Koniec kopiuj-wklej z Gemini do dokumentów Office
Sundar Pichai ogłosił, że Gemini zyskało funkcję natywnego generowania i eksportowania dokumentów bezpośrednio z poziomu czatu. Dotyczy to każdego – od korporacyjnych wyjadaczy korzystających z Workspace, po studentów piszących wypracowania na darmowych kontach.
Dla nas ta zmiana to przede wszystkim gigantyczna oszczędność czasu i… nerwów. Do tej pory, gdy prosiliśmy AI o przygotowanie tabeli w Excelu czy szkicu umowy w Wordzie, dostawaliśmy tekst w oknie czatu, który po wklejeniu do edytora często wyglądał jak przypadkowy zbiór znaków, bez żadnego formatowania. Teraz ten proces został skrócony do jednego promptu i jednego kliknięcia.
Gemini obsługuje teraz imponującą listę formatów, które realnie królują w naszych biurach:
- Dokumenty: Microsoft Word (.docx), PDF, Dokumenty Google, a nawet tekst sformatowany (RTF) czy czysty tekst (TXT).
- Arkusze: Microsoft Excel (.xlsx), Google Sheets oraz uniwersalne pliki CSV.
- Prezentacje: Google Slides.
- Dla programistów i naukowców: Wsparcie dla Markdown (.md) oraz LaTeX.
Jak to działa w praktyce? Wpisujemy np. „Stwórz dokument z propozycją biznesową” albo „Przygotuj harmonogram projektu w Excelu”, a Gemini generuje treść i wyświetla opcję eksportu. Co więcej, możemy teraz zrobić zdjęcie swoich odręcznych notatek, wrzucić je do czatu i poprosić o przerobienie ich na profesjonalny plik PDF. Plik można pobrać bezpośrednio na dysk urządzenia lub zapisać go od razu na swoim Google Drive. To sprawia, że Gemini staje się realną, a dla wielu wygodniejszą alternatywą w wyścigu z Microsoft 365 Copilot.
Czytaj też: Apple ma nowy sposób na subskrypcje. Zapłacisz mniej, ale kosztem wolności
U nas Microsoft Office (szczególnie Word i Excel) jest standardem w niemal każdym urzędzie, szkole i korporacji, więc ta funkcja Gemini może przydać się naprawdę wielu osobom, które od Copilota trzymają się z daleka. Najważniejszy jest tutaj fakt, że zyskujemy darmowe lub zawarte w pakiecie Workspace narzędzie, które “mówi” językiem naszej codziennej pracy. Zamiast wkurzać się i samemu formatować tekst albo korzystać z zewnętrznych wtyczek do wyciągania danych z AI do pliku, dostajemy naprawdę ogromne ułatwienie.
W ten sposób Google wreszcie zasypał jedną z najbardziej irytujących luk w swoim ekosystemie. Globalne wdrożenie tej funkcji dla wszystkich użytkowników to mocny sygnał, że gigant z Mountain View nie zamierza oddać pola bez walki.
Czytaj też: Od eksperymentu do miliona słów na sekundę. Tłumacz Google ma już 20 lat i wciąż dostaje nowości
Oczywiście przypomnę tu jeszcze o jednej kwestii – to wciąż AI. Wygenerowany arkusz Excel może zawierać błędy w formułach, a PDF może wymagać ostatecznego szlifu estetycznego, o czym zawsze trzeba pamiętać. Nawet jeśli Gemini będzie działać na naszym tekście, może coś przeinaczyć lub zmienić. Mimo to, pozbycie się konieczności ręcznego formatowania to ogromny krok naprzód. Gemini stało się właśnie znacznie groźniejszym konkurentem dla ChatGPT, zwłaszcza dla osób, które żyją wewnątrz ekosystemu Google i Microsoftu jednocześnie.
Źródło: Sundar Pichai
