Polska na ustach całego świata. Wojskowy dron ZEUS wzbił się w powietrze

W 2026 roku Europa patrzy na bezzałogowce inaczej niż jeszcze kilka lat temu. Dziś nie chodzi już wyłącznie o to, czy dron poleci, ale czy utrzyma łączność, poradzi sobie bez sygnału satelitarnego, wystartuje tam, gdzie nie ma infrastruktury i czy w ogóle da się go sensownie produkować oraz rozwijać lokalnie. Właśnie dlatego pierwszy lot polskiego drona wojskowego ZEUS jest interesujący nie tylko jako lotnicza ciekawostka z Podkarpacia.
Zdjęcie autorstwa Pawła Adamika

Zdjęcie autorstwa Pawła Adamika

Pierwszy lot drona ZEUS to ważny krok, ale dopiero początek

Według informacji opublikowanych 22 marca 2026 roku ZEUS zaliczył pierwsze loty testowe na lotnisku EPKR w Krośnie. Maszyna miała wznieść się w konfiguracji CTOL, utrzymać stabilny lot i zaliczyć także pierwszy lot w trybie AUTO dla samolotu tej wielkości. Sam fakt, że testy odbyły się właśnie tam, nie jest przypadkowy – Ekolot Aerospace & Defense wiąże swój rozwój z Krosnem, a lokalne lotnisko ma utwardzony pas, oświetlenie oraz zaplecze do prowadzenia operacji także po zmroku. To oczywiście nie jest jeszcze moment, w którym można ogłaszać narodziny nowego filaru polskiego przemysłu obronnego.

Zdjęcie autorstwa Pawła Adamika

Pierwszy lot potwierdza przede wszystkim to, że program rzeczywiście żyje poza renderami i materiałami promocyjnymi. Prawdziwa wartość takiego testu ujawnia się dopiero wtedy, gdy za nim idą kolejne etapy – dojrzewanie awioniki, integracja ładunków, walidacja autonomii i powtarzalność działania w trudniejszych warunkach.

O co właściwie chodzi w rodzinie bezzałogowców ZEUS?

ZEUS ma być rodziną platform, a nie pojedynczym dronem w jednej konfiguracji. Partner technologiczny Ekolotu, czyli hiszpańska UAV Navigation-Grupo Oesía, opisuje tę rodzinę jako system modułowy, oparty na wspólnym płatowcu, który może przyjmować zestawy VTOL albo CTOL. W praktyce chodzi o połączenie długiego lotu typowego dla konstrukcji stałopłatowej z możliwością startu i lądowania tam, gdzie klasyczny pas jest niedostępny lub po prostu zbyt ryzykowny.

Zdjęcie autorstwa Pawła Adamika

Brzmi to sensownie, bo właśnie taki “środkowy segment” rynku od dawna robi się coraz ważniejszy. Mniejsze drony taktyczne są szybkie i tanie, ale ogranicza je zasięg, czas lotu i udźwig. Z kolei większe platformy klasy MALE są kosztowne, trudniejsze logistycznie i nie przeznaczone dla każdego wojska. ZEUS ma wejść pomiędzy te dwa światy. Sama strona Ekolot Aerospace & Defense pokazuje zresztą bardzo szerokie spektrum zastosowań – od ISR, przez obserwację artyleryjską, patrol morski i ochronę granic, aż po działania ratownicze oraz monitoring infrastruktury.

Czytaj też: Ten mały silnik robi coś, czego najpotężniejsze pociski taktyczne zwykle nie potrafią

Tutaj właśnie pojawia się pierwszy zgrzyt. Z jednej strony oficjalne materiały Ekolotu opisują ZEUS VTOL jako platformę cywilną i podwójnego użytku, produkowaną w Polsce, zgodną z normami UE, “non-ITAR”, bez integracji uzbrojenia. Z drugiej strony na tej samej stronie firmy pojawiają się zadania wprost kojarzone z sektorem obronnym, jak wskazywanie celów laserem czy wsparcie pola walki. Wygląda więc na to, że ZEUS jest pozycjonowany bardzo szeroko i komunikacja wokół niego próbuje jednocześnie trafić do kilku różnych światów. Szkoda tylko, że ten dualizm odbija się na aktualnej przejrzystości możliwości całej rodziny.

Zdjęcie autorstwa Pawła Adamika

Rodzina dronów ZEUS wedle partnera Ekolotu dotyczy rodziny obejmującej warianty VTOL o masie startowej od 100 do 250 kg i CTOL od 250 do 350 kg, z ładunkiem od 30 do 120 kg dla VTOL oraz do 150 kg dla CTOL ZEUS G, a także z długotrwałością lotu od 12 do 24 godzin. Oficjalne podstrony Ekolotu pokazują już bardziej poszarpany obraz. ZEUS VTOL w wersji opisanej jako cywilny kit ma mieć rozpiętość 7,4 metra, hybrydowo-elektryczny napęd, maksymalną masę startową poniżej 150 kg, zasięg 1450 km, długotrwałość lotu do 18 godzin i pułap około 6100 metra. Z kolei ZEUS G na stronie producenta figuruje jako konstrukcja o masie startowej 250 kg, z ładunkiem 80 kg i lotem do 24 godzin.

Czytaj też: Raz na zawsze zmienią wojsko lądowe. Zrobią artylerię z każdego pojazdu

Jeszcze ciekawiej robi się przy ZEUS CTOL RPAS. Tam Ekolot pokazuje już opcjonalnie załogową platformę z 14 godzinami lotu, zasięgiem 2000 km, maksymalną masą startową 750 kg, mocą 160 HP, pułapem mniej więcej 7000 metrów oraz prędkością przelotową około 205 km/h. Innymi słowy, pod marką ZEUS funkcjonują dziś publicznie co najmniej różne poziomy konfiguracji i dojrzałości, co sugeruje, że wizja na tego drona dopiero się klaruje.

Zdjęcie autorstwa Pawła Adamika

W 2026 roku kluczowe nie jest już tylko to, jak długo dron lata

Najbardziej wartościowym elementem całej układanki nie jest sam płatowiec, ale nawigacja. UAV Navigation podkreśla, że ZEUS ma wykorzystywać zaawansowane systemy autopilota, wysokiej precyzji nawigację inercyjną oraz Visual Navigation System do działania w środowisku, gdzie sygnał satelitarny jest zakłócany, fałszowany albo zwyczajnie znika. Dlaczego to takie ważne, nie trzeba dziś długo tłumaczyć, bo dzisiejsze sprzęty tego typu muszą uwzględniać środowiska, w których nawigacja i łączność satelitarna będą degradowane lub odcinane. Innymi słowy, dron, który świetnie działa tylko wtedy, gdy wszystko dookoła jest sterylne elektromagnetycznie, robi się po prostu mniej użyteczny. Jeśli więc ZEUS rzeczywiście ma dostać dopracowaną odporność na zakłócenia i sensowną autonomię, to właśnie tutaj leży jego najbardziej nowoczesny element.

Na tle samych parametrów nie warto pomijać tego, co dzieje się wokół programu. Pod koniec 2025 roku poinformowano, że Ekolot Aerospace & Defense zainwestuje 86 mln zł w strefie inwestycyjnej “Krosno-Lotnisko”, gdzie mają powstać hala produkcyjna, centrum badawczo-rozwojowe, laboratoria AI oraz zaplecze szkoleniowe. Miasto podkreśla też współpracę firmy z lotniskiem w Krośnie jako miejscem lotów testowych. To zresztą może okazać się w całej historii ważniejsze od pojedynczego nagłówka o pierwszym locie. Polska od lat ma problem nie tylko z tworzeniem technologii, ale też z budowaniem wokół nich pełnego ekosystemu: produkcji, testów, uczelni, serwisu i ludzi, którzy zostają w regionie. Jeśli ZEUS ma być czymkolwiek więcej niż krótkim newsem z branżowego portalu, to właśnie taki lokalny łańcuch kompetencji będzie ważniejszy od najbardziej efektownego zdjęcia z pasa.

Czytaj też: Drony z atomową niespodzianką. Trudno uwierzyć, że Chiny wzmocnią tak wojsko

Pierwsze loty ZEUS-a są dobrą wiadomością dla polskiego sektora bezzałogowego. Pokazują, że za projektem stoi już coś więcej niż prezentacja i obietnica. Widać też sensowny kierunek technologiczny, który obejmuje modułowość, podejście dual-use, długi lot i nacisk na nawigację w warunkach zakłóceń. Są to dokładnie te obszary, w których dziś rozstrzyga się przydatność większych dronów.

Źródła: Facebook, Defence Blog, Ekolot Aerospace and Defense, UAV Navigation

Napisane przez

Mateusz Łysoń

RedaktorZwiązany z mediami od 2016 roku. Twórca gier, autor tekstów przeróżnej maści, które można liczyć w dziesiątkach tysięcy oraz książki Powrót do Korzeni.