Google, po latach oporu, w końcu „wpuścił” swoją flagową platformę wideo na ekrany samochodowe, ale zrobił to w sposób typowy dla siebie – powoli i z licznymi ograniczeniami. Zapomnijcie o oglądaniu teledysków w korku; nowa funkcja to na razie jedynie uproszczony panel sterowania dźwiękiem, który ma ułatwić życie tym, którzy traktują YouTube’a jak radio.
Panel sterowania zamiast kina. Jak YouTube działa na Android Auto?
Zacznijmy od najważniejszego: to nie jest pełnoprawna aplikacja YouTube na Android Auto. Jeśli liczyliście na przeglądanie subskrypcji czy wyszukiwanie filmów na ekranie dotykowym samochodu, możecie poczuć lekki zawód. Google zdecydował się na integrację YouTube’a wyłącznie z widżetem mediów na pulpicie nawigacyjnym. Oznacza to, że po uruchomieniu filmu na telefonie, na ekranie auta zobaczycie podstawowe przyciski: „odtwórz”, „pauza” oraz „następny utwór”.
Co ciekawe, przycisk przeskakiwania działa tutaj jako pełny skok do kolejnego filmu, a nie przewijanie o kilka sekund wewnątrz aktualnego nagrania. Te same funkcje są teraz obsługiwane przez przyciski na kierownicy, co znacząco poprawia bezpieczeństwo – koniec z sięganiem po smartfona na światłach. Wsparcie to jest obecnie wdrażane szeroko, zarówno w wersjach stabilnych, jak i beta aplikacji, o czym donoszą liczni użytkownicy na Reddicie.
Czytaj też: Microsoft wstrzymuje marcową aktualizację. Windows 11 znowu z problemami

Warto jednak zaznaczyć, że aby w ogóle zobaczyć te kontrolki, musimy spełnić jeden podstawowy warunek: posiadać subskrypcję YouTube Premium. Bez niej odtwarzanie w tle (czyli po zablokowaniu ekranu telefonu lub przejściu do innej aplikacji) po prostu nie działa. Dobra wiadomość jest taka, że od lutego funkcja ta jest dostępna również w tańszym planie Premium Lite, choć na razie nie ma go jeszcze w Polsce. Jest to znacznie bardziej przystępna opcja dla osób, którym zależy głównie na komforcie słuchania w aucie bez reklam.
Czy wideo w samochodzie to tylko kwestia czasu?
Choć obecna aktualizacja skupia się wyłącznie na warstwie audio, fani wideo nie powinni tracić nadziei. Już podczas konferencji I/O w 2025 roku Google zapowiadał plany wprowadzenia wsparcia dla aplikacji wideo w systemie Android Auto. Haczyk polega na tym, że miałyby one działać wyłącznie podczas postoju, ze względów bezpieczeństwa.
Czytaj też: Przeprowadzka z ChatGPT do Gemini? Google właśnie podstawił ciężarówkę
Najnowsze odkrycia w kodzie źródłowym Android Auto sugerują, że prace nad tym rozwiązaniem wciąż trwają. Google najwyraźniej chce przygotować bezpieczny grunt pod system „kinowy” w samochodzie, który pozwoli na legalne oglądanie treści podczas ładowania auta elektrycznego czy oczekiwania na pasażera. Obecna integracja kontrolek audio wydaje się być jedynie „rozgrzewką” przed czymś większym. Na razie jednak YouTube w aucie pozostaje platformą stricte „słuchowiskową”, co i tak jest sporą zmianą względem całkowitej blokady, z jaką mierzyliśmy się przez ostatnie lata.
Źródło: Reddit, 9to5google
