Teleskop DKIST asem w rękawie astronomów
Do przełomowej obserwacji doszło 19 sierpnia 2022 roku, kiedy astronomowie skierowali instrumenty DKIST na wygasający rozbłysk klasy C. Choć początkowo planowano analizować fazę narastania zjawiska, teleskop uchwycił jego końcowy etap. To właśnie wtedy wydarzyło się coś nieoczekiwanego. W widmie światła rozbłysku pojawiły się niezwykle silne sygnatury wapnia (Ca II H) oraz wodoru (linia H-epsilon), które nigdy wcześniej nie były obserwowane z taką intensywnością w fazie zaniku rozbłysku.
Czytaj też: Kometa zbliżyła się do Słońca i nagle zmieniła kierunek obrotu. Astronomowie mówią o potencjalnej przyczynie
Rozbłyski słoneczne to potężne eksplozje energii elektromagnetycznej powstające w atmosferze Słońca, zwykle związane z gwałtownym uwalnianiem energii magnetycznej. Emitują promieniowanie w szerokim zakresie długości fal – od fal radiowych po promieniowanie gamma – i mogą wpływać na ziemską jonosferę oraz systemy komunikacyjne. Jednak mimo dziesięcioleci badań wiele aspektów tych zjawisk pozostaje słabo poznanych.
Nowe dane pokazały, iż intensywność wspomnianych linii widmowych była znacznie większa, niż przewidują obecne modele teoretyczne. Oznacza to, że procesy zachodzące w niższych warstwach atmosfery Słońca, szczególnie w chromosferze, mogą być bardziej złożone, niż sądzono. Naukowcy przyznają, że odkrycie ujawnia istotne luki w dotychczasowych symulacjach, które nie potrafią odtworzyć zaobserwowanych wartości emisji.
Jakie jeszcze tajemnice skrywają rozbłyski słoneczne?
Do tak istotnych sukcesów astronomów nie doszłoby bez udziału technologii. DKIST, wyposażony w niezwykle precyzyjne instrumenty spektroskopowe, pozwala rozdzielać światło słoneczne na bardzo szczegółowe widmo. Dzięki temu badacze mogli po raz pierwszy zobaczyć tak wyraźnie sygnały świetlne powiązane z konkretnymi pierwiastkami i procesami fizycznymi. To właśnie ta zdolność umożliwiła dostrzeżenie anomalii, które wcześniej pozostawały niewidoczne.
Co szczególnie intrygujące, obserwacje dotyczą fazy zaniku rozbłysku, czyli etapu, który dotąd był znacznie słabiej badany niż gwałtowny początek eksplozji. Nowe wyniki sugerują, że również w tej spokojniejszej fazie mogą zachodzić intensywne procesy transportu energii i emisji promieniowania. To zmusza naukowców do ponownego przemyślenia pełnego cyklu życia rozbłysków słonecznych oraz mechanizmów ich wygaszania.
Czytaj też: To najstarsza gwiazda, jaką widział świat astronomii. Ma skład, o którym krążyły teorie
A na tym nie koniec. Modele wykorzystywane do badania rozbłysków słonecznych stosuje się także do analizy aktywności innych gwiazd. Jeśli obecne teorie wymagają korekty, może to wpłynąć na nasze rozumienie zjawisk zachodzących w całym wszechświecie, w tym rozbłysków gwiazdowych o znacznie większej energii.
Źródło: Universe Today, Daily Galaxy
