Ta firma twierdzi, że jej roboty-samochody widzą lepiej niż Ty za kółkiem

Autonomiczne samochody to nie jest już futurystyczna wizja. Wkraczają na nasze ulice, a jedna z firm, która od lat stawia na tę technologię, właśnie podnosi poprzeczkę. Mowa o Waymo, które rusza z nową flotą robotaksówek w Kalifornii.
...

Waymo, a więc spółka zależna od Alphabet twierdzi, że jej system widzenia jest doskonalszy niż ludzkie oko. Po latach testów i setkach milionów przejechanych kilometrów deklaruje gotowość do otwarcia usługi dla szerokiej publiczności. Czy to więc faktycznie koniec kierowcy za kierownicą?

Mniej kamer. Więcej inteligencji i lepsza rozdzielczość

Paradoks nowej generacji systemu Waymo Driver polega na tym, że używa ona mniejszej liczby czujników. Podczas gdy poprzednia wersja oparta na Jaguarze I-PACE dysponowała aż 29 kamerami, nowa (już szósta) generacja korzysta zaledwie z 13 kamer, czterech czujników lidar i sześciu radarów. To redukcja tego typu elementów o całe 42%. Wygląda jednak na to, że i w tym przypadku kluczem nie jest jednak ilość, a jakość.

Czytaj też: Realna alternatywa dla benzyny? Chiny połączyły ciekawe paliwo z napędem elektrycznym

Sercem systemu stał się nowy, dedykowany przetwornik obrazu o rozdzielczości 17 megapikseli, który Waymo określa przełomowym. Jeden taki sensor, charakteryzujący się wysoką stabilnością termiczną, jest w stanie zastąpić kilka starszych kamer, dostarczając przy tym bogatszy i bardziej użyteczny strumień danych. System oferuje pełne, pokrywające się pole widzenia w 360 stopniach i potrafi wykrywać obiekty z odległości przekraczającej 500 metrów także w całkowitej ciemności. Do tego dochodzą zewnętrzne mikrofony, które wychwytują dźwięki takie jak syreny, jednocześnie filtrując zakłócający szum wiatru.

Różnorodność czujników to siła tego rozwiązania. LiDAR, działający na zasadzie wysyłania i odbioru wiązek laserowych, sam generuje światło, tworząc trójwymiarową mapę otoczenia niezależnie od warunków oświetleniowych. Z kolei zaawansowany radar obrazujący śledzi ruch obiektów w każdej pogodzie, uzupełniając dane z pozostałych sensorów.

Zimno, deszcz i śnieg. Wyzwania pogodowe w zasięgu systemu

Pogoda zawsze była piętą achillesową autonomicznej jazdy. Każdy kierowca wie, jak ulewa czy gęsta mgła ograniczają widoczność. Dla systemów opartych na kamerach, brud, krople deszczu czy lód na obiektywach to śmiertelne zagrożenie. Waymo twierdzi, że znalazło na to sposób. Nowy sprzęt został zaprojektowany od podstaw z myślą o ekstremalnych warunkach. Każdy czujnik został wyposażony w zintegrowane, automatyczne systemy czyszczące, które na bieżąco usuwają wodę, błoto i śnieg z soczewek. Stanowi to rozwiązanie problemu, z którym radzą sobie tradycyjne samochody z wycieraczkami, ale który paraliżował wcześniejsze prototypy autonomiczne. Radar otrzymał również nowe algorytmy, które specjalnie poprawiają jego działanie podczas opadów deszczu i śniegu.

Czytaj też: Europejska rewolucja w ładowaniu samochodów elektrycznych. Unijny projekt ODYSSEV startuje w Niemczech

Oczywiście samo wprowadzenie szóstej generacji to nie tylko kwestia technologii, ale i chłodnej kalkulacji ekonomicznej. Mniejsza liczba lepszych czujników przekłada się na niższe koszty produkcji i utrzymania floty. Firma skorzystała również z gwałtownego spadku cen technologii LiDAR, która w ostatnich latach trafiła do masowo produkowanych samochodów. Finalnie Waymo wsadzi swoje nowe dzieło do elektrycznych VAN-ów o nazwie Ojai od chińskiej grupy Geely oraz następnie do modelu Hyundai Ioniq 5, co pokazuje elastyczność platformy.

Czytaj też: Ponad 5,2 metra długości i wersja EREV na dalekie trasy. Ten samochód ma podbić globalny rynek

Plany są naprawdę szerokie. W 2026 roku firma chce uruchomić usługi w Dallas, Denver, Detroit, Houston, Las Vegas, Nashville, Orlando, San Antonio, San Diego i Waszyngtonie. Pierwszym międzynarodowym rynkiem ma być Londyn, a fabryka w Phoenix ma skalować produkcję do dziesiątek tysięcy pojazdów rocznie. Nie wszystko jednak układa się gładko. Wykorzystanie pojazdów chińskiego producenta Zeekr budzi obawy amerykańskich polityków z uwagi na strategiczną rywalizację technologiczną. Firma zapewnia jednak, że chiński partner nie otrzyma dostępu do kluczowej technologii jazdy autonomicznej ani wrażliwych danych. Kwestie finansowe również nie są czarno-białe, bo choć segment Alphabet, do którego należy Waymo, w 2025 roku odnotował stratę w wysokości 7,51 miliarda dolarów (około 30 miliardów złotych), to jednocześnie firma pozyskała niedawno 16 miliardów dolarów (około 64 miliardów złotych) finansowania.

Czy to już przełom w sektorze samochodach autonomicznych?

Czy system Waymo faktycznie widzi lepiej niż człowiek? W specyficznych, ograniczonych metrykami aspektach, takich jak zasięg w nocy czy odporność na pewne warunki pogodowe, technologia zdaje się mieć przewagę. Prawdziwe wyzwanie nie leży jednak wyłącznie w czujnikach i algorytmach, ale w zaufaniu. Przekonanie społeczeństwa do oddania sterów maszynie to proces, który wymaga czasu, doskonałości i nieprzerwanie bezbłędnej pracy. Ambicje Waymo są ogromne, a ich realizacja może zmienić oblicze transportu, ale droga do pełnej autonomii na każdej drodze i w każdych okolicznościach wciąż wydaje się długa i pełna nieprzewidzianych zakrętów.