
Nowa jednostka, ochrzczona nazwą Liberty (dokładnie Liberty Class), pojawia się w momencie, gdy marynarki wojenne szukają sposobu na zwiększenie liczby platform “tu i teraz”, bez czekania latami na perfekcyjny, dopieszczony program. I zanim ktoś uzna to za kolejną prezentację z ładną wizualizacją, warto przyjrzeć się, na jakich kompromisach ma być zbudowana ta szybkość – i gdzie kryją się miny, o których rzadko mówi się w pierwszym komunikacie.
Co wiemy o bezzałogowcach nawodnych Liberty?
Za projektem stoi amerykańska Blue Water Autonomy, a partnerem po stronie konstrukcji kadłuba jest Damen Shipyards Group. Kluczowy punkt wyjścia do tego projektu jest z kolei prosty: zamiast wymyślać okręt od zera, Liberty ma bazować na znanym, cywilnym projekcie patrolowca Damen Stan Patrol 6009 z charakterystycznym dziobem Axe Bow. Taki dziób ma przecinać falę i ograniczać uderzenia kadłuba o wodę, poprawiając tym samym zachowanie jednostki w trudniejszych warunkach. Damen podkreśla też, że kształt Axe Bow ma za sobą setki wdrożeń na świecie, a sama koncepcja była rozwijana we współpracy z TU Delft.

Czytaj też: Broń tak inteligentna, że trafi zawsze. Nawet w najtrudniejszych warunkach
Wymiary również nie są “zabawą w modelarstwo”. Liberty ma mieć około 57,9 metra, odznaczać się 150-tonową ładownością modułową i być w stanie pokonać około 18520 km w ramach jednej misji. Najbardziej nośna obietnica dotyczy jednak czasu pojedynczej misji. W materiałach pojawia się deklaracja działania przez około trzy miesiące bez załogi i z minimalną ingerencją człowieka. W praktyce mówimy o około 90 dniach, podczas których okręt ma sam utrzymywać kurs, zarządzać awariami i “dowozić” misję w warunkach, które na morzu rzadko są laboratoryjne.
Modułowość wkrada się w łaski amerykańskiej marynarki
Liberty ma celować w program MASC (Modular Attack Surface Craft). To nowe podejście, pod którym Marynarka Wojenna Stanów Zjednoczonych chce łączyć idee wcześniejszych klas bezzałogowych jednostek nawodnych i kupować platformy w duchu “moduły robią robotę”. NAVSEA opisuje MASC jako podejście nastawione na szybkie pozyskanie, komercyjne rozwiązania, iteracyjne fazy rozwoju i wielozadaniowość, a w tym przenoszenie uzbrojenia, sensorów i ładunków misji w formie wymiennych pakietów.
Czytaj też: Niczym Oko Saurona na polu bitwy. Teraz na froncie nic się nie ukryje

Tu robi się ciekawie, bo w praktyce Liberty ma być “nośnikiem na kontenery”. Maritime Executive podaje wymóg spełniania kategorii “High Capacity MASC” jako miejsce dla czterech tradycyjnych kontenerów 40-stopowych. Jeden taki kontener ma długość około 12,2 metra, a w wymaganiach pojawia się waga do 36 ton na kontener i zapotrzebowanie mocy do 50 kW na moduł. Liberty mógłby więc być w stanie wziąć na pokład cztery takie kontenery.
Nawet 20 okrętów rocznie. Liberty mogą błyskawicznie załatać braki
Bezzałogowce nawodne klasy Liberty mają powstawać w nakładzie 10-20 egzemplarzy rocznie. Ich budowa ma odbywać się w Conrad Shipyard w Luizjanie, przy wykorzystaniu wysoko zautomatyzowanych linii panelowych i zrobotyzowanego spawania. Czy takie tempo jest realne? Wbrew pozorom, tak, bo okręt bez załogi nie potrzebuje całej infrastruktury “hotelowej”. Brak koi, sanitariatów i systemów podtrzymania komfortu ogranicza masę, złożoność instalacji i zakres integracji. Skraca to tym budowę, bo mniej elementów musi przejść przez piekło montażu, testów i odbiorów.

Czytaj też: Koniec ery klasycznych helikopterów wojskowych. Te maszyny będą latać z prędkością ponad 420 km/h
Wszystko to sprawia, że Liberty Class jest ciekawy nawet z perspektywy kraju, który nie jest klientem programu. Ten projekt testuje tezę, że okręt może być bardziej “nośnikiem zdolności” niż klasycznym okrętem z załogą, tradycją i długim cyklem życia. Jeśli ta teza się obroni, to w kolejnych latach podobny sposób myślenia będzie wracał w europejskich przetargach, kooperacjach stoczniowych i dyskusjach o ochronie infrastruktury krytycznej na morzu. Jeśli się z kolei nie obroni, to dostaniemy równie ważną lekcję o granicy, przy której kończy się automatyzacja, a zaczyna brutalna statystyka awarii i nieprzewidywalność morza.
Źródła: Blue Water Autonomy, MASC, Damen