To jedna z największych zagadek świata szachów. Po dekadach poznaliśmy jej rozwiązanie

Dzisiaj na tapet biorę jedną z najdziwniejszych historii związanych z szachami. Przez ponad trzy dekady nie było wiadomo, kim był tajemniczy zawodnik z dredami, występujący pod nazwiskiem wybitnego matematyka, który pojawił się nagle na prestiżowym turnieju World Open w Filadelfii. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, iż zremisował on z arcymistrzem i równie nagle zniknął. W środowisku szachowym historia Johna von Neumanna przez lata funkcjonowała niemal jak legenda. Teraz jednak dziennikarze i autorzy książki Lucky Devils twierdzą, że udało się ustalić, kim naprawdę byli ludzie stojący za tą historią.
To jedna z największych zagadek świata szachów. Po dekadach poznaliśmy jej rozwiązanie

Do wydarzeń doszło latem 1993 roku podczas jednego z największych otwartych turniejów szachowych w Stanach Zjednoczonych. Wśród setek zawodników pojawił się nieznany wcześniej czarnoskóry mężczyzna z długimi dredami, który przy rejestracji podał nazwisko John von Neumann. Sam wybór pseudonimu był prowokacją. Prawdziwy John von Neumann był legendarnym matematykiem i jednym z ojców współczesnej informatyki, zmarłym jeszcze w 1957 roku. Organizatorzy uznali to początkowo za dziwny żart, lecz dopuścili zawodnika do gry.

Czytaj też: Model językowy jest matematycznym geniuszem. Utworzył dowód dla problemu, który nie miał rozwiązania

Początkowo tajemniczy gracz nie wzbudzał większych emocji. Wszystko zmieniło się jednak w momencie, gdy w jednej z pierwszych rund zremisował z islandzkim arcymistrzem, Helgim Ólafssonem, sześciokrotnym mistrzem Islandii. Wynik był sensacyjny, ponieważ von Neumann zachowywał się przy szachownicy w sposób kompletnie niepasujący do profesjonalisty. Bardzo długo zastanawiał się nad prostymi ruchami, sprawiał wrażenie zagubionego, a jego reakcje wyglądały nienaturalnie. Mimo tego wykonywał wyjątkowo silne posunięcia. Arcymistrz po partii przyznał później, że miał wrażenie, jakby grał przeciwko komuś, kto nie rozumie szachów, ale jednocześnie podejmuje decyzje na poziomie światowej klasy.

Wkrótce uczestnicy turnieju zaczęli zwracać uwagę na dziwne szczegóły. Mężczyzna przez cały czas nosił słuchawki, a w jego kieszeni znajdowało się urządzenie wydające podejrzane wibracje i buczenie. Dodatkowo wykonywał charakterystyczne ruchy stopami pod stołem. W epoce sprzed smartfonów, internetu mobilnego i nowoczesnych silników szachowych wyglądało to niemal absurdalnie. W 1993 roku komputery wciąż były znacznie słabsze od najlepszych szachistów świata, a sam Garri Kasparow kilka lat wcześniej bez większych problemów pokonał w meczu komputer IBM Deep Blue. Większość ludzi uważała wtedy, że maszyny jeszcze długo nie zagrożą człowiekowi przy szachownicy.

Jak dziś ujawniono, za całym przedsięwzięciem stali zawodowi hazardziści z Los Angeles: Rob Reitzen oraz John Wayne. Według relacji opisanej w książce Lucky Devils, obaj od lat zajmowali się oszustwami technologicznymi w kasynach. Tworzyli własne ukryte urządzenia elektroniczne pomagające liczyć karty i przewidywać wyniki w blackjacku czy pokerze. Korzystali z miniaturowych kamer, nadajników radiowych i ukrytych systemów wibracyjnych, które przekazywały informacje graczom bez wzbudzania podejrzeń.

To właśnie doświadczenia z hazardu miały doprowadzić ich do pomysłu wykorzystania technologii również w szachach. Reitzen przygotował prowizoryczny system komputerowy analizujący partie w czasie rzeczywistym. Sam miał siedzieć ukryty w hotelowym pokoju przed monitorami i przesyłać ruchy swojemu wspólnikowi. John Wayne, występujący jako von Neumann, odbierał sygnały za pomocą ukrytego urządzenia wibracyjnego schowanego pod ubraniem. Informacje miał przekazywać komputerowi ruchami palców stóp poprzez specjalne przełączniki umieszczone w butach. Jak na początek lat 90. był to system wręcz futurystyczny.

Czytaj też: Zrobili darmowe narzędzie, które zawstydza całą branżę. Sztuczna inteligencja może być “dobra”

Cała operacja okazała się jednak daleka od perfekcji. Łączność wielokrotnie się urywała, przez co Wayne siedział przy szachownicy w kompletnej ciszy i przez długie minuty nie wykonywał ruchów. Kilka partii przegrał wyłącznie dlatego, że przekroczył limit czasu. Mimo to zdążył wywołać ogromne poruszenie. Wokół jego stolika zaczęły gromadzić się tłumy widzów próbujących zrozumieć, kim jest tajemniczy zawodnik. Organizatorzy turnieju również stawali się coraz bardziej podejrzliwi.

W końcu jeden z sędziów zażądał od von Neumanna dokumentów tożsamości oraz wyjaśnienia dziwnego zachowania. Według relacji opublikowanych po latach Wayne nie potrafił nawet rozwiązać prostego motywu matowego, co tylko zwiększyło podejrzenia. Kiedy organizatorzy chcieli poddać go dodatkowej kontroli i zmusić do gry bez podejrzanych urządzeń, mężczyzna miał nagle oznajmić, że musi wyjść, ponieważ jego żona rodzi. Chwilę później zniknął z turnieju i już nigdy więcej się tam nie pojawił. Cóż, po latach mamy pewność, że nie mówił prawdy. 

Źródło: Chess

Napisane przez

Aleksander Kowal

Redaktor
Z wykształcenia romanista (język francuski oraz hiszpański) ze specjalizacją z traduktologii. Dziennikarską przygodę rozpocząłem około piętnastu lat temu, początkowo w związku z recenzjami gier komputerowych i filmów. Obecnie publikuję zdecydowanie częściej na tematy związane z nauką oraz technologią. W wolnym czasie uwielbiam podróżować, śledzić kinowe i książkowe nowości, a także uprawiać oraz oglądać sport.