne wahania. Okres tego “chwiania się” wynosi 7,20 godziny, z dokładnością do trzech minut. Równocześnie całkowita jasność 3I/ATLAS zmienia się cyklicznie co 7,136 godziny, a różnica między maksimum a minimum sięga aż 30 procent. Badacze, wśród nich Avi Loeb z Uniwersytetu Harvarda i włoski obserwator Toni Scarmato, interpretują te zjawiska jako precesję lub nutację osi obrotu obiektu. Sugerują, iż oś rotacji nie pokrywa się z głównymi osiami symetrii jądra. Samo wychylenie kątowe tego ruchu szacowane jest na 20 stopni, a oś obrotu jest z grubsza wyrównana w kierunku Słońca, z tolerancją również około 20 stopni. Zmiany jasności wydają się korelować z przekształcaniem się struktury dżetów: od wąskich, skolimowanych strug do szerszych, wachlarzowych form. To wskazuje na skomplikowany system, którego aktywność silnie zależy od tego, jak obiekt jest ustawiony względem naszej gwiazdy.

Stabilizacja przez dżety i fundamentalne pytanie

Każdy z dżetów ma nieco inną dynamikę. Podczas gdy dżet numer II zmienia swoje położenie kątowe z okresem 2,9 godziny, dżet numer III robi to co 4,3 godziny. Co intrygujące, suma tych dwóch okresów (2,9 + 4,3) daje dokładnie 7,2 godziny, czyli okres kołysania głównego dżetu. Dżet numer II, zorientowany przeciwnie do Słońca i znajdujący się blisko teoretycznej osi obrotu, prawdopodobnie pełni funkcję stabilizatora dla całego układu. “Kotwiczy” jego geometrię, podczas gdy dżety I i III podążają za stożkiem precesji, wykonując swoje oscylacje. Obecność wielu strumieni w różnych kierunkach naturalnie równoważy siły działające na obiekt i stabilizuje jego obrót.

Czytaj też: 3I/ATLAS transportuje życie? Badacze wykryli niespodziewane sygnatury

Ale to prowadzi do sedna sprawy, które wciąż pozostaje otwarte: czy ten symetryczny układ trzech dżetów jest produktem naturalnego procesu, takiego jak sublimacja lodowych złóż na powierzchni kosmicznej skały, czy może stanowi ślad zaawansowanej technologii? W naturze komety często uwalniają materię, gdy nagrzewają się w pobliżu Słońca. Jednak tak precyzyjna, trójosiowa symetria nie ma precedensu. Z drugiej strony, gdyby był to wytwór techniczny, jego zachowanie – zwłaszcza chaotyczna precesja – raczej wskazywałoby na awarię lub uszkodzenie systemu napędowego niż na kontrolowany lot. Prawda, jak to często bywa, może leżeć pośrodku, lecz na razie brakuje nam danych, by to rozstrzygnąć.