Chodzi o sieć specjalnych centrów treningowych, w których maszyny uczą się wykonywania realnych zawodów: od pracy na liniach produkcyjnych po obsługę klientów w restauracjach i sklepach. Dla wielu ekspertów to moment przełomowy, ponieważ humanoidalne roboty przestają być jedynie efektownymi demonstracjami technologii, a zaczynają być przygotowywane do wejścia na rynek pracy.
Czytaj też: Chińczycy piszą historię. Będą sprzedawali humanoidalne roboty na największej aukcji świata
Jednym z najważniejszych ośrodków tego typu jest Beijing Humanoid Robot Data Training Center, wspierane przez władze Pekinu. To właśnie tam inżynierowie i operatorzy przez wiele godzin dziennie uczą roboty wykonywania konkretnych czynności. Maszyny trenują sortowanie produktów, naprawy techniczne, prace magazynowe, układanie towarów na półkach, a nawet wykonywanie obowiązków domowych. Jak to wygląda w praktyce? Człowiek steruje robotem za pomocą systemów zdalnego sterowania, kamer oraz technologii motion capture, a dane z każdego ruchu trafiają do systemów sztucznej inteligencji.
Przedstawiciele firm technologicznych przekonują, że celem nie jest jedynie kopiowanie ruchów człowieka. O co więc chodzi? O budowanie ogromnych baz danych pozwalających robotom samodzielnie podejmować decyzje w przyszłości. Roboty mają zacząć myśleć samodzielnie, co w długofalowej perspektywie miałoby doprowadzić do stworzenia maszyn zdolnych do reagowania na zmienne warunki pracy bez ciągłego nadzoru człowieka.
Skala tego przedsięwzięcia robi na mnie ogromne wrażenie. Jasne, patrzmy na tego typu rewelacje z przymrużeniem oka, ale mimo wszystko coś jest na rzeczy. Relacje z chińskich centrów szkoleniowych sugerują, iż niektórzy operatorzy wykonują identyczne ruchy przez osiem godzin dziennie, aby wygenerować odpowiednią ilość danych treningowych. Firmy pracujące nad robotycznymi dłońmi twierdzą z kolei, że nauczenie maszyny pojedynczej precyzyjnej czynności może wymagać nawet ponad dziesięciu tysięcy powtórzeń. Dzięki temu roboty zaczynają wykonywać zadania wymagające coraz większej dokładności, takie jak chwytanie delikatnych przedmiotów bądź manipulowanie cienkimi elementami.
Chińskie władze traktują humanoidalne roboty jako jeden z filarów strategii technologicznej państwa na najbliższe lata. Po sukcesie sektora samochodów elektrycznych oraz sztucznej inteligencji Pekin chce zdobyć dominującą pozycję również w branży robotyki. Według analiz przywoływanych przez CNBC humanoidalne maszyny są wpisane w długoterminową strategię przemysłową Chin aż do 2030 roku. Celem jest nie tylko rozwój technologii, lecz również przejęcie kontroli nad globalnymi łańcuchami dostaw i produkcji związanej z robotyką.
Czytaj też: Mech z Gundama stał się rzeczywistością. Chiński gigant robotyki oferuje 2,7 metrową maszynę do kupienia
Coraz więcej chińskich firm już teraz testuje roboty w praktycznych zastosowaniach. Eksperymentalne humanoidy pojawiają się jako kucharze, barmani, kelnerzy, pracownicy sklepów czy nawet funkcjonariusze kierujący ruchem ulicznym. Na razie większość z nich nadal wymaga wsparcia człowieka, jednak tempo rozwoju technologii jest bardzo szybkie. Wielu specjalistów uważa, że obecna dekada może być momentem przejścia od pokazowych demonstracji do pierwszych szerokich wdrożeń komercyjnych. Chiny Chinami, ale czy my – jako Zachód – jesteśmy w stanie nadążyć za tymi zmianami? Wydaje mi się, że niekoniecznie.
Źródło: CNBC
