Zamiast rewolucji, na którą czekali użytkownicy narzekający na krótkie czasy pracy i powolne uzupełnianie energii, otrzymujemy prawdopodobnie kopię rozwiązań sprzed kilku lat.
Bateria i ładowanie bez zmian. Dlaczego Galaxy Z Flip 8 traktowany jest po macoszemu?
Najnowsze doniesienia z Korei Południowej studzą entuzjazm tych, którzy liczyli na znaczący skok w wydajności w zakresie baterii. Wygląda na to, że Galaxy Z Flip 8 otrzyma dokładnie taką samą baterię o pojemności 4300 mAh, jaką znamy z ubiegłorocznego modelu Galaxy Z Flip7. Niestety, Samsung nie może się nawet zasłaniać trudnościami z upchnięciem większego ogniwa w małej obudowie – w końcu na rynku od dłuższego już czasu dostępne są ogniwa na bazie krzemu, które ten problem rozwiązują. Problem w tym, że gigant wciąż stroni od tej innowacji.
Jednak to nie pojemność budzi największe kontrowersje, a prędkość ładowania. Przecieki sugerują, że Flip 8 utknie przy przewodowym ładowaniu o mocy 25W. Jeśli ta informacja się potwierdzi, będziemy mieli do czynienia z kuriozalną sytuacją – Samsung oferowałby tę samą prędkość czwarty rok z rzędu! Przypomnijmy, że standard 25 W zadebiutował w serii Flip przy okazji modelu Flip 4 w 2022 roku. W dobie smartfonów, które ładują się do pełna w kilkanaście minut, oferowanie takich parametrów w drogim, flagowym urządzeniu w 2026 roku brzmi jak ponury żart.

Czytaj też: Samsung SmartThings z dużą aktualizacją. Inteligentny dom, który naprawdę opiekuje się rodziną
Co gorsza, plotki nie ograniczają się tylko do zasilania. Mówi się, że Flip 8 nie doczeka się również żadnych znaczących ulepszeń w sferze aparatów. To sprawia, że nadchodzący model zaczyna wyglądać bardziej na „odgrzewany kotlet” niż na pełnoprawną nową generację.
Dlaczego Samsung nie chce przyspieszyć?
Można się zastanawiać, skąd bierze się ta zachowawczość. Jedną z teorii jest dbałość o żywotność ogniw – Samsung od czasu problemów z modelem Note 7 jest niezwykle ostrożny w kwestii szybkiego ładowania i gęstości energii. Druga, mniej optymistyczna wersja, to zwykła optymalizacja kosztów i przekonanie, że lojalni klienci i tak kupią nowy model ze względu na ekosystem i markę. Ta opcja zresztą wydaje się bardziej prawdopodobna, bo jeśli wierzyć przeciekom, Fold 8 będzie już ładowany szybciej – z mocą 45 W.

Problem polega na tym, że cierpliwość użytkowników ma swoje granice. Gdy inne marki oferują składane smartfony z ładowaniem 65 W lub 80 W i bateriami przekraczającymi 5000 mAh, trzymanie się standardów z 2022 roku staje się trudne do obrony. Użytkownicy oczekują, że telefon za kilka tysięcy złotych będzie nie tylko ładny i składany, ale też funkcjonalny w codziennym biegu, gdzie 15 minut pod ładowarką powinno dawać solidny zastrzyk energii na resztę dnia.
Czytaj też: Nowa era w Cupertino. Tim Cook oddaje stery Apple’a w ręce Johna Ternusa
Premiera nowych składaków Samsunga odbędzie się latem, najprawdopodobniej w lipcu lub na początku sierpnia. Wtedy tez dowiemy się wszystkiego oficjalnie, choć biorąc pod uwagę doświadczenia z poprzednich lat, przecieki związane z serią Galaxy Z rzadko są błędne, zwłaszcza im bliżej jest do Galaxy Unpacked.
Źródło: Naver
