Dziś marynarki wojenne całego świata potrzebują już nie tylko drogich, załogowych jednostek, ale też tańszych nośników sensorów. Sprzętów takich, które można wysłać dalej, na dłużej i bez ryzyka dla ludzi. W takim świecie największą wartością nie musi być jeszcze jeden klasyczny okręt, ale platforma, która przez długi czas po prostu trwa na akwenie, słucha, analizuje i przekazuje dane. Właśnie w tę lukę próbuje wejść nowy projekt z USA.
Saildrone Spectre nie wygląda jak coś typowego dla tej firmy z USA
Saildrone przez lata kojarzył się przede wszystkim z autonomicznymi jednostkami badawczymi i obserwacyjnymi, zasilanymi wiatrem i energią słoneczną. Teraz jednak firma weszła mocniej w segment wojskowy (tam są przecież największe pieniądze) i pokazała Spectre, a więc bezzałogową jednostkę nawodną przygotowaną pod działania zwalczania okrętów podwodnych (ZOP). Oficjalna prezentacja odbyła się podczas Sea-Air-Space 2026, a pierwsze próby morskie zaplanowano na początek 2027 roku. Sama konstrukcja ma około 52 metrów długości, wyporność rzędu 250 ton i prędkość maksymalną do 30 węzłów, czyli około 55,6 km/h.
Czytaj też: Chińska maszyna-gigant urosła do nowej roli. Jiutian rysuje wizję rodem ze sci-fi

Nie mówimy tu więc o małym morskim dronie przypominającym szybką łódź, ale o jednostce wielkości małego okrętu. Taki rozmiar daje miejsce na cięższe sensory, większe zapasy paliwa, systemy łączności i moduły misji. Jednocześnie brak załogi pozwala przeprojektować całą platformę bez pomieszczeń mieszkalnych, zaplecza socjalnego i części zabezpieczeń typowych dla klasycznych okrętów. Nie jest to więc “zabawka dla marynarki”, ale bardziej próba zbudowania nowego rodzaju roboczego nośnika dla trudnych i długich misji.

Najciekawsze w całym projekcie nie jest jednak to, jak szybko Spectre popłynie, ale jak ma działać akustycznie. W działaniach ZOP hałas jest przekleństwem. Duża, głośna jednostka może mieć świetny radar i sporo uzbrojenia, ale jeśli sama generuje zbyt dużo szumu, to utrudnia pracę sonarom i zwiększa ryzyko swojego wykrycia. Dlatego też Spectre dostał układ podwójnych wałów oraz napęd dieslowo-elektryczny. Przy spokojnym rejsie może poruszać się niemal bezgłośnie na napędzie elektrycznym z prędkością do około 22,2 km/h, a dopiero przy potrzebie szybszego przemieszczenia uruchamia 5000-konny zestaw silników wysokoprężnych, który rozpędza go do około 50 km/h, przy 25-tonowym ładunku. Zasięg? około 14800 km w przypadku wariantu Silent Endurance z żaglem kompozytowym i profilu misji nastawionym na wytrzymałość oraz około 6080 km przy misji na pełnej prędkości i z 25-tonowym ładunkiem, a jeśli już o tym mówimy…
Dwa warianty Spectre mówią wszystko
Bezzałogowy dron pływający Spectre powstaje w dwóch odmianach. Silent Endurance wykorzystuje charakterystyczne skrzydło-żagiel o wysokości około 43 metrów, któe ma dawać dodatkowy zasięg, wytrzymałość oraz większą wysokość osadzenia sensorów. Ten wariant powstał pod długie, ciche misje nasłuchowe. Drugi wariant, Stealth Strike, rezygnuje z żagla i stawia na niższą sylwetkę, mniejszą widoczność oraz profil bardziej uderzeniowy. Tego typu rozdzielenie jest ważniejsze, niż może się wydawać. Oznacza bowiem, że Saildrone nie chce budować jednej uniwersalnej platformy do wszystkiego, tylko rodzinę jednostek rozpiętych między rolą długodystansowego słuchacza a rolą szybszego, niższego i bardziej agresywnego nośnika efektorów.
Czytaj też: Największa kompromitacja wojskowa XXI wieku? Tajemnice nuklearne USA wyciekły

Taka logika jest sensowna, bo wojna morska coraz wyraźniej odchodzi od prostych kategorii typu “okręt patrolowy”, “okręt uderzeniowy” czy “okręt rozpoznawczy”. Zamiast tego pojawiają się platformy, które mają być częścią większej sieci sensorów, wyrzutni i węzłów komunikacji. Właśnie dlatego istotne są planowane integracje. Spectre ma współpracować z Lockheed Martin przy wyrzutniach Mk 70 VLS, holowanych zestawach ZOP i systemach walki elektronicznej. Równolegle trwają prace z Thales nad integracją sonarów CAPTAS i wcześniejszych rozwiązań BlueSentry. Tego typu sprzętu nadają temu projektowi sens, bo sama cicha jednostka nawodna nie “poluje” jeszcze na okręty podwodne. Potrzebuje uszu, algorytmów, łączności i sensownego obiegu danych. Dopiero wtedy staje się elementem systemu, który może wykrywać, śledzić, zmuszać przeciwnika do manewru i w ostateczności wskazywać cel dla innych środków bojowych.

Czytaj też: Wojsko USA zbombardowała wulkan. Ta historia z Hawajów do dziś dzieli naukowców
W tym sensie Spectre jest bardziej platformą sieciocentryczną niż klasycznym “łowcą”, a takie rozróżnienie ma ogromne znaczenie. W starciu z okrętem podwodnym najcenniejsza bywa bowiem nie sama możliwość ataku, ale utrzymanie kontaktu i presji. Jeśli bezzałogowiec potrafi zmusić przeciwnika do zmiany kursu, zejścia głębiej, ograniczenia prędkości albo porzucenia korzystnej pozycji, to już spełnia ważną rolę operacyjną. Nie jest to jednocześnie aż tak tani sprzęt wojskowy, bo ma kosztować około 40 mln dolarów, czyli około 144,3 mln zł. Jest to wprawdzie nadal kwota wielokrotnie niższa od ceny nowoczesnej fregaty czy okrętu podwodnego, ale mówienie o takim systemie jako o czymś tanim byłoby już sporą przesadą.
Wody wypełniają się wojskowymi bezzałogowcami
Spectre nie jest odosobnionym przypadkiem. W tym samym kierunku idą inne konstrukcje, choć każda z innego miejsca. USX-1 Defiant pokazuje ideę dużej autonomicznej jednostki nawodnej budowanej od zera bez załogi. Sea Sword X rozwija modułową i niskoprofilową stronę nawodnych bezzałogowców bojowych. Dive-XL i Ghost Shark przesuwają walkę w głąb oceanu, a TALAY idzie w stronę bardzo niskiego lotu nad wodą. Razem tworzy to obraz świata, w którym bezzałogowa wojna morska nie kończy się na jednym typie platformy, ale obejmuje wszystko – od powierzchni, przez strefę przyfalową, aż po głębiny. Właśnie dlatego Spectre jest tak ciekawy, bo chodzi w nim o budowę warstwowej obecności na morzu. Jedne systemy będą słuchać, inne nosić uzbrojenie, jeszcze inne działać pod wodą albo tuż nad falami. Klasyczny okręt nie zniknie, ale coraz częściej stanie się centrum układanki, a nie jedynym narzędziem.
Źródła: Saildrone, Defense News

