Samochód pokonał dach z fotowoltaiką. Wyjaśniam unikalny sposób działania Aptery

Połączenie elektrycznych samochodów i fotowoltaiki to w teorii strzał w dziesiątkę. Zwłaszcza w krajach, gdzie nie brakuje Słońca przez cały rok, bo to prosty przepis na “darmowe paliwo”. Jednak czy w praktyce taki pomysł ma w ogóle sens?
Przykładowe panele fotowoltaiczne na dachu domu

Przykładowe panele fotowoltaiczne na dachu domu

Instalacja fotowoltaiczna nie działa na prostych zasadach w stylu “im więcej paneli i im większa jest ich powierzchnia, tym lepiej”. Dlatego widok samochodu, który o poranku produkuje więcej energii niż domowa instalacja na dachu, wydaje się co najmniej dziwne, ale nie ma tu żadnej słonecznej magii czy sprytnych rozwiązań. Gdzie więc leży prawda?

Dlaczego rano dach z fotowoltaiką przegrywa, a Aptera zyskuje?

Steve Fambro z Aptery pokazał 14 kwietnia odczyt, według którego tuż po 8:00 jego domowa instalacja wytwarzała 136 watów prądu, podczas gdy zaparkowana Aptera dobijała do ponad 300 watów. Chwilę później odczyt z auta wzrósł do 363 W, czyli niemal 2,7 razy więcej niż dach w tym samym momencie… i na tym historia się kończy. Innymi słowy, dostaliśmy tylko przykład efektywności obu odrębnych rozwiązań w konkretnym wycinku czasu i bez szczegółów na temat tego, co rzeczywiście siedziało na dachu nieruchomości. Obraz jest więc niepewny, ale i tak historia jest pouczająca.

Czytaj też: Panele słoneczne nie boją się tylko pogody. Nowe zagrożenie może pogrążyć całą instalację

Taki pokaz nie dowodzi, że samochód nagle staje się lepszą elektrownią słoneczną od domu. Pokazuje raczej, że przy słońcu ledwie nad linią horyzontu i nieidealnym kącie padania promieni nie każda powierzchnia fotowoltaiczna zachowuje się tak samo. Musimy bowiem pamiętać, że instalacje dachowe są zwykle ustawiane tak, by dobrze pracować w skali całego dnia, sezonu albo roku. W praktyce oznacza to określony kierunek i stały kąt nachylenia, który nie koncentruje się w żadnym razie na optymalizacji generowania energii w godzinach porannych. Jest to o tyle ważne, że jeśli promienie nie trafiają w panel możliwie prostopadle, to część energii zwyczajnie się marnuje. Dokładnie dlatego poranne i wieczorne godziny potrafią być dla klasycznej fotowoltaiki dużo mniej efektowne niż słoneczne południe.

Przykładowy pojazd na energię słoneczną – Aptera Paradigm Edition / źródło: ApteraMotorsMedia, Wikimedia Commons, CC BY-SA 4.0

Elektryczny samochód Aptera został z kolei zaprojektowany inaczej. Mówimy bowiem o zintegrowanych ogniwach słonecznych o mocy około 700 watów, które są rozmieszczone na różnych powierzchniach pojazdu, a to wszystko tak, by przy zmieniającym się położeniu słońca jakaś część układu zawsze łapała światło w korzystniejszy sposób. Nie jest to jednak żadna magia, a po prostu wykorzystanie wielu kątów jednocześnie zamiast jednego sztywnego ustawienia. Innymi więc słowy, żaden samochód nie wygeneruje więcej prądu w ciągu całego dnia w porównaniu do nawet prostej instalacji dachowej, a tego typu spektakularne wyniki w godzinach porannych i wieczornych są ot krótkotrwałym efektem związanym ze specyficznymi warunkami.

Prawdziwy sekret Aptery nie leży w samych panelach

Warto przypomnieć, że elektryczny samochód Aptera nie próbuje zachwycić kierowców samą fotowoltaiką. Aptera Launch Edition to coś w rodzaju “samochodu z przyszłości”. Toczy się na trzech kołach, wygląda jak sprzęt rodem z filmu science-fiction, a cała przełomowość tego sprzętu zaczyna się już od samych podstaw, bo dzięki wykorzystaniu kompozytu z włókna węglowego, jego konstrukcja składa się z zaledwie sześciu głównych części. Na pierwszy rzut oka odznacza się on jednak samą aerodynamiką, bo projekt minimalizujący opór powietrza o 50% w porównaniu z tradycyjnymi elektrycznymi pojazdami wpływa bezpośrednio na jego zużycie energii podczas jazdy.

Czytaj też: Kubeł zimnej wody na “darmowy prąd”. Hiszpanie przejęli 9 farm fotowoltaicznych w Polsce

elektryczny Aptera Sol, Aptera Sol,

Lepiej usiądźcie, bo jeśli imponuje wam zużycie np. Modelu S firmy Tesla rzędu od 194 Wh/km w mieście do 288 Wh/km na autostradach, to Aptera Launch Edition powali was swoim zużyciem na poziomie 100 Wh/km. Taki wynik bierze się zarówno z lekkości, jak i aerodynamiki oraz zaawansowanego układu napędowego. To dzięki niemu ten elektryczny trójkołowiec jest zresztą w stanie przejechać nawet 64 km każdego dnia “za darmo”, czerpiąc energię ze słońca za pośrednictwem swoich czterech paneli słonecznych, które są zintegrowane bezpośrednio z nadwoziem. Na jednym ładowaniu może z kolei pokonać do nawet 708 kilometrów, co czyni go jednym z najbardziej energooszczędnych pojazdów na rynku.

Czytaj też: Energia na pokolenia, a nie sezon. Nowa bateria będzie zasilać nawet przez 100 lat

To wszystko nie zmienia jednak faktu, że Aptera pozostaje projektem, który wciąż bardziej obiecuje niż dostarcza. Spółka raportowała za czwarty kwartał 2025 stratę netto na poziomie 15,5 mln dolarów, a za cały rok 43,9 mln dolarów, kończąc rok z 9,6 mln dolarów gotówki. Jednocześnie firma podkreśla, że w pierwszym kwartale 2026 pozyskała około 17,1 mln dolarów brutto przy zachowaniu dostępu do linii kapitałowej o wartości do 75 mln dolarów. Po stronie operacyjnej coś jednak niedawno drgnęło, bo na początku marca 2026 Aptera ogłosiła ukończenie pierwszego pojazdu z linii walidacyjnej, ale nadal mówimy o etapie, na którym od ciekawego prototypu do stabilnej seryjnej produkcji droga pozostaje daleka i droga.

Źródła: Electrek, Aptera

Napisane przez

Mateusz Łysoń

RedaktorZwiązany z mediami od 2016 roku. Twórca gier, autor tekstów przeróżnej maści, które można liczyć w dziesiątkach tysięcy oraz książki Powrót do Korzeni.