Reebok Stride. Kiedy budżetowa opaska to za mało, a AMOLED kusi jakością

Na rynku smartwatchy coraz trudniej o złoty środek – albo trafiamy na bardzo drogie urządzenia naszpikowane technologią, której nigdy nie użyjemy, albo na tanie opaski, które jednak oferują za mało. Marka Reebok, znana głównie z odzieży sportowej, postanowiła zaatakować tę lukę, wprowadzając model Stride.
...

Na papierze urządzenie wygląda jak rozsądny kompromis dla kogoś, kto chce zegarka do codziennej aktywności, ale nie zamierza wydawać na niego połowy wypłaty. Choć w ofercie producenta znajdziemy też tańszy model Rush, to właśnie Stride wydaje się być opcją znacznie ciekawszą dla kogoś, kto docenia estetykę i jakość obrazu na nadgarstku.

Ekran AMOLED robi różnicę. Co kryje obudowa Reebok Stride?

Największym i najważniejszym atutem modelu Stride, który stawia go wyżej od swojego tańszego brata Rush, jest wyświetlacz. Zamiast budżetowego panelu LCD, otrzymujemy tutaj ekran AMOLED o przekątnej 1,43 cala i rozdzielczości 466 × 466 pikseli. W praktyce oznacza to przepaść w odbiorze treści – AMOLED oferuje idealną czerń, nieskończony kontrast i soczyste kolory, co przy tarczy zegarka ma ogromne znaczenie. Obraz jest ostry, czytelny nawet w jasnym świetle, a dzięki wyższej rozdzielczości czcionki i ikony wyglądają po prostu nowocześnie.

Pod względem konstrukcyjnym Stride jest urządzeniem niezwykle smukłym i lekkim. Przy grubości zaledwie 10,8 mm i wadze 41 gramów, zegarek niemal znika na nadgarstku, co docenią zwłaszcza biegacze i osoby trenujące jogę. Mimo tej lekkości, udało się zachować certyfikat IP68. Oznacza to pełną pyłoszczelność i odporność na zachlapania czy deszcz, choć producent uczciwie zaznacza: to nie jest sprzęt do pływania. Jeśli więc planujecie treningi na basenie, Stride nie będzie najlepszym wyborem, ale podczas deszczowego joggingu poradzi sobie bez problemu.

Czytaj też: Meta zmienia zdanie. Anulowany gadżet wraca do łask

Jeśli chodzi o funkcje „smart”, mamy tu kompletny standard dla współczesnego zegarka. Reebok Stride oferuje ponad 80 trybów sportowych oraz, co niezwykle istotne w tej cenie, wbudowany moduł GPS. Oznacza to, że wychodząc na trening, nie musimy zabierać ze sobą telefonu, aby zapisać trasę biegu. Co więcej, dane z zegarka bezproblemowo synchronizują się z najpopularniejszymi aplikacjami, takimi jak Strava, Google Health czy Apple Health, co dla wielu aktywnych osób jest kluczowym argumentem zakupowym.

Monitoring zdrowia i rozmowy z nadgarstka

Zegarek nie tylko śledzi nasze kroki i dystans. Wyposażono go w sensory pozwalające na całodobowy monitoring tętna oraz pomiar natlenienia krwi (SpO₂). Stride analizuje również nasz sen, dzieląc go na fazy i dając wgląd w jakość nocnego wypoczynku. W porównaniu do modelu Rush, wersja Stride oferuje istotny dodatek: głośnik i mikrofon. Dzięki łączności Bluetooth 5.3 możemy odbierać i prowadzić rozmowy telefoniczne bezpośrednio z nadgarstka, co przydaje się np. podczas prowadzenia auta lub gdy mamy zajęte ręce w trakcie treningu.

Czytaj też: Powrót płatności zbliżeniowych w zegarkach Huawei. Użytkownicy dostali nową (i lepszą) metodę

Bateria o pojemności 300 mAh obiecuje do 10 dni pracy na jednym ładowaniu. Oczywiście czas ten ulegnie skróceniu, jeśli będziemy intensywnie korzystać z wbudowanego GPS-a czy funkcji rozmów, ale wciąż jest to wynik bardzo solidny, pozwalający zapomnieć o ładowarce na tydzień z okładem.

Cenowo zegarek plasuje się na poziomie 100 dolarów (około 360 złotych). To o 30 dolarów więcej niż model Rush, ale dopłata za ekran AMOLED, wbudowany GPS i funkcję rozmów wydaje się w pełni uzasadniona. Na razie urządzenie jest dostępne głównie na rynku amerykańskim w dwóch eleganckich wariantach: stalowo-czarnym oraz biało-złotym. Reebok Stride to bardzo udane wejście marki w segment niedrogich, ale solidnie wykonanych smartwatchy. Niestety, na razie nie jest on dostępny w Polsce i nie wiadomo, czy w ogóle go zobaczymy na sklepowych półkach w naszym kraju.