Ming Chi Kuo to analityk biznesowy, który dzięki dobrym dojściom w Apple ma wgląd w tę część branży technologicznej, gdzie wpuszcza się niewielu. Wielokrotnie dostarczał informacje na temat produktów czy planów Apple, które się sprawdzały, a także informował, czy producent faktycznie zamierza kontynuować rozwój produktów. To on pierwszy dostarczał informacje na temat iPhone’a Air i jego losów.
Tym razem we wpisie na platformie Medium podzielił się innym zestawem obserwacji rynkowych. Zdaniem Kuo, kolejne 15-20 procent produkcji pamięci zostanie przekierowane z rynku konsumenckiego do centrów danych w 2027 roku. Co więcej, ten procent może jeszcze wzrosnąć.
Na rynku, gdzie dominują Samsung, SK Hynix i Micron, może jednak pojawić się miejsce dla kolejnego gracza, który dotychczas stał nieco z boku z uwagi na technologiczne zaległości i chińskie pochodzenie.
CXMT lekiem na całe zło? Apple chciałoby ich pamięci
Produkcja pamięci HBM (o dużej przepustowości) na ten moment ma niewielu bohaterów, a jednym z nich jest ChangXin Memory Technologies (CXMT). Choć Samsung, SK Hynix i Micron kontrolują 90 procent rynku, tak w ciągu roku CXMT podwoiło swoje udziału z 3% do 6-8% na początku tego roku. Firma ma rosnące ambicje, podobnie jak Chiny, które stawiają na samowystarczalność. CXMT specjalizuje się w produkcji pamięci serwerowa, ale od lat odpowiada też za rozwój układów LPDDR, które goszczą w smartfonach, a do tego firma dotarła do poziomu pamięci DDDR5.

Ten sukces niekoniecznie spodobał się Amerykanom, dla których szybki rozwój może zachwiać pozycję ich sojuszników na globalnym rynku. Dlatego też zapobiegawczo Pentagon wpisał CXMT na listę firm powiązanych z chińską armią (Section 1260H), a , co utrudnia relacje z partnerami z tzw. zachodu. To nie wyklucza kontaktów z gigantami technologicznymi, ale zbliża do trafienia na Entity List Departamentu Handlu USA, a tę można nazwać czarną lista handlową (gdzie wylądował między innymi Huawei).
Tu pojawia się wątek Apple, które chce zawalczyć o obecność CXMT na zachodnich rynkach. Według Ming Chi Kuo firma z Cupertino ma problem ze zdobyciem wystarczającej liczby chipów A20. Do realizacji pierwotnych założeń może brakować od 10 do 20 procent układów. To może być jeden z powodów, dla których w tym roku najpewniej zobaczymy tylko smartfony z serii Pro oraz składanego iPhone’a.
Czytaj także: Ultraczarna farba pochłania 99,9% światła. Pomalowany nią samochód jest jak czarna dziura
Apple najpewniej lobbuje u amerykańskich prawodawców, aby CXMT nie było ograniczone amerykańskimi sankcjami. Firma ma w swojej przeszłości zabieganie o preferencyjne traktowanie dla chińskich firm. W 2022 roku o łagodniejsze podejście proszono w przypadku Yangtze Memory (YMTC). Jak wskazuje Kuo, wtedy chodziło o obniżenie kosztów pamięci NAND i Apple było bardziej zachowawcze. Tym razem w grze jest zarządzanie kryzysem na rynku i CXMT może być kluczowe, o ile faktycznie chińska firma rozwinie skrzydła.
CXMT nie jest jeszcze tym, czego potrzebuje rynek. Apple chce zagrać w długą grę
Wyciągnięcie ręki do gracza, który w mniejszym stopniu dostarcza rozwiązania na rynek sztucznej inteligencji i mógłby pomóc z dostarczaniem podzespołów do sprzętu mobilnego wydaje się rozsądne. Sęk w tym, że CXMT nie ma na razie zdolności, by pomóc rynkowi. W prospekcie swojego debiutu na szanghajskiej giełdzie CXMT przyznało, że jego zdolności jak na razie nie są w stanie zaspokoić potrzeb na wewnętrznym rynku.
Czytaj także: Robot dostał skórę, która czuje nacisk i temperaturę
Rozwiązanie kryzysu z pomocą CXMT nie byłoby zatem natychmiastowe i nie pozwoli Apple ochronić ich urządzeń przed podwyżkami cen. Może jednak pomóc w zyskaniu dodatkowego gracza, od którego w przyszłości da się kupić pamięci (o ile Chiny nie sięgną po nie pierwsze).

Gra w rozbicie trójpodziału władzy na rynku pamięci wydaje się obowiązkiem. Szefem Apple zostanie John Ternus, który wcześniej zajmował się tworzeniem sprzętu. Dla Apple kolejne lata mają być okresem pełnym nowych kategorii produktowych – głośno mówi się o opóźnionych okularach, nieco mniej głośno o przypince z asystentem Siri, a do tego planowany jest rozwój MacBooków w linii Ultra z m.in. dotykowym ekranem Tandem OLED. Do tego wszystkiego będzie potrzebne sporo pamięci, choć nie zawsze tej w najwyższym standardzie.

