Mustang jako supersamochód. Ford zrobił coś szokującego, ale jest haczyk

W świecie, w którym 800 KM pod maską potrafi oznaczać hipersamochód z ceną mieszkania, sama idea podkręcenia seryjnego silnika V8 do tego poziomu brzmi jak tani trik. Zwłaszcza gdy robi to nie anonimowy tuner z YouTube’a, a Ford i to oficjalnie oraz z obietnicą gwarancji.
...

Ford Performance w roli tunera “z pieczątką”

Ford Performance Parts (dawniej Ford Racing) przygotował dwa zestawy doładowania opracowane wspólnie z Whipple Superchargers: jeden dla Mustanga z 5.0 V8, a drugi dla F-150 z tym samym silnikiem Coyote. W obu przypadkach sercem jest kompresor Whipple Gen 6 o pojemności trzech litrów w układzie twin-screw, co oznacza, że w grę wchodzi doładowanie o charakterze wyporowym i z mocnym naciskiem na reakcję na gaz oraz wysoki moment w szerokim zakresie obrotów, a nie tylko “szczyt” jak w części projektów turbo.

Czytaj też: Ta firma twierdzi, że jej roboty-samochody widzą lepiej niż Ty za kółkiem

Ford podkreśla, że zestawy mają własną kalibrację i są testowane według firmowych standardów, a w komplecie pojawia się narzędzie do wgrywania map (Tomahawk). Jest to akurat ważne rozróżnienie, bo właśnie tu kryje się sens całej operacji bezpośrednio u Forda, bo kupujemy nie tylko żeliwo i aluminium, ale także “oficjalną” konfigurację, która ma działać przewidywalnie w seryjnym aucie. Tego akurat w świecie tuningu często brakuje, bo nawet najlepszy warsztat potrafi oprzeć projekt o mapę bardziej agresywną, bardziej ryzykowną, albo po prostu mniej dopracowaną pod długą eksploatację.

Czytaj też: Boisz się elektrycznych samochodów? Ten model ma raz na zawsze rozwiać wątpliwości

Wchodząc w konkrety, to za 10500 dolarów, czyli prawie 39000 złotych, można wzbogacić oryginalnego Mustanga (GT i Dark Horse z lat 2024-2026) o solidny wzrost możliwości, bo o około 300 koni mechanicznych. W przypadku Mustanga GT w grę wchodzi wzrost mocy z 480 do 780 koni mechanicznych przy zachowaniu tego samego silnika Coyote V8, a kiedy w grę wchodzi wersja Dark Horse, to wzrost mocy skacze z 500 do 800 koni mechanicznych, a nawet 810 KM, jeśli samochód ma aktywny wydech. W przypadku momentu obrotowego mowa o skoku aż do prawie 834 Nm.

Czytaj też: Formula 73 to jedyny taki motocykl na świecie. Tak Ducati świętuje swoje stulecie

W obu przypadkach modernizacji (Mustanga i pickupa F-150) Ford mówi o gwarancji 3 lata lub około 58000 km, ale pod warunkiem montażu przez dealera Forda albo technika z certyfikacją ASE, a także rejestracji przez linię techniczną Ford Performance. Kluczowe jest jednak to, od kiedy ta gwarancja rusza, bo Ford opisuje ją jako liczoną od daty “in-service”, czyli momentu, gdy auto weszło do eksploatacji jako nowe. To akurat słabe, bo przejeżdżone do tej pory miesiące wliczają się do tego okresu eksploatacji.

Źródła: Motor1, Ford

Mateusz ŁysońM
Napisane przez

Mateusz Łysoń

RedaktorZwiązany z mediami od 2016 roku. Twórca gier, autor tekstów przeróżnej maści, które można liczyć w dziesiątkach tysięcy oraz książki Powrót do Korzeni.
Specjalizacje
MilitariaRecenzje sprzętuRowerySamochodyGry wideoGry planszowe