Front wymusił nową klasę maszyn. Sky Devil pokazuje, czego dziś naprawdę potrzebuje wojsko

Rozwój dronów zwiadowczych i rozpoznawczych wszedł w nowy etap. Taki, w którym sama obecność kamery i długi czas lotu, to za mało. Dziś znacznie ważniejsze staje się to, czy latający bezzałogowiec będzie w stanie poradzić sobie w środowisku pełnym zakłóceń i najnowszy Sky Devil jest tego świetnym przykładem.
Zdjęcie poglądowe

Zdjęcie poglądowe

Coraz więcej nowoczesnych dronów nie jest już projektowanych pod “idealne warunki”, ale pod sytuację, w której GPS przestaje być pewnikiem, a chwilowa utrata stabilnej nawigacji nie może oznaczać końca całej misji. Ten kierunek dobrze opisują również analizy wojny w Ukrainie, które pokazują, jak silne zakłócanie GPS i łączności wymusiło szukanie alternatywnych metod prowadzenia dronów. Na tym tle Sky Devil nie wygląda jak kolejna maszyna dopisana do coraz dłuższej listy ukraińskich bezzałogowców. Wygląda raczej jak odpowiedź na bardzo konkretny problem pola walki.

Sky Devil to nie byle kolejny wojskowy dron

Teraz Sky Devil zdobył uwagę świata przede wszystkim dlatego, że odpowiadająca za niego firma SkyAtom otrzymała od ukraińskiego wojska zielone światło na jego produkcję seryjną. Jest to naturalnie powiązane z jego oficjalnym wdrożeniem na służbę, co jednoznacznie sugeruje, że projekt przeszedł już z poziomu “interesującej platformy” do poziomu sprzętu, który ma zacząć pracować tam, gdzie liczy się powtarzalność, szybkie wdrażanie i odporność na warunki frontowe.

Czytaj też: Takiej maszyny świat jeszcze nie widział, a Chiny już ją testują

Sky Devil jest lekkim bezzałogowcem ze skrzydłami “rodem z samolotu”, a więc konstrukcją stworzoną bardziej do długiego, spokojnego rozpoznania w ciągu nieustannego lotu niż do krótkiego zawisu nad jednym punktem. Jego masa startowa wynosi 14 kilogramów, rozpiętość wspomnianych skrzydeł sięga 2,4 metra, prędkość przelotowa dobija do około 70 km/h, maksymalna do 130 km/h, a czas lotu dobija do 4 godzin. SkyAtom podaje też do 70 kilometrów zasięgu łączności oraz do 300 kilometrów zasięgu lotu. Sky Devil jest uruchamiany z katapulty i odzyskiwany przy użyciu spadochronu.

Według informacji o wdrożeniu Sky Devil otrzymał głowicę obserwacyjną Next Vision Raptor, która łączy moduł dzienny i termowizyjny w jednej, stabilizowanej jednostce. Ta ma zapewniać obraz w rozdzielczości 1920 x 1080 dla kamery dziennej, 1280 x 720 dla termowizji oraz zoom do 80x. Zasięg wykrywania ma sięgać około 4,6 kilometra dla kamery optycznej i około 2,5 kilometra dla termowizji.

Czytaj też Polacy z Rzeszowa rozłożyli konkurencję na łopatki. Tej technologii potrzebuje dziś każde wojsko

W praktycznym ujęciu Sky Devil nie ma rywalizować z małymi dronami typu FPV ani z cięższymi maszynami klasy MALE. Jego miejsce leży pośrodku, a więc tam, gdzie potrzebny jest dron zwiadowczy zdolny długo utrzymywać obserwację, korygować ogień, wypatrywać ruchów przeciwnika i pracować dalej mimo zakłóceń. Na współczesnym froncie to bywa ważniejsze od kolejnej głośnej platformy uderzeniowej, bo bez dobrego rozpoznania nawet skuteczne środki rażenia zaczynają działać po omacku.

Najważniejsze w tym dronie nie są jednak skrzydła czy kamera

Sedno całej historii o wyjątkowości Sky Devil sprowadza się do jednego elementu – działania bez GPS. Dzięki tej cesze dron może kontynuować misję po utracie sygnału satelitarnego, korzystając z nawigacji opartej na nadajnikach. Ten sam trend widać zresztą w innych obszarach rozwoju bezzałogowców, a jednym z najbardziej oczywistych przykładów są drony światłowodowe, które próbują ominąć problem zagłuszania nie przez sprytniejsze algorytmy, ale przez fizyczne połączenie z operatorem.

Czytaj też: Japonia przekroczyła właśnie granicę. Do tej pory wydawało się to niemożliwe

W podobny sposób myśli się już nie tylko o platformach stricte bojowych. Nawet wojskowe drony logistyczne projektowane dziś w regionie mają radzić sobie w środowisku zakłóconym, bez stabilnego GPS i przy stałej presji wojny elektronicznej. To dobrze pokazuje skalę zmiany. Jeszcze kilka lat temu taka odporność była czymś mile widzianym, a dziś staje się warunkiem wejścia do poważnej rozmowy o użyciu wojskowym. Sky Devil po prostu wpisuje się w ten nowy standard.

Źródła: CSIS, United24 Media

Napisane przez

Mateusz Łysoń

RedaktorZwiązany z mediami od 2016 roku. Twórca gier, autor tekstów przeróżnej maści, które można liczyć w dziesiątkach tysięcy oraz książki Powrót do Korzeni.