Koniec łatwego generowania filmów AI. OpenAI zamyka aplikację Sora

W ostatnich miesiącach Sora od OpenAI stała się synonimem wizualnej rewolucji, zalewając media społecznościowe hiperrealistycznymi klipami i obiecując demokratyzację produkcji filmowej. Niestety wygląda na to, że entuzjaści tego narzędzia będą musieli znaleźć sobie coś nowego, bo OpenAI oficjalnie ogłosiło zamknięcie swojej flagowej aplikacji oraz wyłączenie powiązanych z nią interfejsów API. Dlaczego projekt, który miał zmienić Hollywood, został uśmiercony w szczycie swojej popularności?
Koniec łatwego generowania filmów AI. OpenAI zamyka aplikację Sora

Sora „przepaliła” budżet OpenAI

Oficjalny komunikat OpenAI na platformie X jest pełen podziękowań dla twórców, ale próżno w nim szukać bezpośredniej przyczyny zamknięcia projektu. Jeśli jednak przyjrzymy się faktom z ostatnich miesięcy, obraz staje się jasny – Sora była po prostu zbyt droga, by przetrwać jako samodzielny produkt. Według raportów Forbesa z końcówki 2025 roku, utrzymanie infrastruktury napędzającej generowanie wideo mogło kosztować OpenAI nawet 15 milionów dolarów dziennie. W skali roku daje to astronomiczną kwotę ponad 5 miliardów dolarów. Bill Peebles, szef projektu Sora, już w październiku zeszłego roku przyznał bez ogródek, że ekonomia tego przedsięwzięcia jest obecnie całkowicie nie do utrzymania.

Mimo początkowego boomu i milionów pobrań, aplikacja zaczęła tracić impet. Użytkownicy generowali ogromne ilości krótkich, często mało wartościowych filmików, które przekładały się na gigantyczne koszty obliczeniowe, ale bez proporcjonalnych zysków dla firmy. W obliczu plotek o nadchodzącym debiucie giełdowym, OpenAI musi więc uporządkować swoje finanse, a produkt, który generuje wielomiliardowe straty i „wykręca” licznik zużycia energii w centrach danych, nie wygląda dobrze w arkuszu kalkulacyjnym prezentowanym inwestorom.

Czytaj też: Firefox nadrabia zaległości. Wersja 149 wprowadza długo wyczekiwane funkcje

Decyzja ta pociągnęła za sobą lawinę. Disney, który wiązał z Sorą ogromne nadzieje (mówiło się o inwestycji rzędu miliarda dolarów), oficjalnie wycofał się z partnerstwa i choć przedstawiciele giganta wypowiadają się o współpracy z szacunkiem, ich wyjście z biznesu wideo AI wraz z OpenAI to jasny sygnał, że rynek nie jest jeszcze gotowy na masową, komercyjną produkcję filmową opartą na tych modelach.

Nowy kierunek — od filmów do pisania kodu

Zamknięcie Sory nie oznacza jednak, że OpenAI rezygnuje z wideo na zawsze. Strategia firmy wyraźnie przesuwa się w stronę „super-aplikacji”. Odnalezione w kodzie wersji na Androida fragmenty sugerują, że funkcje Sory zostaną po prostu wchłonięte przez ChatGPT. Zamiast utrzymywać osobną, kosztowną infrastrukturę dla aplikacji mobilnej, OpenAI chce zintegrować generowanie wideo jako jedną z wielu opcji swojego głównego bota. To znacznie sensowniejszy model biznesowy, pozwalający lepiej kontrolować koszty i oferować funkcję tylko tam, gdzie faktycznie przynosi ona wartość.

Czytaj też: Reklamy w Apple Maps? Wygląda na to, że czas pożegnać krystalicznie czysty interfejs

Co więcej, OpenAI zmienia priorytety. Podczas gdy wideo generuje koszty, programowanie generuje zyski. Konkurenci, tacy jak Anthropic, udowodnili, że na narzędziach dla programistów i przedsiębiorstw można zarobić miliardy dolarów rocznie. Programiści są gotowi płacić za narzędzia zwiększające ich produktywność, podczas gdy użytkownicy Sory traktowali ją głównie jako drogą zabawkę. Wszystko więc wskazuje na to, że po początkowym szale, OpenAI stawia na pragmatyzm i monetyzację, rezygnując z widowiskowych, ale deficytowych projektów na rzecz solidnych narzędzi pracy.

Napisane przez

Joanna Marteklas

Redaktor
Zajmuję się tematyką nowych technologii i ich wpływu na codzienne życie. Piszę o cyfrowej kulturze, innowacjach oraz trendach zmieniających sposób, w jaki pracujemy i komunikujemy się ze sobą. Szczególnie interesuje mnie relacja między rozwojem technologii a współczesną popkulturą. W wolnych chwilach zakopuję się w książkach i komiksach — najczęściej w fantastyce i wuxia.