Uważajcie na lutową łatkę dla Galaxy S22. Zamiast naprawić, zepsuła smartfony

Aktualizacje oprogramowania mają zazwyczaj jeden cel: sprawić, by nasz sprzęt działał bezpieczniej i sprawniej. Przynajmniej w teorii, bo w praktyce bywa z tym różnie, o czym przekonała się część posiadaczy serii Galaxy S22, dla kórych najnowszy pakiet poprawek bezpieczeństwa stał się technologicznym koszmarem.
...

Zamiast obiecanych usprawnień, użytkownicy zmagają się z telefonami, które odmawiają posłuszeństwa, wpadając w niekończący się cykl restartów (tzw. boot loop). Problem wydaje się poważny, ponieważ dotyczy urządzeń, które dla wielu osób wciąż są podstawowym narzędziem pracy i komunikacji. Jeśli masz w kieszeni model z rodziny S22 i jeszcze nie kliknąłeś przycisku „aktualizuj”, lepiej wstrzymaj się przez kilka dni i zobacz, jak rozwinie się sytuacja.

Problemy po aktualizacji Galaxy S22 – od przegrzewania po „cegłę”

Pierwsze sygnały o błędach pojawiły się niemal natychmiast po udostępnieniu lutowej łatki bezpieczeństwa. Na platformach takich jak Reddit oraz forach technologicznych zawrzało od wpisów poirytowanych właścicieli smartfonów. Scenariusz zazwyczaj jest podobny: po zainstalowaniu oprogramowania telefon zaczyna się restartować i nie potrafi przejść do ekranu blokady. W innych przypadkach użytkownicy skarżą się na gwałtowny wzrost temperatury obudowy oraz całkowite zamrożenie interfejsu, co w skrajnych sytuacjach czyni urządzenie bezużytecznym „przyciskiem do papieru”.

Co istotne, usterka nie wybiera – raporty spływają zarówno od posiadaczy podstawowego wariantu Galaxy S22, jak i topowego modelu S22 Ultra. Społeczność próbowała już różnych metod ratunkowych. Część osób decyduje się na twardy reset do ustawień fabrycznych z poziomu trybu odzyskiwania, jednak nawet to drastyczne rozwiązanie nie u każdego przynosi spodziewane rezultaty. Co ciekawe, niektórzy użytkownicy sugerują, że kluczem do sukcesu może być ręczna aktualizacja aplikacji One UI Home, choć nie jest to oficjalnie potwierdzona metoda.

Czytaj też: Samsung stawia na wolność wyboru. Galaxy AI staje się ekosystemem wielu agentów

Dla bardziej zaawansowanych użytkowników ratunkiem może być czyszczenie partycji cache lub ponowne flashowanie oprogramowania układowego za pomocą narzędzi komputerowych, takich jak Odin. Trzeba jednak przyznać, że dla przeciętnego klienta, który po prostu chce, by jego telefon działał, takie zabawy z oprogramowaniem są zbyt ryzykowne i skomplikowane. Na szczęście problem nie wydaje się masowy – wielu użytkowników w tych samych wątkach na Reddicie twierdzi, że ich egzemplarze przeszły aktualizację bez najmniejszych zgrzytów. Niemniej jednak, ryzyko pozostaje realne.

Czytaj też: Samsung odmienia Bixby. One UI 8.5 sprawi, że będziesz chciał z niego korzystać

Dla serii S22 to niestety nie pierwszyzna. Historia lubi się powtarzać – w 2024 roku aktualizacja One UI 6.1.1 wywołała niemal identyczny chaos, co zmusiło Samsunga do tymczasowego wstrzymania jej dystrybucji. Tamte wydarzenia odbijają się firmie czkawką do dziś, ponieważ w USA toczy się obecnie pozew zbiorowy w imieniu osób, których telefony zostały uszkodzone przez tamto wadliwe oprogramowanie. Obecna sytuacja tylko potęguje frustrację użytkowników, którzy mają prawo czuć, że ich starsze flagowce są traktowane z mniejszą uwagą przy testowaniu poprawek.

Czytaj też: Koniec wsparcia dla Twojego Xiaomi? Sprawdź, jak długo Twój smartfon pozostanie bezpieczny

Obecnie Samsung nie wydał jeszcze oficjalnego oświadczenia ani nie udostępnił poprawionej wersji lutowej aktualizacji. Brak jasnej komunikacji ze strony producenta sprawia, że najbezpieczniejszą strategią jest po prostu przeczekanie burzy. Jeśli więc Twój Galaxy S22 działa teraz bez zarzutu, zignoruj powiadomienie o aktualizacji przynajmniej do czasu, aż firma wypuści odpowiednią „łatkę na łatkę”.