Eksperyment zakończony? Samsung wycofuje ze sprzedaży Galaxy Z TriFold

Nie każdy odważny projekt kończy się sukcesem. W drugiej połowie zeszłego roku, trochę pod presją Huawei, Samsung wprowadził na rynek podwójnie składany Galaxy Z TriFold. Ten futurystyczny gadżet, który miał zrewolucjonizować nasze podejście do mobilnej pracy, okazał się chyba nietrafionym pomysłem, bo zaledwie po kilku miesiącach gigant wycofał go ze sprzedaży. Dlaczego?
...

Galaxy Z TriFold od początku nie miał być produktem masowym

To trzeba zaznaczyć. Już na etapie przecieków było wiadomo, że urządzenie będzie dostępne tylko na określonych, mocno ograniczonych rynkach. Samsung potraktował go raczej jako pokaz siły i sondę rynkową, mającą sprawdzić, czy użytkownicy faktycznie potrzebują aż trzech paneli w jednym urządzeniu. Konstrukcyjnie model ten znacząco różnił się od swojego głównego konkurenta, Huawei Mate XT. Podczas gdy Huawei postawił na mechanizm w kształcie litery „S”, Samsung zdecydował się na składanie typu „G”. Oznacza to, że oba boczne panele składają się do wewnątrz, co w teorii zapewnia znacznie lepszą ochronę głównego wyświetlacza przed uszkodzeniami mechanicznymi, gdy telefon spoczywa w kieszeni.

Specyfikacja tego składaka wciąż robi wrażenie, nawet w obliczu informacji o jego wycofaniu. Po całkowitym rozłożeniu użytkownik otrzymuje do dyspozycji gigantyczny, 10-calowy ekran wewnętrzny, który w zasadzie zamienia smartfon w pełnoprawny tablet. Z kolei po złożeniu, do dyspozycji pozostaje standardowy, 6,5-calowy wyświetlacz zewnętrzny. Pod maską znalazł się topowy procesor Qualcomm Snapdragon 8 Elite, wspierany przez solidną baterię o pojemności 5600 mAh. Najbardziej imponujące są jednak wymiary: rozłożony TriFold ma zaledwie 4,2 mm grubości, a po złożeniu (mimo trzech warstw!) mierzy tylko 12,9 mm, ważąc przy tym rozsądne 309 gramów.

Dlaczego więc TriFold nie zagrzał miejsca na rynku?

Sam fakt ograniczonej dostępności nie tłumaczy decyzji firmy. Jak jednak donosi Bloomberg, TriFold cierpiał na przypadłość wielu innowacyjnych projektów – brak tzw. „złotego środka”. Użytkownicy szybko zauważyli, że urządzenie wymusza zero-jedynkowe podejście: albo używasz go jako zwykłego, dość ciężkiego telefonu, albo musisz znaleźć miejsce, by rozłożyć pełne 10 cali. Zabrakło tu ergonomicznego stadium pośredniego, które znamy z serii Fold, gdzie mniejszy format tabletu pozwala na wygodną pracę w jednej dłoni. Wąskie grono odbiorców, ograniczone głównie do entuzjastów technologii i kolekcjonerów, nie wystarczyło, by utrzymać linię produkcyjną przy życiu.

Czytaj też: Samsung robi ogromny krok naprzód. Galaxy Z Fold 8 w końcu z większą baterią?

Dodatkowym czynnikiem mogły być koszty serwisu i skomplikowanie samego mechanizmu zawiasów, który w przypadku konstrukcji typu „G” jest niezwykle trudny w masowej produkcji przy zachowaniu najwyższych standardów bezawaryjności. Samsung, zamiast brnąć w poprawianie obecnego modelu, woli prawdopodobnie skupić siły na udoskonaleniu klasycznych składaków, które w 2026 roku stały się już produktami dojrzałymi i powszechnie akceptowanymi. Na ten moment nie ma żadnych przecieków dotyczących bezpośredniego następcy, co sugeruje, że potrójnie składane ekrany od Samsunga lądują w szufladzie z napisem „do dopracowania”.

Czytaj też: Poco X8 Pro i X8 Pro Max zaliczają premierę. Wielkie baterie, jasne ekrany i świetna promocja na start

Być może nadchodzący, tajemniczy Galaxy Z Fold Wide będzie tym, czego naprawdę oczekują klienci? Tego nie wiemy, bo na temat wspomnianego urządzenia na razie nie ma zbyt wielu informacji. Tak czy inaczej, Samsung dopiął swego – udowodnił, że może zrobił podwójnie składany smartfon, a problemy, jakie pojawiły się w trakcie? Cóż, to się zdarza, w końcu pierwszy Fold też nie był idealny. Teraz pozostaje czekać na kolejny ruch giganta. Tymczasem ci, którzy kupili TriFolda lub załapią się jeszcze na ostatnie modele, będą mieli unikalnego białego kruka, który kiedyś może być wart naprawdę sporo pieniędzy.

Źródło: Bloomberg

Napisane przez

Joanna Marteklas

RedaktorZajmuję się tematyką nowych technologii i ich wpływu na codzienne życie. Piszę o cyfrowej kulturze, innowacjach oraz trendach zmieniających sposób, w jaki pracujemy i komunikujemy się ze sobą. Szczególnie interesuje mnie relacja między rozwojem technologii a współczesną popkulturą. W wolnych chwilach zakopuję się w książkach i komiksach — najczęściej w fantastyce i wuxia.