

Segway wchodzi w e-bike. Myon i Muxi kuszą technologią, ale stawiają trudne pytania
Rynek rowerów elektrycznych rozwijał się przez ostatnie lata w bardzo przewidywalny sposób. Z jednej strony rosły pojemności akumulatorów i moment obrotowy, a z drugiej interfejs pozostawał niemal analogowy, a “smart” oznaczało zwykle tyle, co aplikację do sprawdzenia zasięgu. Teraz do tej układanki wchodzi Segway i robi to w typowy dla siebie sposób, bo nie próbuje zbudować kolejnego roweru “jak wszystkie”, tylko pakuje do niego rozwiązania, kojarzące się bardziej z elektroniką użytkową niż nawet ze wspomaganymi jednośladami.
Czytaj też: Rynek rowerów się podzielił, ale Włosi właśnie pokazali, że to wcale nie musi tak wyglądać


Tyle tylko że taki kierunek nastawiony na zaawansowanie elektroniczne zawsze ma drugą stronę. Im więcej funkcji opiera się o łączność, aktualizacje i czujniki, tym mocniej sprzęt zaczyna przypominać produkt z rynku mobilnego… i to z całym bagażem zalet, ale też zależności od aplikacji, ekosystemów i długoterminowego wsparcia. Właśnie dlatego rowery Myon oraz Muxi są w gruncie rzeczy ciekawsze z przeróżnych punktów widzenia niż sugeruje to z początku sama specyfikacja.

Segway nazywa wspólny zestaw funkcji obecnych w obu nowych rowerach mianem “Intelligent Ride System” i w jego ramach stawia na bezpieczeństwo oraz wygodę. Stąd właśnie integracja z Apple Find My, zbliżeniowe odblokowanie AirLock i specjalny tryb “Lost Mode”, który pozwala zdalnie wyłączyć rower lub nawet sam akumulator, jeśli sprzęt zostanie skradziony. Do tego dochodzą alarmy, pełnokolorowy ekran TFT, inteligentne oświetlenie i aktualizacje OTA obejmujące kilka systemów w rowerze. Brzmi to wszystko imponująco, ale stawia proste pytanie o przyszłość, bo co dokładnie stanie się, gdy producent zmieni warunki działania aplikacji albo zakończy wsparcie? Naturalnie nie jest to e-bike dla tych ludzi, którzy nie chcą trzymać kolejnego urządzenia w stałej łączności z telefonem.
Myon jako miejski e-bike z elektroniczną zmianą biegów
Myon jest pozycjonowany jako rower do dojazdów i rekreacji. Ma silnik w piaście o mocy znamionowej rzędu 500 watów i szczytowym momencie na poziomie 85 Nm. Do tego dochodzi akumulator 48 V o pojemności 722 Wh oraz zasięg do około 129 km. Jego najciekawszy element to elektroniczna zmiana przełożeń oparta o klasyczny osprzęt Shimano CUES 9-rzędowy, ale sterowana przyciskami “+/-” na kierownicy. Serwo przy przerzutce ciągnie krótki odcinek linki, a całość jest zasilana z głównego akumulatora, więc odpada ładowanie lub wymienianie osobnej “baterii w baterii”. Segway obiecuje też strojenie pracy przerzutki w aplikacji i aktualizacje systemu zmiany biegów. Do tego dochodzi oświetlenie automatyczne i kierunkowskazy zintegrowane z rowerem, co w ruchu miejskim ma sens dużo większy niż kolejny gadżet na kierownicy.
Czytaj też: Powitajcie nową kategorię rowerów. Czym wyróżnia się Electric Rally?

Jest tylko jedna rzecz, którą trzeba nazwać wprost: Myon w amerykańskiej konfiguracji potrafi być ustawiony jako Class 1, 2 lub 3, a więc od 32 km/h do około 45 km/h wspomagania. Tutaj właśnie zderzamy się z Europą. W Polsce definicja roweru z pomocniczym napędem elektrycznym jest znacznie ostrzejsza. Mówimy o mocy ciągłej do 250 W, zasilaniu do 48 V, wspomaganiu tylko przy pedałowaniu i wygaszaniu wsparcia po przekroczeniu 25 km/h. To oznacza, że Myon w parametrach z rynku USA nie jest “rowerem elektrycznym” w polskim sensie, jeśli te ograniczenia nie zostaną sprzętowo i formalnie spełnione. W praktyce więc bez wersji europejskiej albo bez twardego ograniczenia taki sprzęt ląduje w kategoriach, które podlegają innym zasadom niż zwykły rower.
Muxi jako rower retro cargo na grubych oponach i z funkcjami rodem z aut
Muxi idzie w inną stronę, bo jest to rower użytkowy (stąd udźwig do około 190 kg i opcjonalny zestaw pasażera o udźwigu do 54 kg) w stylu beach cruisera, z niskim przekrokiem, pionową pozycją i akcentem na przewóz rzeczy lub pasażera, który oficjalnie ma być dostępny jako sprzęt wspomagający do 32 km/h. W nim napęd jest prostszy, bo obejmuje jedno przełożenie oraz silnik elektryczny (moc znamionowa 750 W, moment obrotowy 80 Nm) umiejscowiony w piaście, którego zasila 716-Wh akumulator doładowywany regularnie podczas hamowania. Do tego dochodzą systemy nazwane wprost jak w motoryzacji: Hill Start Assist (żeby rower nie cofał się przy ruszaniu na podjeździe), Hill Descent Control (kontrola zjazdu) oraz kontrola trakcji ograniczająca uślizg koła.



Czytaj też: Jeden rower na większość tras? Nowy TYEE Trail od Propain ma być rewolucją
Co ciekawe, oba nowe rowery elektryczne firmy Segway ważą około 33 kilogramów, podczas gdy typowe e-bike mieszczą się zwykle w okolicach 16-30 kg, zależnie od klasy i zastosowania. W praktyce taka waga nie boli aż tak podczas jazdy, ale przypomina o sobie w codziennym życiu, czyli wtedy, kiedy rower trzeba wnieść po schodach, podnieść przy wchodzeniu do pociągu czy metra, a nawet po prostu pchać, kiedy napęd elektryczny jest niedostępny.


Dodatki i cena rowerów Myon i Muxi
Segway zapowiedział dostępność szeregu dodatków do obu rowerów, które obejmują radar monitorujący tył, automatyczną sztycę Xiro Dropper Post oraz elementy użytkowe w postaci zestawu pasażera dla Muxi. W USA Myon kosztuje 1999,99 dolarów, a Muxi 1699,99 dolarów, co w przeliczeniu daje około 7160 zł za Myon i około 6080 zł za Muxi. To nadal wygląda atrakcyjnie jak na takie zaawansowanie oraz ilość elektroniki, ale są to ceny z rynku USA. W Polsce w grę wchodzi jeszcze kwestia dostępności, dystrybucji, a w przypadku importu także podatków i logistyki, więc te ceny z pewnością wylądują w rejonie 10000 zł. Niestety na tę chwilę kwestia dostępności obu e-bike na naszym lokalnym rynku jest tajemnicą, bo polska wersja strony nie ma nawet jednej wzmianki o e-bike.
Źródła: Bike Rumor, Segway