Test Glorious Model D3 Wireless. Bezprzewodowa myszka, której nigdy nie zabraknie energii

Firma Glorious regularnie przypomina o sobie na rynku peryferiów dla graczy, oferując ciekawe produkty, które w pewnym sensie przerażają swoją wyceną. Bezprzewodowa myszka D3 Wireless nie wychodzi z tego schematu, bo nadal kosztuje swoje (całe 734 zł), a to z marszu podbija proste pytanie – czy aby na pewno jest to myszka warta swojej ceny?
...

Przez kilka ostatnich lat korzystałem z peryferiów marki Glorious, wykorzystując w codziennej pracy i rozrywce zarówno myszkę Model D 2 Pro, jak i klawiaturę GMMK PRO tejże firmy. Podczas gdy mysz nadal działa bezproblemowo i tylko przetarcia na obudowie świadczą o tym, że jest już wysłużona, tak klawiatura wymagała jedynie wymiany kilku przełączników, które straciły dawną werwę. Innymi słowy, mam już dla tej marki pewnego rodzaju zaufanie, ale umówmy się – nie jest to firma sprzedająca budżetowy sprzęt, więc gdyby jej peryferia “padały” po okresie gwarancyjnym, to byłaby po prostu katastrofa. 

Dlatego też tak ochoczo podszedłem do testowania najnowszej myszki Glorious w postaci Model D3 Wireless, którą widzicie na zdjęciach w towarzystwie zweryfikowanej na przestrzeni kilku lat klawiatury GMMK PRO oraz podświetlanej na bokach podkładki materiałowej GMP 2 GLED w rozmiarze XXL, którą na sam początek musiałem zaktualizować w oprogramowaniu i dostosować jej dwustrefowe podświetlenie RGB, żeby uniknąć dyskoteki na biurku.. 

Glorious Model D3 Wireless – wyposażenie, wykonanie i ergonomia

Pierwsze, co zwraca uwagę po wyjęciu Glorious Model D3 Wireless z pudełka, to fakt, że producent od początku sprzedaje ten model jako pełnoprawny zestaw, a nie samą myszkę z dorzuconym przewodem. W środku znajdziemy mysz, dwa wymienne akumulatory, bazę ładującą z dwoma portami i przyciskiem, odbiornik 2.4 GHz, przewód USB-C oraz podstawową dokumentację. Całość podporządkowano jednemu pomysłowi – użytkownik ma nie myśleć o tradycyjnym ładowaniu, tylko wymieniać akumulator wtedy, kiedy uzna to za wygodne. Ten koncept definiuje cały produkt znacznie mocniej niż sam sensor czy odświeżanie.

Konstrukcja Model D3 Wireless została zaprojektowana jako klasyczna, praworęczna mysz ergonomiczna. Glorious deklaruje tu kształt pod chwyt typu palm i claw, podczas gdy same wymiary wynoszą 124,24 x 68,05 x 41,74 mm przy masie 69 gramów. To bardzo istotne, bo Model D3 Wireless nie próbuje być ekstremalnie lekką ciekawostką, tylko wygodnym flagowcem do codziennego grania i pracy. W praktyce właśnie tak ją czuć. Korpus jest zamknięty, więc producent odszedł od dawnych, perforowanych obudów, ale nie odbiło się to aż tak negatywnie na masie. Ta nadal pozostaje niska jak na ergonomiczną myszkę bezprzewodową z RGB, bazą i systemem wymiennych akumulatorów.

Na plus wypada również jakość samej obudowy. Matowe tworzywo nie wygląda przesadnie efektownie, ale dzięki temu sprawia wrażenie sprzętu bardziej dojrzałego i mniej podatnego na wizualne przekombinowanie. Przezroczysta szczelina z przyciemnionego tworzywa sztucznego między głównymi przyciskami a resztą konstrukcji odpowiada za przydymione znacznie podświetlenie RGB, a z tyłu widać miejsce montażu akumulatora. 

Nie jest to projekt, który próbuje za wszelką cenę szokować wyglądem, tylko raczej myszka stawiająca na prostą, nowoczesną formę z kilkoma mocniejszymi akcentami kolorystycznymi. Do tego dochodzą duże ślizgacze PTFE na spodzie oraz przełącznik odpowiedzialny za zasilanie i przełączanie trybów pracy. Podoba mi się z kolei przezroczysta wstawka, która pokazuje akumulator i styki myszki, które wchodzą z nim w kontakt.

W praktyce właśnie ergonomia jest jednym z największych atutów tego modelu. Bryła D3 Wireless nie próbuje udawać konstrukcji dla każdego, tylko wyraźnie celuje w osoby, które chcą, by dłoń miała na czym spocząć. To sprzęt, który ma służyć nie tylko do krótkich, intensywnych sesji, ale też do wielogodzinnego użytkowania. W tym sensie Glorious przyjęło bardzo rozsądny kierunek. Zamiast ścigać się wyłącznie o kolejne gramy, dopracowało korpus tak, aby nie trzeba było wybierać między wygodą a nowoczesną specyfikacją. 

Sensor, przyciski i ślizg w codziennym użytkowaniu

Od strony technicznej Glorious Model D3 Wireless korzysta z sensora BAMF 3.0 o maksymalnej czułości 30000 DPI, prędkości śledzenia 750 IPS i przyspieszeniu do 50G. Do tego dochodzi sześć programowalnych przycisków, optyczne przełączniki główne o deklarowanej żywotności 130 milionów kliknięć oraz trzy profile zapisane w pamięci urządzenia. 

Czytaj też: Test myszki Lamzu Atlantis Mini

Najważniejsze jest jednak to, że za tymi liczbami idzie realna jakość prowadzenia kursora. Model D3 Wireless zachowuje się przewidywalnie, nie sprawia problemów przy szybkich ruchach i daje poczucie pełnej kontroli zarówno w dynamicznych grach, jak i podczas zwykłej pracy przy biurku. Nie ma tu wrażenia, że producent próbował przykryć słabości marketingową otoczką. Przy sprzęcie za ponad 700 zł trudno uznać to za bonus, ale dobrze, że Glorious przynajmniej nie potyka się na absolutnych podstawach.

Bardzo dobrze wypada też sam ślizg. Producent stosuje ślizgacze wykonane w 100% z PTFE i po tej myszce naprawdę to czuć. Zwłaszcza w połączeniu z materiałową podkładką pokroju GMP 2 GLED. Ruch jest płynny, lekki i pozbawiony nieprzyjemnego oporu. D3 Wireless nie wymaga od użytkownika natychmiastowego rozglądania się za zamiennikami czy tuningiem zaraz po wyjęciu z pudełka. Szkoda jedynie, że w zestawie nie ma zapasowych ślizgaczy ani dodatkowych grip tape’ów, bo przy tak wysokiej cenie taki komplet jest moim zdaniem po prostu obowiązkowy.

Jeśli chodzi o same przyciski, to całość wypada dobrze, choć nie idealnie. Główne kliknięcia są szybkie i sprawiają właściwe wrażenie precyzyjnych, boczne przyciski spełniają swoje zadanie, a dodatkowy przycisk DPI na grzbiecie wpisuje się w standard. Nieco mniej sensownie wypada rolka. Jest ewidentnie kompletnie innej klasy względem reszty, bo wprawdzie daleko jej do zacinającej się tandety, ale jest to poziom rolki do znalezienia w myszkach za 200-300 złotych, a nawet tańszych. Przypomina o tym każdy agresywniejszy scroll, który powoduje hałas charakterystyczny dla tańszych rozwiązań.

Baza, łączność i Glorious CORE

Drugim filarem Glorious Model D3 Wireless, obok sensora i ergonomii, pozostaje baza ładująca. To nie jest zwykła stacja do odstawienia myszki na noc, ale centralny element całego systemu. Baza mieści odbiornik 2.4 GHz, ładuje zapasowy akumulator, pokazuje stan energii i myszki za pomocą diod LED i ma dodatkowy przycisk, który można skonfigurować w oprogramowaniu. W praktyce właśnie ona sprawia, że sam wielki koncept InfinitePlay ma sens, bo bez tej stacji wymienne akumulatory byłyby tylko ciekawostką. Tutaj są częścią wygodnego, gotowego do działania układu.

Czytaj też: Test myszki Razer DeathAdder V3 Pro, którą zachwycają się e-sportowcy

Sama mysz obsługuje trzy tryby pracy – 2.4 GHz i Bluetooth (zmiana wymaga krótkiego kliknięcia przycisku na spodzie myszki) oraz połączenie przewodowe. Jest jednak pewien haczyk, o którym trzeba powiedzieć wprost. Producent deklaruje maksymalne 8000 Hz wyłącznie w trybie bezprzewodowym, podczas gdy po kablu dostępne jest do 1000 Hz. To nietypowe rozwiązanie, bo zwykle intuicyjnie oczekiwalibyśmy pełnej wydajności właśnie po przewodzie. W praktyce nie będzie to problem dla większości użytkowników, ale w sprzęcie z tego segmentu warto znać takie ograniczenia jeszcze przed zakupem.

Aplikacja Glorious CORE daje szerokie pole do konfiguracji. Można zarządzać DPI, poziomem odświeżania, podświetleniem, mapowaniem przycisków (w tym przyciskiem stacji ładowania domyślnie skonfigurowanym jako ten do zmian DPI) i profilami zapisanymi bezpośrednio w pamięci myszki. Z punktu widzenia funkcjonalności oprogramowanie robi to, czego trzeba oczekiwać od sprzętu premium. 

Zasilanie i akumulatory Glorious Model D3 Wireless

Jak z kolei wypada czas pracy na jednym ładowaniu w typowym użytkowaniu, czyli od totalnego rozładowania do wymiany akumulatora i raz jeszcze do totalnego rozładowania? Producent podaje do 71 godzin na łączności radiowej i do 130 godzin na Bluetooth, ale z całą pewnością są to wartości bez podświetlenia, przy niskim odświeżaniu sygnału i z naładowanym akumulatorem Guardian przed wymianą wymiennego akumulatora. Swoją drogą, ten cały “Guardian”, to wbudowany akumulator w myszce, dzięki któremu możemy przede wszystkim zapomnieć o konieczności ponownego włączania myszki po wymianie akumulatora.

Korzystając z 8000-Hz odświeżania i podświetlenia myszka rozładowywała się po około 5-7 godzinach (na akumulatorze Guardian około 90 minut), a po wyłączeniu podświetlenia czas ten wzrastał do godzin kilkunastu. W efekcie musiałem wymieniać akumulator albo dwukrotnie w ciągu dnia (na początku pracy i w środku dnia), albo tylko na jego początku. Obniżenie odświeżania do 1000 Hz wydłużyło czas pracy z podświetleniem o kilka godzin, a całkowite jego wyłączenie pozwoliło dobić do ponad 2- godzinnej wytrzymałości.

Czytaj też: Test myszki Dream Machines DM7 Switch Duo. Wymiana przełączników to w niej pestka!

O ile nie mam obaw, że myszka kiedykolwiek zaskoczy użytkownika totalnym brakiem zasilania, bo przecież drugi akumulator zawsze jest pod ręką i ładuje się do pełna w około 90 minut, to wytrzymałość na jednym ładowaniu tego modelu wypada dosyć słabo, kiedy postawimy na 8000-Hz odświeżanie i aktywne podświetlenie. W takim trybie codzienna wymiana akumulatora (zwłaszcza dwukrotna) może doprowadzić do szybkiej degradacji pojemności w perspektywie roku i to zwłaszcza przez fakt, że nie możemy ustawić w oprogramowaniu np. limitu ładowania i rozładowywania w okienku standardowych 20-80%.

Co więc zalecam? Przede wszystkim wyłączenie lub obniżenie natężenia podświetlenia oraz korzystanie z przewodowego trybu, kiedy ten nie przeszkadza i z trybu Bluetooth, kiedy wydajność nie gra roli. W takim układzie korzystanie z odświeżania powyżej 1000 Hz powinno być zarezerwowane wyłącznie dla sesji grania w dynamiczne produkcje. 

Test myszki Glorious Model D3 Wireless – podsumowanie

Glorious Model D3 Wireless jest myszką bardzo łatwą do polubienia, bo łączy kilka cech, które zwykle nie występują razem. Jest wygodna, lekka, szybka, bardzo dobrze wyposażona i wreszcie wnosi na rynek coś więcej niż kolejny zestaw znanych parametrów w nieco innym kształcie. Największą zaletą nie pozostaje wcale 30000 DPI ani 8000 Hz, ale fakt, że ten model rzeczywiście rozwiązuje problem ładowania myszy bezprzewodowej w sposób wygodny i przemyślany. 

Nie zmienia to jednak faktu, że jest to sprzęt wyceniony bardzo odważnie. Przy cenie ponad 700 zł użytkownik ma pełne prawo oczekiwać nie tylko świetnego sensora i dobrego kształtu, ale też absolutnej pewności, że każdy element będzie dopracowany do granic możliwości, a w tym wszystkim rolka ewidentnie taka nie jest. Wprawdzie nie przypomina o sobie podczas typowego grania, bo np. przy scrollowaniu przez ekwipunek, ale poruszanie się w byle dłuższym dokumencie czy arkuszu kalkulacyjnym to zawsze okazja do narzekania na jej wykonanie. Użytkownik takiej myszy powinien też pamiętać o szanowaniu akumulatorów i regularnym zmienianiu trybów pracy, a nawet podświetlenia, zależnie od tego, co aktualnie robi.

Dlatego końcowa ocena tej myszki zależy od jednego pytania. Jeśli chcecie po prostu bardzo dobrej bezprzewodowej myszy do grania, to rynek ma dziś modele bardziej opłacalne. Jeśli jednak zależy Wam na ergonomicznym flagowcu, który naprawdę ogranicza konieczność sięgania po przewód, to Glorious Model D3 Wireless ma bardzo mocny argument. Jest to myszka dla osób, które są gotowe dopłacić nie za sam znaczek premium, ale za konkretną wygodę w codziennym użytkowaniu. Gdyby z kolei nie ta niedopracowana rolka, to myszka ta zasłużyłaby nie tylko na nasze polecenie, ale też odznakę najwyższej jakości.

Napisane przez

Mateusz Łysoń

RedaktorZwiązany z mediami od 2016 roku. Twórca gier, autor tekstów przeróżnej maści, które można liczyć w dziesiątkach tysięcy oraz książki Powrót do Korzeni.
Specjalizacje
MilitariaRecenzje sprzętuRowerySamochodyGry wideoGry planszowe