Smart ring zamiast smartwatcha? Ten trend nabiera sensu

Pisząc o smart ringach często zastanawiam się nad zmianą swojego smartwatcha właśnie na taki gadżet. Jasne, brakowałoby mi łatwego sprawdzania godziny, jednak z drugiej strony łatwiej mogłabym odciąć się od powiadomień, których często jest zwyczajnie za dużo. RingConn Gen 3, który właśnie zadebiutował, pokazuje, że może być to łatwiejsze. Bo zamknął w małej formie to, co w technologii najważniejsze – precyzyjne monitorowanie zdrowia bez „szumu” informacyjnego.
Smart ring zamiast smartwatcha? Ten trend nabiera sensu

To powrót do idei urządzenia, które pracuje dyskretnie w tle, pozwalając nam odzyskać spokój i skupienie na realnym świecie.

RingConn Gen 3 – wibracje, które nie męczą

Inteligentne pierścienie powoli przestają być jedynie technologiczną ciekawostką dla entuzjastów, a stają się realną alternatywą dla smartwatchy. Co ciekawe, ich siła nie tkwi w tym, że oferują więcej funkcji, ale w tym, że skutecznie usuwają największe wady inteligentnych zegarków: ciągłe rozpraszanie powiadomieniami i konieczność codziennego ładowania.

Nie da się ukryć, że największym wyzwaniem przy projektowaniu smart ringów jest zmieszczenie zaawansowanej technologii w obudowie o grubości zwykłej biżuterii. RingConn Gen 3 ma zaledwie 2,3 mm grubości i waży od 2,5 do 3,5 g, a mimo to producentowi udało się w nim upchnąć silnik wibracyjny. To całkowicie zmienia sposób użytkowania. Urządzenie nadal wibruje, ale nie z powodu powiadomień z komunikatora, a w kluczowych momentach. Dyskretne sygnały wysyłane są do nas wtedy, gdy poziom stresu jest zbyt wysoki, bateria wymaga naładowania lub gdy zbyt długo zasiedzieliśmy się w jednej pozycji.

Dzięki haptycznym powiadomieniom nie czujemy też przymusu co chwilę sprawdzać telefonu. Zapewne na początku będzie ciężko się przestawić, ale z czasem odczujemy na pewno ulgę, a nasza koncentracja wzrośnie. Niestety, ciągłe powiadomienia mocno nas rozpraszają i odbija się to na wydajności mocniej, niż wiele osób mogłoby przypuszczać.

Obudowę pierścienia wykonano z tytanu oraz wnętrze z żywicy medycznej sprawiają, że urządzenie jest hipoalergiczne i niezwykle odporne, czyli nie ma się co martwić, że codzienne noszenie mu zaszkodzi. Nie, został zaprojektowany właśnie po to, by towarzyszyć nam wszędzie.

Zdrowie pod pełną kontrolą

RingConn Gen 3 przesuwa granice domowej diagnostyki. Choć urządzenie nie zastępuje profesjonalnego sprzętu medycznego, oferuje zaawansowany system Vascular Health Insights. Funkcja ta automatycznie monitoruje trendy ciśnienia krwi podczas snu, pozwalając zrozumieć, jak codzienne nawyki wpływają na nasz układ krwionośny.

Czytaj też: Infinix NOTE Edge z “magiczną” baterią. Tego jeszcze u nas nie było

Ponadto pierścień oferuje monitorowanie bezdechu sennego, wykrywając wzorce oddechowe, które mogą sugerować problemy ze snem. Automatycznie wykrywa też aktywności, rozpoznając spacery, bieganie czy jazdę na rowerze bez klikania „start”. Dla kobiet nie zabrakło też monitorowania cyklu oraz przewidywania jego faz opartych na temperaturze i parametrach życiowych.

Wolność od ładowarki i abonamentów

Jednym z najsilniejszych argumentów za wyborem pierścienia RingConn jest czas pracy. Gen 3 wytrzymuje od 10 do 14 dni na jednym ładowaniu (zależnie od tego, czy korzystamy z wibracji). Dołączone etui ładujące pozwala na przetrwanie do 150 dni bez szukania gniazdka, co czyni go idealnym towarzyszem długich podróży.

Co mnie osobiście bardzo zachęca to fakt, że chociaż w obecnych czasach niemal wszystko wymaga subskrypcji, to RingConn nie pobiera opłat abonamentowych. Wszystkie dane w aplikacji towarzyszącej są dostępne dla użytkownika za darmo, a pierścień bezproblemowo synchronizuje się z Apple Health oraz Google Health Connect.

Czytaj też: Xiaomi znowu to robi. Dużo funkcji za małe pieniądze

Oczywiście, jeśli zależy wam na bardziej zaawansowanych pomiarach, zwłaszcza pod kątem sportowym, to ten pierścień nie zastąpi wam zegarka. RingConn Gen 3 (kosztujący 349 dolarów) to urządzenie dla tych, którzy mają dość bycia „uwiązanym” do ekranu na nadgarstku. Smartwatche stały się zbyt inwazyjne – bombardują nas mailami i wiadomościami w momentach, gdy chcemy odpocząć. Smart ring przywraca właściwe proporcje: dba o nasze parametry życiowe, pozostając niewidocznym dodatkiem. Czy jesteście gotowi zdjąć rozpraszający zegarek i zamienić go na inteligentny pierścień, który po prostu robi swoją robotę? Ja chyba tak.

Źródło: RingConn

Napisane przez

Joanna Marteklas

Redaktor
Zajmuję się tematyką nowych technologii i ich wpływu na codzienne życie. Piszę o cyfrowej kulturze, innowacjach oraz trendach zmieniających sposób, w jaki pracujemy i komunikujemy się ze sobą. Szczególnie interesuje mnie relacja między rozwojem technologii a współczesną popkulturą. W wolnych chwilach zakopuję się w książkach i komiksach — najczęściej w fantastyce i wuxia.