
Dzisiaj liczą się większe koła, większa masa, mocniejsze hamulce i akumulator, który nie kończy dnia w połowie trasy. Tyle że im bardziej hulajnoga chce udawać sprzęt do dłuższych wyjazdów, tym częściej przegrywa z prozą codzienności, bo schodami, bagażnikiem, pogodą i przepisami. Dwa nowe modele hulajnóg elektrycznych od ENGWE są dobrym pretekstem do szerszego spojrzenia. Nie tylko na to, co producent obiecuje w materiałach i kartach produktu, ale też na to, gdzie takie parametry mają sens. Zwłaszcza że przełom lutego i marca 2026 roku to w Polsce okres zmian wokół hulajnóg elektrycznych.
Premiera elektrycznych hulajnóg ENGWE Y1000 oraz ENGWE Y700
Y1000 ma cenę katalogową 1099 euro, a cenę startową na poziomie 1049 euro, podczas gdy mniej zaawansowany model Y700 został wyceniony odpowiednio na 699 euro i 649 euro. Daje to w przybliżeniu 4650 zł za Y1000 i ok. 4450 zł w cenie startowej, a w przypadku Y700 kolejno ok. 2960 zł i ok. 2750 zł. Wspólny mianownik obu modeli jest dość znamienny: specyfikacje na stronach ENGWE podają maksymalną prędkość 25 km/h, a to od razu zderza się z polskimi zasadami ruchu.
Czytaj też: Segway zrobił z roweru bajer tak ciężki, że plecy same się gną

W Polsce dopuszczalna prędkość hulajnogi elektrycznej to 20 km/h, a do tego dochodzą reguły poruszania się po infrastrukturze – pierwszeństwo ma droga dla rowerów, w określonych warunkach jezdnia, a chodnik jest opcją wyjątkową i wymaga jazdy z prędkością zbliżoną do pieszego oraz szczególnej ostrożności. W praktyce oznacza to, że hulajnoga sprzedawana z limitem 25 km/h może wymagać trybu ograniczenia albo bardzo świadomego podejścia do tego, gdzie i jak jest używana.
Sam podział między Y700 i Y1000 wygląda logicznie, bo obie hulajnogi łączy podobny styl, wykonanie i wyposażenie (w tym podwójna amortyzacja i opcja złożenia kierownicy), ale napęd to już zupełnie inna para kaloszy. Y700 to konstrukcja, którą ENGWE pozycjonuje jako punkt wejściowy do podbijania terenu na hulajnodze, z silnikiem o mocy szczytowej 1200 W, momentem 28 Nm, akumulatorem 48 V/18,2 Ah i zasięgiem “do 85 km”. Z kolei Y1000 idzie w stronę terenowej bestii, co gwarantują dwa silniki w piaście (1200 W + 1200 W mocy szczytowej i po 28 Nm momentu obrotowego) oraz akumulator 52 V/22,5 Ah o pojemności 1170 Wh, z deklarowanym zasięgiem do 100 km. Akumulator słabszej wersji ładuje się natężeniem 2 A, a mocniejszej 4 A, co przekłada się na skrócenie czasu ładowania z około 10 do 5 godzin.

Czytaj też: Czy eFX 30 stanie się pierwszym sensownym motocyklem elektrycznym?
W tym miejscu warto na chwilę odciąć się od kilometrów i spojrzeć na watogodziny, bo one mówią więcej o tym, czego można się spodziewać. Jeśli przyjąć typowe zużycie w okolicach 20 Wh/km (wartość często spotykana przy cięższych hulajnogach, wyższej prędkości, chłodzie i nierównym terenie), to Y700 zaczyna wyglądać na sprzęt o dystansie na jednym ładowaniu bliższym 40-45 km, a Y1000 na okolice 55-60 km. Tak tylko przypominam, bo zasięg hulajnogi jest równie zależny od warunków jak spalanie w samochodzie.
Obie hulajnogi elektryczne różnią się jednak nie tylko układem napędowym. Tańszy model oferuje mechaniczne hamulce tarczowe, 3,5-calowy ekran LCD, 10-calowe opony drogowe o szerokości 3 cali, a waży przy tym 31,7 kg, podczas gdy droższy ma już do zaoferowania hydrauliczne hamulce dwutłoczkowe z 140-mm tarczami, 3,5-calowy ekran TFT, opony w tym samym rozmiarze, ale z terenowym bieżnikiem, a do tego kilka dodatkowych kilogramów, bo waży aż 36,1 kg.
Ciężki sprzęt dla silnych “hulajnogarzy”
Waga i gabaryty to w ogóle temat, który w opisach hulajnóg bywa spychany na margines, a powinien stać na początku. Y700 waży 31,7 kg, Y1000 prawie 5 kg więcej, bo 36,1 kg, a obie mają identyczne wymiary w stanie złożonym: 127 × 65 × 57 cm. To oznacza, że “składana konstrukcja” rozwiązuje problem przechowywania, ale nie rozwiązuje problemu przenoszenia, a różnica między 18 kg a 32-36 kg jest taka, że w pewnym momencie hulajnoga staje się sprzętem, który zaczyna wymagać windy, garażu albo trasy bez schodów. I tu wracamy do punktu wyjścia: im bardziej hulajnoga ucieka w stronę małego skutera, tym bardziej wymusza skuterowe nawyki korzystania z przestrzeni.

Czytaj też: Powitajcie nową kategorię rowerów. Czym wyróżnia się Electric Rally?
Na plus wypada natomiast to, że oba modele stawiają na rozwiązania, które w segmencie hulajnóg nie zawsze są standardem. Obie hulajnogi oferują odblokowanie zbliżeniowe, wsparcie aplikacji, łączność Bluetooth, tempomat aktywowany przez przytrzymanie manetki i klasę odporności IPX5, a także wspomniany wyświetlacz 3,5 cala na kierownicy. Jest to jednak sprzęt dla użytkowników bardziej świadomych… i odwiedzających co jakiś czas siłownię.
Źródła: ENGWE Y1000, ENGWE Y700, Rzecznik Finansowy, Gov.pl
