O co chodzi? Sednem sprawy jest platforma handlowa JD.com, która zapowiedziała organizację pierwszej na świecie aukcji humanoidalnych robotów podczas tegorocznego festiwalu zakupowego 618, czyli jednego z największych wydarzeń sprzedażowych w Azji. Taka informacja wywołała furorę na kilku frontach. Poruszyła przedstawicieli branży technologicznej, ale i ekonomistów czy inwestorów. Według chińskich mediów aukcja ma być symbolicznym momentem przejścia humanoidalnych maszyn z etapu eksperymentalnych demonstracji do regularnego rynku konsumenckiego i przemysłowego.
Czytaj też: W Chinach roboty mają już własne dokumenty. Powstaje społeczeństwo rodem z filmów
Z kolei przedstawiciele JD.com dodają, iż wspomniane wydarzenie będzie częścią szerokiej kampanii promocyjnej związanej z rozwojem sztucznej inteligencji i automatyzacji handlu. Przypominam, że jeszcze niedawno takie roboty były pokazywane głównie na targach technologicznych jako kosztowne prototypy. Obecnie sytuacja zaczyna się szybko zmieniać. Chińscy producenci zwiększają skalę produkcji, a ceny niektórych modeli spadają do poziomów osiągalnych dla firm prywatnych, laboratoriów badawczych, a nawet zamożniejszych klientów indywidualnych. Analitycy zwracają uwagę, iż podobny proces kilka dekad temu przeszedł rynek komputerów osobistych.
Największe emocje wzbudzają konstrukcje tworzone przez firmy takie jak Unitree Robotics. Przedsiębiorstwo niedawno zaprezentowało ogromnego robota GD01, określanego jako pierwszy seryjnie produkowany mech sterowany przez człowieka. Maszyna waży około pół tony, potrafi poruszać się zarówno na dwóch, jak i czterech kończynach, a w materiałach promocyjnych pokazano ją między innymi podczas rozbijania betonowych bloków. Cena urządzenia ma wynosić około 650 tysięcy dolarów. Sporo, ale jeśli ktoś ma kasę, to chyba niezbyt duży wydatek?
Pomimo militarnych skojarzeń, producenci przekonują, że docelowo roboty mają pomagać w logistyce, ratownictwie, transporcie czy pracy w trudnych warunkach przemysłowych. Z drugiej strony, nietrudno odnieść wrażenie, iż obecna fala zainteresowania humanoidami jest napędzana nie tylko praktycznymi zastosowaniami. Istotny jest wyścig technologiczny pomiędzy Chinami, Stanami Zjednoczonymi i Europą.
W ostatnich miesiącach humanoidalne roboty zaczęły pojawiać się praktycznie wszędzie. W Pekinie część z nich obsługuje klientów w sklepach, odpowiadając na pytania i dostarczając produkty. W Korei Południowej humanoidalny robot o imieniu Gabi został nawet symbolicznym buddyjskim mnichem, co wywołało debatę o granicach relacji między człowiekiem a maszyną.
Czytaj też: Mech z Gundama stał się rzeczywistością. Chiński gigant robotyki oferuje 2,7 metrową maszynę do kupienia
Coraz więcej firm deklaruje także masową produkcję robotów przeznaczonych do pracy fizycznej. Brytyjska spółka Humanoid zapowiedziała wdrożenie nawet dwóch tysięcy takich maszyn w zakładach przemysłowych Schaefflera do 2032 roku. Według przedstawicieli firmy roboty mają wykonywać monotonne i powtarzalne zadania, z którymi coraz trudniej znaleźć pracowników.
Wydaje mi się, że rozwój rynku humanoidów jest procesem nieuniknionym, ale jego tempo może budzić jednocześnie fascynację i niepokój. Zwolennicy nowych technologii twierdzą, że roboty mogą rozwiązać problem starzejących się społeczeństw oraz braków kadrowych w przemyśle i usługach. Krytycy ostrzegają natomiast przed możliwą utratą milionów miejsc pracy oraz ryzykiem uzależnienia gospodarek od sztucznej inteligencji. Wątpliwości dotyczą także bezpieczeństwa i regulacji prawnych, ponieważ wiele krajów nie posiada jeszcze przepisów określających zasady funkcjonowania zaawansowanych humanoidów w przestrzeni publicznej.
Źródło: The Global Times
