
Na papierze klawiatura mechaniczna MCHOSE GX87 Lite (producent oferuje jeszcze bardziej zaawansowane, choć z pozoru identyczne Max i Ultra), która jest dostępna do kupienia w wielu różnych wersjach (różnią się głównie kolorami i przełącznikami) ma niemal wszystko, czego szukają dziś osoby rozglądające się za gotowym modelem TKL z wyższej półki.






Obudowa wykrojona maszyną CNC ze stopu aluminium 6063, konstrukcja typu gasket mount, wsparcie prostej wymiany przełączników (hot-swap), trzy technologie łączności, pełne podświetlenie, duży akumulator 8000 mAh czy przełączniki HUANO Matcha Latte V2 – czego więc chcieć więcej? Sprawdźmy.
MCHOSE GX87 Lite: Blue Nano Spraying to efektowny kawał aluminiowej klawiatury
MCHOSE GX87 nie próbuje być klawiaturą “dla każdego”. Już sama forma zdradza, że to sprzęt dla kogoś, kto chce mieć na biurku ciężką, zwartą i efektowną konstrukcję, a nie kolejną byle plastikową deskę z klawiszami i RGB. Mamy tu układ 80% TKL z 88 klawiszami, czyli bez bloku numerycznego, ale z zachowaniem rozsądnej liczby klawiszy funkcyjnych i nawigacyjnych. Jest to więc bardzo sensowny format, jeśli gracie i piszecie dużo, ale nie chcecie, żeby klawiatura zajmowała pół blatu. Co ciekawe, choć producent znalazł miejsce na dodatkowy klawisz F13, to jednocześnie nie dodał do klawiatury żadnej formy pokrętła głośności. Szkoda.
Czytaj też: Test Ajazz AK870 – 250 zł za chińską klawiaturę. Okazja czy upadłem na głowę?

Wersja Lite: Blue Nano Spraying wyróżnia się wykończeniem. Producent nie idzie tu w surowy anodowany metal, tylko w bardziej “miękką” wizualnie powłokę nano spraying, która nadaje obudowie gładszy, bardziej jednolity charakter. Do tego dochodzi obróbka powierzchni określana jako 150 mesh, a to sprawia, że MCHOSE GX87 Lite to nie przypadkowy kawałek metalu. Jest to bardziej konstrukcja, której ktoś faktycznie próbował zapewnić określony efekt premium już od podstaw, bo wykończenia materiału. Co ważne, takie wykończenie i materiał przypada nie tylko na podstawę, ale też górną część obudowy.




Nietypowy element znajdziemy na spodzie, bo między czterema grubymi podkładkami gumowymi znalazła się idąca praktycznie przez całą długość podstawy “posrebrzana wstawka” o ciekawej fakturze. Jej funkcja? Tylko i wyłącznie ciekawy wygląd, który i tak ukrywa się przed oczami, więc w gruncie rzeczy nie rozumiem takiego rozwiązania. Wspomniane podkładki robią z kolei dobrą robotę, bo na całe szczęście są mocno przytwierdzone do podstawy, a to ważne, bo w grę wchodzi tutaj aż 2,8-kilogramowa klawiatura, więc nawet delikatne przesuwanie takiego kloca po blacie bez jego podnoszenia bardzo obciąża te cztery jedyne punkty styku klawiatury z blatem.


Oczywiście wspomniana waga nie bierze się wyłącznie z aluminiowej obudowy. Buduje nią również 8000-mAh wbudowany akumulator oraz siedmiowarstwowe “wykończenie” tego, co znajduje się między dwoma panelami zewnętrznej obudowy. Oprócz laminatu oraz dwóch warstw PET, producent zastosował również układ gasket mount, który obejmuje trzy różne pianki oraz panel PC Flex-Cut dorzucający trzy grosze do ogólnego tłumienia. W skrócie chodzi o to, aby przełączniki nie rezonowały w obudowie podczas klikania, a zamiast tego działały na pewnego rodzaju amortyzacji oraz wygłuszeniu, zapewniając nie tylko przyjemniejszy, ale też spójniejszy charakter kliku.

Łączność i oprogramowanie MCHOSE GX87
MCHOSE GX87 obsługuje trzy tryby połączenia. Wybieramy je za pośrednictwem przełącznika z tyłu, obok którego znalazło się magnetyczne miejsce na odbiornik radiowy USB-A oraz port USB-C do pracy przewodowej oraz ładowania. W grę wchodzi tradycyjne trio, bo przewodowy USB-C, bezprzewodowy 2,4 GHz za pośrednictwem radiowego odbiornika USB oraz Bluetooth dla łącznie 3 urządzeń. Producent deklaruje odświeżanie na poziomie 1000 Hz po kablu i przez 2,4 GHz oraz 125 Hz przez Bluetooth, a do tego zgodność z Windows i macOS. Na papierze wygląda to bardzo dobrze, bo zapewnia nam klawiaturę mechaniczną, która może pracować zarówno jako typowo gamingowy sprzęt przy pececie, jak i bardziej uniwersalne narzędzie do przełączania się między kilkoma urządzeniami.

Jeśli z kolei idzie o wytrzymałość na jednym ładowaniu, to producent nie jest skory zdradzać tego szczegółu, ale patrząc po innych modelach z 8000-mAh akumulatorem, możemy liczyć na kilkadziesiąt godzin (bliżej 100 niż 50) aktywności przy pracy na połączeniu radiowym i z podświetleniem oraz całe setki po wyłączeniu podświetlenia i ograniczeniu się do połączenia Bluetooth.

Po kilkudziesięciu godzinach korzystania z tej klawiatury, odnotowałem jedynie 10-procentowy spadek, więc innymi słowy, możecie być pewni, że jednorazowe podłączenie klawiatury w tygodniu, a nawet w miesiącu, wystarczy, aby nigdy nie dać się zaskoczyć rozładowanemu akumulatorowi. Dba o to automatyczne przechodzenie w tryb uśpienia po minucie nieaktywności. Zawsze możecie też skorzystać z kombinacji Fn+B, aby podejrzeć aktualny poziom naładowania w formie podświetlenia klawiszy od 1 do 0, gdzie 0, to 100%.
Czytaj też: Klawiatury i myszki dla osób z bólem nadgarstka. Popraw ergonomię pracy!

W kwestii kontroli MCHOSE GX87 w grę wchodzi nie tylko zestaw podstawowych kombinacji wylistowanych w instrukcji, ale przede wszystkim QMK (oprogramowanie układowe typu open source) i VIA (narzędzie do konfiguracji klawiatury). Są to więc dwa narzędzia powszechnie używane przez entuzjastów klawiatur mechanicznych, którzy potrzebują wysokiego poziomu dostosowania. Tłumaczy to brak dedykowanej aplikacji do pobrania dla tego modelu, a konieczność polegania na bardziej “wyspecjalizowanym” sofcie dostępnym w przeglądarce.

Po uporaniu się z problemami łączności (klawiatura połączyła się wyłącznie w trybie przewodowym), nieco się jednak rozczarowałem. W praktyce jednak nie znalazłem w nim nic nowego, co nie byłoby dostępne w co bardziej zaawansowanych wariantach oprogramowania do klawiatur u innych producentach. Jest to więc nie tyle “gest dla konsumenta”, a oszczędność po stronie producenta, który nie musi przejmować się rozwinięciem własnej, przystępnej dla użytkownika aplikacji. Z drugiej jednak strony ktoś, dla kogo VIA nie jest niczym obcym, bo już po prostu z tej warstwy oprogramowania korzysta, to znacznie szybciej odnajdzie się w całym zarządzaniu klawiaturą MCHOSE GX87 Lite.

Przełączniki HUANO Matcha Latte V2 w MCHOSE GX87 Lite
W MCHOSE GX87 Lite: Blue Nano Spraying producent zastosował przełączniki HUANO Matcha Latte V2. Są to liniowe switche, które można zaliczyć do rodzaju tych “bardziej agresywnych” w kwestii aktywacji, ale nie do przesady, w której ledwie muśnięcie klawisza wystarczy. Zdradza to charakterystyka, a więc 3,5-mm (+/- 0,2 mm) droga pracy, droga do aktywacji rzędu 2 mm (+/- 0,4 mm) oraz potrzebna siła rzędu 45 gramów do aktywacji i 53 gramów do “dobicia” do końca. Budowa wyróżnia się wyłącznie charakterystycznym kolorem nieprzezroczystej obudowy oraz trzpienia, przez co obecne pod przełącznikami pojedyncze diody RGB oświetlają tylko spód przełącznika.



Płynny ruch, przyjemny opór i satysfakcjonujący, bo wręcz “łagodny” charakter pracy, ale z wyraźnym “kliknięciem” po dojechaniu do końca drogi. Tak w skrócie można opisać działanie przełączników HUANO Matcha Latte V2, które w 5-warstwowym wygłuszeniu klawiatury rozwijają skrzydła, korzystając ze świetnego tłumienia. Nie musicie bać się też o dłuższe klawisze, bo o ich stabilność dbają stabilizatory, gwarantujące ten sam charakter działania niezależnie od miejsca wywarcia nacisku na przycisk. Nieważne, czy jest to enter, czy spacja.

Jako że zestawie z MCHOSE GX87 Lite znajdziemy dwa wymienne przełączniki oraz narzędzie do zdejmowania klawiszy oraz przełączników właśnie, to w pewnym sensie kupujemy klawiaturę na lata. Nic bowiem nie stoi na przeszkodzie, aby wymieniać na bieżąco co gorzej działające przełączniki, albo wymienić je wszystkie na takie o zupełnie innym charakterze, a to dzięki funkcji hot-swap dla przełączników 3- i 5-pinowych.

Test MCHOSE GX87 Lite: Blue Nano Spraying – podsumowanie
Jeśli szukać wad tego modelu, to na pierwszy plan wychodzi przede wszystkim podświetlenie, które nie zalicza się do najbardziej efektywnych niezależnie od wybranego trybu. Przestrzenie między klawiszami są podświetlone “poprawnie”, bo na rogach i bokach blasku po prostu brakuje, a gdyby tego było mało, klawisze nie posiadają przezroczystej czcionki, więc po zmroku jej czytelność spada. Ma to jednak swoich zwolenników, jak i przeciwników, bo z jednej strony takie klawisze zapewniają spójny wygląd, ale z drugiej cierpi na tym rzeczywiście sama czytelność po zmroku. Zwłaszcza że w tym wariancie kolorystycznym kontrast między tłem a symbolami nie należy do największych.
Czytaj też: Jaką klawiaturę wybrać do pracy przy komputerze? 5 wygodnych i cichych modeli

Kolejne potencjalne problemy? Przede wszystkim software i kwestia tego, że GX87 Lite nie jest sprzętem “plug, set and forget” w takim sensie, jak byle mainstreamowe modele od największych graczy na rynku, które opanuje każdy właśnie dzięki przejrzystej aplikacji. Trzecia sprawa to czysto praktyczne konsekwencje obudowy z pełnego aluminium, a więc wysoka masa, brak mobilności i fakt, że to sprzęt ewidentnie stworzony pod jedno, konkretne stanowisko, a nie stały bywalec torby na laptopa. Bardziej subiektywnymi problemami są zaś brak pokrętła głośności i konieczność dokupienia do klawiatury osobnej podkładki pod nadgarstki, aby zapewnić sobie wyższą ergonomię.

MCHOSE GX87 Lite to jednak klawiatura, która nadrabia te braki swoim charakterem. Oferuje unikalne połączenie cech, a przy tym daje coś, czego wiele tańszych konstrukcji nie zapewnia – poczucie obcowania z produktem wyższej klasy. TKL-owy układ jest praktyczny, solidna aluminiowa obudowa daje świetną bazę pod długie lata pracy, hot-swap pozwala eksperymentować ze switchami, a akumulator 8000 mAh sprawia, że o ładowaniu można zapomnieć na wiele dni, a nawet tygodni. Innymi słowy, nie jest to klawiatura dla każdego, a dla konkretnych użytkowników, którzy szukają ciekawego modelu mechanicznego w cenie do 500 zł.
