
Rynek dużych, rodzinnych SUV-ów z napędem elektrycznym dynamicznie się rozwija, głównie za sprawą koreańskich producentów. Toyota, choć do tej pory w tym segmencie nie była szczególnie widoczna, zdaje się w końcu poważnie angażować w ten wyścig. Z krótkiego zwiastuna opublikowanego przez producenta wynika, że to nie będzie kolejna kompaktowa propozycja, ale pojazd o znacznie większych ambicjach i gabarytach. Oficjalna premiera zaplanowana jest na 10 lutego, a kilka ujawnionych detali pozwala domyślać się, w jakim kierunku podążają japońscy inżynierowie. Czy więc renoma Toyoty zbudowana na modelach takich jak Highlander przekona klientów do elektrycznej alternatywy? To jedno z kluczowych pytań, na które odpowiedź poznamy już niedługo.

Od futurystycznej wizji do seryjnego produktu
Wszystko wskazuje na to, że nowy model będzie produkcyjnym wcieleniem konceptu bZ Large SUV, który Toyota pokazała jeszcze w 2021 roku. Na ten trop naprowadzają zarówno wcześniejsze zgłoszenia patentowe, jak i charakterystyczny wzór tylnych świateł widoczny w zwiastunie. W porównaniu do awangardowego studyjnego pojazdu, produkowany seryjnie SUV otrzyma jednak szereg praktycznych poprawek. Zamiast kamer pojawią się tradycyjne lusterka boczne, a klamki drzwi będą większe i łatwiejsze w użyciu.

Rozmiarami auto ma być zbliżone do popularnego modelu Highlander, co automatycznie stawia je w bezpośredniej konkurencji z największymi graczami na rynku. Chociaż możliwe, że pojazd wywodzi się z koncepcji Land Cruiser Se z 2023 roku, różnice w stylistyce tylnej części nadwozia silniej przemawiają za linią rozwojową zapoczątkowaną przez bZ Large. Debiut rynkowy najprawdopodobniej nastąpi jeszcze w tym roku, a pierwsze egzemplarze mogą trafić do klientów jako modele rocznika 2027.
Wnętrze stworzone z myślą o komforcie, czyli rodzinna wygoda
Jak wynika z zapowiedzi nowego SUV-a Toyoty, pojazd otrzyma układ sześciu miejsc z kapitańskimi fotelami w drugim rzędzie. To rozwiązanie, które docenią zwłaszcza większe rodziny, dla których standardowe kanapy bywają niewystarczająco wygodne. Producenci często traktują trzeci rząd siedzeń jako dodatek symboliczny, jednak zwiastun sugeruje, że w przypadku nowego samochodu Toyoty może być inaczej. Widać też bardzo przyzwoitą przestrzeń na nogi dla pasażerów z tyłu, a nawet cenny dodatek specjalnie na ich użytek, bo porty USB na słupkach C.
Istotnym detalem są również osobne sterowniki klimatyzacji dla pasażerów drugiego rzędu. To może się wydawać drobiazgiem, ale każdy, kto kiedykolwiek podróżował z dziećmi, wie, jak ważna jest możliwość indywidualnej regulacji temperatury w czasie dłuższej podróży. Wrażenie przestronności potęguje ogromny szklany dach, który rozciąga się nad wszystkimi rzędami siedzeń, wpuszczając do środka dużo naturalnego światła.
Inwestycja Toyoty w amerykańską fabrykę
W lutym ubiegłego roku koncern ogłosił decyzję o przeznaczeniu 1,3 miliarda dolarów na modernizację swojej fabryki w Georgetown w stanie Kentucky. Głównym celem tej inwestycji jest właśnie przygotowanie linii produkcyjnych pod wytwarzanie trzyrzędowego, elektrycznego SUV-a. Obecny zwiastun daje nam więc pierwszy rzut oka na efekt tych miliardowych nakładów.
Decyzja o tak znacznym zaangażowaniu kapitału jest szczególnie ciekawa w momencie, gdy w Stanach Zjednoczonych widać pewne ochłodzenie entuzjazmu dla samochodów elektrycznych. Toyota prawdopodobnie gra jednak długofalowo, zakładając, że to właśnie duże, rodzinne SUV-y okażą się tym segmentem, który przekona do elektryfikacji nawet dotychczasowych sceptyków. W planach jest również stworzenie bliźniaczego modelu dla marki Subaru, co byłoby kontynuacją udanej współpracy widocznej już w parach bZ4X i Solterra.
Nie wiadomo jeszcze, czy nowy pojazd będzie oferowany wyłącznie z napędem elektrycznym, czy też pojawi się równolegle z nową generacją spalinowego Highlandera. Wiadomo, że model Grand Highlander pozostanie w sprzedaży, co sugeruje, że japoński producent chce zaoferować klientom jak najszerszy wybór, zamiast forsować jedną, narzuconą ścieżkę.
Walka o uwagę dużych rodzin, czyli Toyota a konkurencja
Nowy SUV Toyoty od samego początku będzie musiał mierzyć się z już ugruntowanymi pozycjami modeli takich jak Kia EV9 czy Hyundai Ioniq 9. Wszystkie trzy pojazdy oferują trzy rzędy siedzeń i przestronne, rodzinne wnętrza. Toyota może jednak liczyć na swoją silną markę i wieloletnie doświadczenie w budowaniu zaufania w segmencie dużych SUV-ów, którego nie brakuje w Ameryce Północnej.
Czytaj też: SC01 chce być Porsche na prąd za ułamek ceny. Europa dostanie unikat produkowany we Włoszech
Czytaj też: Przez rowerzystów samochód nie pozwoli Ci otworzyć drzwi, ale docenisz to bardziej niż myślisz
Czytaj też: Nowe BMW bez spalin, ale z rykiem V10, czyli jak M3 na prąd kradnie głos legend
Pytanie, na które trudno dziś jednoznacznie odpowiedzieć, brzmi prosto – czy lojalność klientów wobec marki i jej spalinowych modeli przełoży się automatycznie na sukces w świecie elektrycznym? Toyota nie ma tu jeszcze szczególnie mocnej pozycji, a konsumenci przyzwyczajeni do niezawodności jej tradycyjnych aut mogą mieć wątpliwości co do nowej technologii. Z drugiej strony, oferta przemyślanego, przestronnego auta, które po prostu spełnia oczekiwania dużych rodzin, może okazać się strzałem w dziesiątkę.
Wszystkie oficjalne informacje, w tym nazwa, pełna specyfikacja techniczna i dane dotyczące zasięgu czy mocy, poznamy 10 lutego. Do tego czasu pozostaje analizowanie poszlak. Nie ulega wątpliwości, że Toyota postanowiła na poważnie zaangażować się w segment dużych, elektrycznych SUV-ów. Dla wielu rodzin czekających na praktyczną alternatywę dla spalinowych gigantów, ta premiera może być naprawdę istotna.