Świecące rośliny mogłyby posłużyć jako forma naturalnego oświetlenia, bez użycia energii elektrycznej
I jeśli pomyślicie sobie, że fajnie fajnie, tylko na co to komu potrzebne, to spieszę z odpowiedzią. Chińscy inżynierowie mówią o potencjale wykorzystania takich zmodyfikowanych roślin do oświetlenia ulic, parków, a nawet całych miast bez konieczności używania tradycyjnej energii elektrycznej. Projekt wzbudził ogromne zainteresowanie, ponieważ po raz pierwszy udało się uzyskać tak intensywną i stabilną bioluminescencję u żywych roślin.
Czytaj też: Dotychczas coś takiego widziałem jedynie w filmach. To hybryda mózgu z elektroniką
Za eksperyment odpowiada zespół z Chińskiej Akademii Nauk, który wykorzystał zaawansowaną inżynierię genetyczną do połączenia naturalnych mechanizmów świecenia występujących u grzybów i organizmów morskich z komórkami roślin. Dzięki temu liście emitują intensywne zielono-niebieskie światło widoczne nawet z dużej odległości. Naukowcy podkreślają, że rośliny nie wymagają dodatkowego źródła zasilania. Jak to możliwe? Energia potrzebna do świecenia pochodzi bezpośrednio z procesów biologicznych zachodzących podczas fotosyntezy.
Zdjęcia opublikowane przez badaczy szybko obiegły internet, ponieważ świecące drzewa i krzewy przypominają scenerię z planety Pandora w Avatarze Jamesa Camerona. W ciemności rośliny emitują delikatną poświatę obejmującą całe liście i łodygi, tworząc efekt naturalnego neonowego światła. Według autorów projektu intensywność świecenia jest wielokrotnie wyższa niż w przypadku wcześniejszych prób tworzenia bioluminescencyjnych roślin.
Jak dodają sami zainteresowani, dotychczas największym ograniczeniem była zbyt niska jasność. Wcześniejsze eksperymenty pozwalały uzyskać jedynie słabą poświatę widoczną wyłącznie w całkowitej ciemności i przez krótki czas. Tym razem udało się zmodyfikować metabolizm roślin w taki sposób, aby produkcja światła była stabilniejsza i bardziej energooszczędna. Świecenie utrzymuje się przez długi czas bez uszkadzania komórek oraz bez konieczności stosowania chemicznych aktywatorów.
Brzmi to dobrze, ale nie ma się co nastawiać na szybkie wprowadzenie tej technologii w życie
Naukowcy widzą ogromny potencjał w takim podejściu. Jednym z głównych celów projektu jest stworzenie ekologicznego systemu oświetlenia miejskiego, który ograniczyłby zużycie energii elektrycznej i emisję CO2. W przyszłości świecące drzewa mogłyby zastępować część lamp ulicznych w parkach, na ścieżkach rowerowych czy terenach rekreacyjnych. Technologia mogłaby również znaleźć zastosowanie w architekturze krajobrazu, szklarniach oraz inteligentnych miastach nowej generacji.
Czytaj też: Turcja rzuciła rękawice Chinom. Ta broń to dla mnie jedno wielkie zaskoczenie, a mówi wiele o ambicjach
Nie oczekuję jednak, by za miesiąc czy rok takie rozwiązania zagościły powszechnie na ulicach. Obecnie jasność roślin nadal jest znacznie mniejsza niż tradycyjnych lamp LED, a naukowcy muszą rozwiązać problemy związane z trwałością modyfikacji genetycznych i wpływem takich organizmów na środowisko. Pojawiają się także pytania dotyczące bezpieczeństwa biologicznego oraz potencjalnego oddziaływania świecących roślin na ekosystemy oraz owady nocne. Mimo tych wyzwań chiński projekt jaki mi się jako jeden z najbardziej widowiskowych przykładów rozwoju biologii syntetycznej.
Źródło: Euronews
