Kolor, kolor i raz jeszcze kolor. Montowanie filmu z różnych nagrań wykonanych w odmiennych warunkach jest od zawsze problematyczne i czasochłonne właśnie na etapie ustawiania spójnej barwy kolorystycznej. Bez tego owoc montażu wygląda bardziej jak przypadkowe połączenie różnych ujęć, a nie dzieło wizualnie spójne, co właśnie jest w zasięgu odpowiedniej korekcji koloru. Praca nad tym jest sama w sobie pewnego rodzaju sztuką, a teraz firma Adobe postanowiła ją uprzyjemnić, dodając do Premiere Pro tryb Color Mode, który jest już dostępny od 15 kwietnia w ramach publicznej bety dla subskrybentów Premiere. Jest to jednak tylko połowa historii, bo druga połowa należy do NVIDIA, która próbuje pokazać coś większego.

Adobe zrewolucjonizowało podejście do koloru w nagraniach, a NVIDIA opanowała to obliczeniowo
Zacznijmy od tego Adobe przebudowało pracę z kolorem w Premiere Pro poprzez przygotowanie w ramach trybu Color Mode nowego interfejsu o nazwie Clip Grid. Ten pozwala szybko przeglądać i grupować klipy w sekwencji, dzięki czemu ma być łatwiej pilnować spójności między ujęciami. Do tego dochodzi praca na sześciu strefach luminancji zamiast prostego podziału na cienie, półcienie i światła, a także 32-bitowa precyzja koloru, która ma ograniczać clipping i utratę informacji przy mocniejszych korektach. Firma zaznacza przy tym, że rozwiązanie powstawało we współpracy z setkami montażystów testujących je wcześniej prywatnie, a jej pełna premiera nastąpi jeszcze w tym roku.
Czytaj też: Odkryj gry na nowo. Laptop HyperX OMEN 15 z NVIDIA GeForce RTX 50 to gwarancja dobrej zabawy

Tutaj do gry wkracza firma NVIDIA, bo żadna tak zaawansowana funkcja oprogramowania nie działałaby, gdyby nie miała do dyspozycji odpowiednio mocnego sprzętu. Kartom graficznym z serii GeForce RTX i RTX PRO wydajności z kolei nie brakuje i dlatego właśnie to na nich mają miejsca obliczenia związane z przyspieszeniem odtwarzania, iteracją oraz poglądu efektów w funkcji Color Mode. Innymi słowy, sprzęt od NVIDIA ma sprawić, że nowa funkcja w Adobe Premiere będzie nie tylko przydatna, ale też będzie działać w sposób płynny i responsywny.

NVIDIA nie kończy jednak na Premiere. To tylko jeden z elementów większej układanki
W najnowszym ogłoszeniu NVIDIA pokazała, że karty graficzne RTX przyspieszają cudze, profesjonalne narzędzia, a z drugiej przypominała, że buduje też własne oprogramowanie, które ma wchodzić coraz głębiej w sterowanie pecetem. W tym samym komunikacie firma opowiedziała bowiem o aktualizacji Project G-Assist, czyli lokalnego asystenta AI dla komputerów GeForce RTX. Nowa wersja ma lepiej wykrywać ustawienia w grach, trafniej doradzać przy konfiguracji sprzętu i szerzej sterować funkcjami w NVIDIA App. Mowa o takich elementach, jak DLSS Overrides, Smooth Motion, RTX HDR, Digital Vibrance czy ustawienia enkodera.
Czytaj też: Technologia 3D i NVIDIA rewolucjonizują nawigację robotów

Na tym zresztą nie koniec, bo NVIDIA przy okazji NAB przypomniała też o kilku innych ruchach wokół komputerów wyposażonych w GPU RTX. LM Studio obsługuje teraz OpenClaw, zapewniając szybsze lokalne działanie sztucznej inteligencji na kartach graficznych RTX, NVIDIA i Unsloth nawiązały współpracę w celu poprawy płynności dostrajania modeli na kartach graficznych o 15%, modele Google Gemma 4 zostały zoptymalizowane pod kątem lokalnej AI na urządzeniach z kartami graficznymi RTX, a Wondershare Filmora zyskał opartą na AI funkcję korekcji kontaktu wzrokowego (Eye Contact Correction), która działa na kartach graficznych NVIDIA. Co ciekawe, ta ostatnia funkcja opiera się na technologii obecnej w aplikacji NVIDIA Broadcast.

Czytaj też: NVIDIA zmienia to, czym jest komputer osobisty. Jednak czy era “komputerów-agentów” ma sens?
NVIDIA nie poprzestała jednak na wrzuceniu swoich osiągnięć w eter, bo już na targach NAB Show 2026 w Las Vegas (18-22 kwietnia) zaplanowała kilka prezentacji technologii opartych na kartach RTX.

