Korea Północna pokazała nowy czołg. Chonma-20 wygląda jak broń na współczesne piekło

Chonma-20 ma budzić respekt jak Abrams. Rzeczywistość jest dużo bardziej skomplikowana, bo choć nowy czołg Korei Północnej nie jest już tylko propagandą, to nadal daleko jest mu do Zachodu.
Korea Północna pokazała nowy czołg. Chonma-20 wygląda jak broń na współczesne piekło

Współczesny czołg nie wjeżdża już na pole walki jako samotny symbol ciężkiej stali i grubości pancerza. Dziś musi przetrwać pod kamerami dronów, w zasięgu pocisków przeciwpancernych, amunicji krążącej i sensorów, które potrafią wyłapać ruch szybciej, niż załoga zdąży zareagować. Czy Korea Północna zadbała o to wszystko, projektując swojego nowego pancernego kolosa? Ćwiczenie z 19 marca 2026 roku, nadzorowane przez Kim Dzong Una, nie zostało przedstawione jako zwykły przejazd kolumny pancernej. Przekaz był bardziej ambitny.

Nowy czołg Korei Północnej miał pokazać “lepsze zdolności ofensywne i defensywne” przeciw dronom i pociskom przeciwpancernym, a cały epizod pokazowy wpisano w sekwencję działań połączonych z użyciem rozpoznania, uderzeń bezzałogowych i ognia przeciwpancernego przed wkroczeniem wozów do wyłomu. To więc próba pokazania, że Korea Północna chce mówić o swojej broni lądowej tym samym słownikiem, którego używają armie analizujące doświadczenia Ukrainy i innych współczesnych konfliktów.

W Chonma-20 ewidentnie nie chodzi o kopiowanie Abramsa 1:1

Czy rzeczywiście Korea Północna zrobiła własnego Abramsa? Owszem, analizy otwartych źródeł od 2024 roku wskazują, że nowa rodzina północnokoreańskich czołgów dostała wieżę wyraźnie inspirowaną układem znanym z M1A2 Abramsa. Jednocześnie te same analizy podkreślają mieszankę wpływów rosyjskich i chińskich, od pancerza reaktywnego po elementy aktywnej ochrony i zewnętrzne wyrzutnie pocisków przeciwpancernych. To nie jest więc kopia amerykańskiego wozu, ale raczej “sklejka” złożona z rozpoznawalnych motywów, dopasowany do północnokoreańskich możliwości przemysłowych i propagandowych.

Czytaj też: Raz na zawsze zmienią wojsko lądowe. Zrobią artylerię z każdego pojazdu

Porównanie do M1A2 SEPv3 ma sens tylko wtedy, gdy pamięta się, czym naprawdę jest Abrams. Oficjalny raport amerykańskiego DOT&E opisuje go nie tylko jako czołg z armatą 120 mm, ale jako dojrzały system walki z rozwiniętymi sensorami, cyfrową architekturą i logistyką zdolną utrzymać intensywne działania przez długi czas. Jednocześnie Abrams nie jest żadnym magicznym wzorem bez wad. Ten sam raport zwraca uwagę, że ogromna masa ogranicza transportowalność wozu, a sam system Trophy APS będący częścią jednego z ostatnich ulepszeń dokłada około 2268 kg dodatkowej wagi. Takie coś bardzo dobrze pokazuje cenę nowoczesnej ochrony.

Północnokoreański wóz wygląda nowocześnie, ale dziś “wyglądać” to za mało

Najnowsza rodzina północnokoreańskich czołgów może ważyć około 50-55 ton, korzystać z armaty 125 mm, silnika o mocy 895 kW, pancerza reaktywnego, elementów aktywnej ochrony i wyrzutni pocisków przeciwpancernych Bulsae na bokach wieży. Brzmi to poważnie, ale niemal każdy z tych elementów ma zastrzeżenie. Mowa tu bowiem o ocenach opartych głównie na zdjęciach, materiałach propagandowych i porównaniach do znanych rozwiązań, a nie o publicznie potwierdzonych danych z testów.

Czytaj też: Ten mały silnik robi coś, czego najpotężniejsze pociski taktyczne zwykle nie potrafią

Czołg Abrams M1A2 SEPv3

W praktyce oznacza to, że można ocenić kierunek rozwoju, ale nie sposób z pełnym przekonaniem odpowiedzieć na pytania o skuteczność sensorów, odporność systemów, tempo produkcji czy zachowanie wozu po godzinach intensywnej pracy w trudnym terenie. Widać to świetnie po systemach aktywnej ochrony, które odpowiadają za zestrzeliwanie zagrożeń lecących w stronę czołgu. Problem polega na tym, że sam widok wyrzutni i radaropodobnych elementów nie mówi jeszcze, jak szybko system wykrywa cel, jak reaguje na atak z kilku kierunków, jak działa przy zakłóceniach i czy nie okaże się zbyt delikatny na warunki bojowe.

Czytaj też: Drony z atomową niespodzianką. Trudno uwierzyć, że Chiny wzmocnią tak wojsko

Mimo wszystkich zastrzeżeń co do możliwości nowego północnokoreańskiego czołgu, tego pokazu nie warto lekceważyć. Najciekawsze nie jest nawet to, czy nowy wóz faktycznie zbliża się poziomem do zachodnich konstrukcji. Najciekawsze jest to, że Korea Północna pokazuje swoje wojska lądowe jako formację próbującą dostosować się do pola walki nasyconego dronami, precyzyjnym ogniem i rozpoznaniem. Jednocześnie nadal opiera dużą część sił pancernych na starszych konstrukcjach wywodzących się z T-55, T-62 oraz ich lokalnych wariantów.

Źródła: Reuters, Army Recognition

Napisane przez

Mateusz Łysoń

RedaktorZwiązany z mediami od 2016 roku. Twórca gier, autor tekstów przeróżnej maści, które można liczyć w dziesiątkach tysięcy oraz książki Powrót do Korzeni.