W 1971 roku odkryliśmy pierwszą czarną dziurę. Teraz naukowcy poznali sposób na rozwikłanie jej paradoksu

Czarne dziury od dekad należą do najbardziej tajemniczych obiektów we wszechświecie. Fizycy debatowali o ich istnieniu już dziesiątki lat temu, a potwierdzenie pierwszej oficjalnie istniejącej miało miejsce 25 lat przed moimi narodzinami. Mimo ogromnych postępów w zakresie badania tych obiektów naukowcy wciąż zmagają się z problemami. Jedną z największych niewiadomych pozostaje tzw. paradoks informacji.
W 1971 roku odkryliśmy pierwszą czarną dziurę. Teraz naukowcy poznali sposób na rozwikłanie jej paradoksu

Paradoks informacji, czyli wielka zagwozdka Stephena Hawkinga

Polega on na tym, że jeśli czarna dziura stopniowo wyparowuje poprzez emisję promieniowania Hawkinga, to informacje o wszystkim, co wcześniej pochłonęła, mogłyby zostać bezpowrotnie utracone. A to stoi w sprzeczności z zasadami mechaniki kwantowej, według których informacja nigdy nie znika całkowicie. Fizyków od lat nurtuje więc pytanie: gdzie trafiają informacje pochłonięte przez czarną dziurę i czy można je w jakiś sposób odzyskać?

Czytaj też: Astronomowie po raz pierwszy obserwują ciche przejście gwiazdy w czarną dziurę. Wszystko w pobliskiej galaktyce

Nowe badania sugerują, że rozwiązanie może kryć się w zaskakującym matematycznym narzędziu określanym mianem podwójnej kopii. Taka koncepcja pokazuje, że równania opisujące grawitację i cząstki elementarne mogą być ze sobą głęboko powiązane. Innymi słowy, pewne problemy dotyczące grawitacji można tłumaczyć językiem fizyki cząstek.

W praktyce oznacza to, iż skomplikowane obliczenia dotyczące czarnych dziur można przełożyć na znacznie łatwiejsze równania opisujące oddziaływania cząstek w standardowym modelu fizyki. Naukowcy porównują tę metodę do swego rodzaju kamienia z Rosetty dla współczesnej fizyki, czyli narzędzia umożliwiającego tłumaczenie pomiędzy dwoma pozornie zupełnie różnymi teoriami.

Czy cokolwiek może uciec z czarnej dziury?

Najważniejszym osiągnięciem w kontekście tych nowych badań jest odkrycie matematycznego odpowiednika promieniowania Hawkinga w świecie fizyki cząstek. Kilka niezależnych zespołów badawczych doszło do podobnych wyników. Okazało się, że emisję promieniowania przez czarną dziurę można opisać jako proces przypominający rozpraszanie naładowanej cząstki przez zapadającą się sferę materii. Dzięki temu naukowcy po raz pierwszy uzyskali możliwość analizowania zjawisk związanych z czarnymi dziurami przy użyciu narzędzi rozwijanych wcześniej głównie dla fizyki cząstek elementarnych.

Co z realnymi konsekwencjami postępu? Fizycy mówią o możliwości lepszego zrozumienia samego paradoksu informacji. Jeśli bowiem właściwości czarnych dziur można przetłumaczyć na język standardowego modelu, istnieje szansa, że informacje nie znikają naprawdę, lecz pozostają zakodowane w bardzo subtelny sposób w promieniowaniu Hawkinga. To mogłoby pogodzić teorię względności Einsteina z mechaniką kwantową: dwa filary współczesnej fizyki, które od dawna trudno ze sobą połączyć.

Czytaj też: Astronomowie wiedzą już, jakie sekrety skrywa ten kosmiczny przybysz. Dotarł do nas z zupełnie innej części galaktyki

Ale pamiętajmy o jednym – badania są nadal czysto teoretyczne. Problemem pozostaje fakt, że promieniowanie Hawkinga jest ekstremalnie słabe i do dziś nie udało się go bezpośrednio zaobserwować w kosmosie. Fizyczne czarne dziury emitują tak niewielkie ilości tego promieniowania, że sygnał ginie w tle promieniowania kosmicznego. Z tego powodu większość badań opiera się na modelach matematycznych oraz laboratoryjnych analogach czarnych dziur, które próbują odtworzyć podobne efekty w kontrolowanych warunkach.

Źródło: arXiv

Napisane przez

Aleksander Kowal

Redaktor
Z wykształcenia romanista (język francuski oraz hiszpański) ze specjalizacją z traduktologii. Dziennikarską przygodę rozpocząłem około piętnastu lat temu, początkowo w związku z recenzjami gier komputerowych i filmów. Obecnie publikuję zdecydowanie częściej na tematy związane z nauką oraz technologią. W wolnym czasie uwielbiam podróżować, śledzić kinowe i książkowe nowości, a także uprawiać oraz oglądać sport.