Po wprowadzeniu Personal Intelligence, czyli narzędzia, które przeszukuje nasze maile i zdjęcia, przyszedł czas na kolejny krok. W kodzie aplikacji Google odkryto funkcję Proactive Assistance. Ma ona sprawić, że Gemini przestanie być tylko pasywnym odbiorcą komend, a stanie się aktywnym obserwatorem naszego cyfrowego życia, przewidującym, czego będziemy potrzebować za chwilę.
Jak działa proaktywność w wydaniu Google?
Dzięki najnowszemu przeciekowi z wersji beta aplikacji Google (17.18.22), wiemy już całkiem sporo o tym, jak ten mechanizm ma wyglądać od kuchni. „Proactive Assistance” to w zasadzie inteligentny filtr, który na bieżąco analizuje trzy główne strumienie danych: to, co aktualnie wyświetlamy na ekranie, powiadomienia oraz dane z aplikacji, którym udzielimy wyraźnej zgody (to bardzo ważne, bo oznacza, że mamy całkowitą kontrolę nad narzędziem).
W praktyce może to wyglądać tak: czytamy wiadomość od znajomego o wspólnej kolacji, a Gemini już wyświetla mały dymek z propozycją rezerwacji stolika lub dodania wydarzenia do kalendarza. Albo przeglądamy artykuł o nowym filmie, a system dyskretnie podsuwa link do biletów w naszym ulubionym kinie. Cel jest jasny – zminimalizować czas, który tracimy na przełączanie się między aplikacjami i ręczne wpisywanie danych.

W menu ustawień znajdzie się sekcja „Połączone aplikacje”, gdzie na ten moment królują Kontakty i Wiadomości. Pozostałe usługi, jak Gmail czy Kalendarz, są spięte z szerszym ekosystemem Personal Intelligence. To oznacza, że Google buduje gęstą sieć powiązań, w której Gemini jest centralnym węzłem łączącym wszystkie kropki naszej aktywności.
Prywatność czy wygoda? Oto jest pytanie
Słysząc o asystencie, który „czyta Twoje powiadomienia i patrzy na ekran”, wielu z nas instynktownie czuje dreszcz niepokoju. Google zdaje sobie z tego sprawę, dlatego przy okazji „Proactive Assistance” mocno podkreśla kwestie bezpieczeństwa. Według oficjalnych opisów, wszystkie dane przetwarzane na potrzeby proaktywnych sugestii mają pozostawać wyłącznie na urządzeniu. Informacje są przechowywane w prywatnym, zaszyfrowanym środowisku, do którego nikt z zewnątrz (teoretycznie) nie ma dostępu.

Czy to wystarczy, by uspokoić sceptyków? Zapewne nie, ale dla wielu użytkowników obietnica oszczędności czasu i „magicznego” działania telefonu będzie silniejsza niż obawy o prywatność. Obecnie przyzwyczajamy się już do tego, że nasze smartfony wiedzą o nas więcej niż my sami. Pytanie tylko, czy te sugestie faktycznie będą pomocne, czy staną się kolejnym uciążliwym „szumem” powiadomień, który będziemy chcieli jak najszybciej wyłączyć.
Czytaj też: WhatsApp buduje własną chmurę. Pożegnaj limity Dysku Google i iCloud
Tak czy inaczej, doskonale widać, do czego to zmierza. OpenAI chce zrobić smartfon, którego centrum będzie właśnie AI, Google chce uczynić Gemini sercem Androida. Samsung również śmiało poczyna sobie z Galaxy AI. Sztuczna inteligencja otacza nas coraz bardziej i dobrze rozumiem chęć wypróbowania wszystkich tych nowinek, ale musimy zawsze podchodzić do nich z pewną dozą rezerwy. Nie twierdzę, że giganci kłamią, gdy mówią o prywatności, po prostu uważam, że w sytuacji, gdy chodzi o nasze prywatne, najczęściej wrażliwe dane, lepiej jest ufać jak najmniej.
Źródło: Android Authority
