
Dlatego właśnie, z okazji Roku Konia, firma zaprezentowała limitowaną edycję robota, który przybiera formę… konia. I tym razem nawet taką, której – jak w przypadku wspomnianych robo-psów – nie trzeba się nawet domyślać. W dodatku nie jest to jedynie ciekawostka wizualna, bo niczym pociągowe wierzchowce, dzieło chińskich inżynierów również ma potężne możliwości transportowe.
Przemysłowa moc ukryta w bionicznej formie
Choć nowy projekt DEEP Robotics na pierwszy rzut oka może przypominać gadżet dla kolekcjonerów, pod jego „skórą” kryje się sprawdzona platforma Lynx M20 Pro. Inżynierowie odeszli od standardowych, kanciastych kończyn na rzecz nóg o proporcjach końskich, zakończonych kopytami. Całość waży około 30 kg i mierzy pół metra wysokości, co czyni go kompaktowym, ale niezwykle krzepkim pracownikiem. Prawdziwe wrażenie robi jednak udźwig – ten elektroniczny rumak jest w stanie unieść ładunek o masie do 50 kg, co niemal dwukrotnie przewyższa jego własną wagę.
Czytaj też: Roboty zyskają czwarty wymiar. Nowy chip mierzy dystans i prędkość jednocześnie
Pod względem osiągów maszyna dziedziczy wszystko, co najlepsze z serii Lynx. Robot potrafi rozpędzić się do prędkości 5 m/s (choć producent dla zachowania idealnej stabilności zaleca połowę tej wartości). Dzięki klasie szczelności IP66, robot nie boi się deszczu, błota ani pyłu, a zakres temperatur pracy – od -20°C do aż 55°C – pozwala na jego wykorzystanie w ekstremalnych warunkach. Za orientację w przestrzeni odpowiada zaawansowany system LiDAR (96 linii) oraz technologia SLAM, co zapewnia maszynie pełną, 360-stopniową świadomość sytuacyjną i zdolność do autonomicznego omijania przeszkód. Czas pracy na jednej baterii wynosi około trzech godzin, a dzięki funkcji „hot-swap” rozładowane ogniwo można błyskawicznie wymienić na nowe bez przerywania pracy systemu.
Robot jako symbol statusu i narzędzie marketingu
DEEP Robotics wycenia tę limitowaną edycję na około 50 000 dolarów. Taka kwota jasno wskazuje, że nie jest to zabawka dla każdego, lecz produkt skierowany do organizacji chcących połączyć nowoczesną automatyzację z unikalnym wizerunkiem. Może on służyć jako luksusowy gadżet marketingowy, eksponat w nowoczesnym muzeum czy element edukacyjny przyciągający uwagę na targach technologicznych.
Czytaj też: Robot, który zmieni gospodarkę? Ambicje Muska nie znają granic
Premiera ta zbiega się w czasie z ogromnym wzrostem finansowym firmy, która niedawno pozyskała blisko 70 milionów dolarów finansowania i planuje wejście na giełdę (IPO) jeszcze w 2026 roku. Strategia DEEP Robotics pokazuje ciekawy trend: roboty czworonożne wychodzą z ciasnych hal fabrycznych i stref zagrożenia (gdzie sprawdzają się w inspekcjach i ratownictwie) bezpośrednio do sfery publicznej. Prezentując technologię w formie kulturowego symbolu, firma oswaja społeczeństwo z zaawansowaną sztuczną inteligencją fizyczną, czyniąc z maszyn postacie niemal bliskie człowiekowi.
Źródło: DEEP Robotics