Jest to bowiem dość niecodzienna propozycja dla osób, które czują zmęczenie cyfrowe, a jednocześnie nie chcą rezygnować z wygody, jaką daje Android. Dzięki zastosowaniu kolorowego ekranu E-Ink na froncie i pomocniczego panelu LCD na pleckach, HiBreak Dual staje się unikalnym narzędziem do pracy i spokojnej konsumpcji treści, choć pod kilkoma względami technologicznie tkwi w przeszłości.
E-Ink z przodu, LCD z tyłu. BigMe HiBreak Dual to niecodzienna hybryda
Najważniejszym elementem BigMe HiBreak Dual jest jego frontowy wyświetlacz. Mamy tu do czynienia z 6,13-calowym kolorowym ekranem E-Ink. W trybie czarno-białym oferuje on imponującą ostrość na poziomie 300 PPI, co sprawia, że czytanie e-booków czy artykułów w sieci jest niemal identyczne z obcowaniem z papierem. W trybie kolorowym zagęszczenie pikseli spada do 150 PPI, co wciąż wystarcza do przeglądania prostych grafik czy aplikacji społecznościowych bez męczenia wzroku. Co ciekawe, ekran wspiera obsługę rysika i funkcję „Infinity Canvas”, co zamienia ten niewielki telefon w cyfrowy notatnik idealny do szybkich szkiców czy notatek na spotkaniach.
Prawdziwa niespodzianka czeka jednak po drugiej stronie obudowy. BigMe umieściło na pleckach okrągły, 1,85-calowy wyświetlacz LCD o rozdzielczości 360 x 360 pikseli. Ten pomocniczy ekranik pełni kilka ról: od podglądu powiadomień, godziny i pogody, aż po funkcję wizjera podczas robienia zdjęć głównym aparatem. To sprytne rozwiązanie – zamiast wybudzać wolniejszy w odświeżaniu panel E-Ink, możemy zerknąć na tył obudowy, by sprawdzić, kto do nas dzwoni.
Czytaj też: Dzięki nowej aktualizacji Huawei Watch GT 6 Pro pomoże Ci trzymać drzemki pod kontrolą
Pod względem wydajności HiBreak Dual to sprzęt dla cierpliwych. Napędza go procesor Dimensity 1080 – jednostka z 2022 roku, która w 2026 roku może już łapać zadyszkę przy bardziej wymagających aplikacjach. Telefon pracuje pod kontrolą Androida 14, co przy zbliżającej się premierze Androida 17 wydaje się wyborem – łagodnie mówiąc – zachowawczym. Mimo to, urządzenie oferuje komplet nowoczesnych modułów łączności: Bluetooth 5.2, NFC, Dual SIM, a nawet port podczerwieni i czytnik linii papilarnych. Bateria o pojemności 4500 mAh z ładowaniem 18W może nie rzuca na kolana na papierze, ale w połączeniu z oszczędnym ekranem E-Ink powinna zapewnić znacznie lepsze czasy pracy niż standardowe smartfony.


BigMe wyceniło swoją nowość dość odważnie, co sugeruje, że celuje w niszowy rynek entuzjastów technologii E-Ink. Podstawowy wariant z 8 GB RAM i 128 GB pamięci kosztuje 519 dolarów (~1865 zł). Jeśli potrzebujecie więcej miejsca, wersja 12/256 GB to wydatek rzędu 599 dolarów (~2150 zł). Dla tych, którzy chcą wycisnąć z tego urządzenia maksimum możliwości jako notatnika, przygotowano zestawy z rysikiem i dedykowanym etui – ich ceny wahają się od 569 do 689 dolarów (ok. 2045 – 2480 zł).
Czytaj też: Apple Intelligence w iOS 27. Cztery nowości, które realnie ułatwią Ci życie

Trzeba przyznać, że ceny są wysokie, zwłaszcza jeśli weźmiemy tylko pod uwagę specyfikację. Jednak tego typu sprzęty nie są projektowane pod użytkowników szukających najwyższej wydajności. Producent celuje w tych klientów, dla których priorytetem jest ochrona wzroku, skupienie na tekście i posiadanie urządzenia, które nie krzyczy kolorami przy każdym powiadomieniu.
Źródło: BigMe
