
Tym razem celem stały się aplikacje mobilne na Androida i iOS, w których pojawiły się natrętne banery zasłaniające treść. Problem w tym, że tym razem nie da się ich pominąć.
YouTube z nowym formatem reklam
Użytkownicy Reddita (1, 2, 3) oraz serwisów społecznościowych od kilku dni alarmują o nowym rodzaju reklamy typu overlay, która pojawia się w lewym dolnym rogu ekranu podczas odtwarzania wideo. Na pierwszy rzut oka wygląda to na standardowy baner promujący zewnętrzne aplikacje lub strony internetowe. Diabeł tkwi jednak w szczegółach – a konkretnie w braku możliwości pozbycia się tego elementu z pola widzenia.
W przeciwieństwie do tradycyjnych reklam, te nowe banery nie posiadają ikony „X”, która pozwalałaby na błyskawiczne zamknięcie okna. Jedyną drogą do ich ukrycia jest zagłębienie się w menu pod trzema kropkami i wybranie opcji „Odrzuć”. Niestety, jak raportuje wielu widzów, nawet to działanie nie przynosi rezultatu – reklama albo pozostaje na miejscu, albo znika tylko na ułamek sekundy, by zaraz powrócić.


Dla wielu osób jedynym skutecznym, choć drastycznym sposobem na pozbycie się intruza, jest całkowite wyjście z filmu i ponowne jego uruchomienie. Niektórzy zauważyli, że baner znika samoczynnie po około 30 sekundach, ale w świecie krótkich treści wideo pół minuty z zasłoniętą częścią ekranu to dla wielu wieczność. Próby wymuszania zamknięcia aplikacji również pomagają tylko na chwilę – irytujący baner prędzej czy później wraca przy kolejnym materiale.
Czytaj też: eSIM w Play bez wychodzenia z domu. Autopay wprowadza fotoweryfikację
Warto zauważyć, że problem dotyczy wyłącznie użytkowników darmowej wersji YouTube. Posiadacze pakietów Premium oraz Premium Lite są na ten moment bezpieczni, co jasno sugeruje, że Google testuje, jak daleko może się posunąć w „zachęcaniu” do płacenia. Jeśli jednak obecna sytuacja nie jest błędem technicznym, a zamierzonym działaniem, mamy do czynienia z kolejnym sposobem na wkurzenie użytkowników i zmuszenie ich do sięgnięcia do portfela.
Czytaj też: ChatGPT porzuca cenzurę. Nadchodzi tryb dla dorosłych
Obecnie najskuteczniejszą alternatywą dla osób, które nie chcą płacić, a mają dość banerów, wydaje się korzystanie z YouTube’a przez przeglądarkę mobilną. Tam wspomniany format reklam jeszcze się nie pojawił, choć znając determinację giganta z Mountain View, może to być tylko kwestia czasu. Google na razie nie wydał oficjalnego oświadczenia, więc nie wiemy, czy uporczywość tych reklam to błąd w kodzie, czy nowa polityka wyświetlania treści.
Czytaj też: Twoje nowe centrum dowodzenia oparte na armii agentów AI. Oto Perplexity Computer
Jednak… czy kogokolwiek to dziwi? YouTube od dawna prowadzi otwartą wojnę z blokerami reklam, a nowe, trudne do usunięcia banery to kolejna bitwa o uwagę i portfele użytkowników. O ile reklamy przed filmem są złem koniecznym, o tyle elementy, trwale zasłaniające odtwarzaną treść, których nie da się zamknąć, to krok w stronę bardzo negatywnego doświadczenia użytkownika. Jeśli Google nie naprawi tego „błędu”, cierpliwość mobilnych widzów może zostać wystawiona na próbę, której nie uratuje nawet najlepszy algorytm rekomendacji. I ciekawa jestem, kto w końcu pęknie, bo ta wojna trwa od paru lat i jak na razie gigant jeszcze jej nie wygrał.